niedziela, 25 grudnia 2011

Danie kojarzone z Bożym Narodzeniem, które gości u mnie w domu na co dzień. Zawsze z pierogami.





piątek, 25 listopada 2011

Ni z gruchy, ni z pietruchy, ale z obu razem.
Pyszna, jakkolwiek dziwne mogłoby się wydawać to połączenie. Polecam. Zwłaszcza niedowiarkom.


fot. później



Składniki na porcję
  • szklanka naturalnego bulionu warzywnego
  • 1 duży korzeń pietruszki
  • 3 łyżki brązowego ryżu
  • 1 średnia gruszka (użyłam konferencji)
  • odrobina soku z cytryny
  • pieprz, imbir, gałka muszkatołowa
  • szczypta pestek dyni
  • natka pietruszki do ozdoby

niedziela, 20 listopada 2011

Od dawna przymierzałam się do takiego farszu, byłam ciekawa, czy pasuje do pierogów.
Wyszły słodziutkie, aromatyczne, pyszne po prostu.
Idealny sposób na zaspokojenie chęci na słodkie bez podjadania słodyczy.




środa, 9 listopada 2011

Niektórzy być może znają orzeszki sojowe marki Dobra Kaloria. Przepyszne, ale strasznie drogie. Zrobienie ich w domu jest dużo tańsze, do tego zupełnie NICZYM nie odbiegają w smaku od tych kupnych.
Pierwszy raz próbowałam je zrobić sama z tego przepisu, jednak nie wyszły bardzo smaczne, w dodatku spleśniały po paru dniach- podany czas pieczenia okazał się za krótki. Później kupiłam te orzeszki w Rossmannie i wtedy dowiedziałam się, jak powinny smakować. Zrobiłam je kolejny raz, tym razem wydłużając czas pieczenia.
Nie solę ich, bo prażenie nadaje im wystarczająco bogaty smak.
Świetny dodatek do sałatek, owsianek, jako samodzielna przekąska.
I dodatkowo wygodny sposób na zwiększenie ilości strączków w diecie.



sobota, 5 listopada 2011

Smak mąki jęczmiennej nie jest aż tak bardzo wyczuwalny, jak gryczanej, daje jednak subtelny posmak, który odróżnia je od zwykłych penkejków. Do tego skórka pomarańczowa i kardamon- czyli jedne z tych dodatków aromatyzujących, które lubię najbardziej.






niedziela, 30 października 2011

Deja vu?
Nie, po prostu uznałam, że stary post prezentujący to masło opatrzony był niezbyt estetycznym zdjęciem oraz wyszło wtedy za twarde (co nie zmienia faktu, że ubóstwiam jego smak). Z przyjemnością więc użyłam mojego nowego blendera, by zrobić je ponownie. W tym przypadku niestety bez oleju się nie obyło, ponieważ nerkowce nie były zbyt chętne by puszczać swój własny olejek. Jeżeli jednak zauważycie, że z każdą serią miksowania orzeszki robią się coraz bardziej "mokre", to możecie się pobawić bez oleju. Trzeba mieć tylko bardzo mocny blender... I anielską cierpliwość.




środa, 19 października 2011

Czemu ciasteczkowy?
Nie wiem czego to zasługa, ale kiedy jem ten krem mam nieodparte wrażenie, że to świąteczne pierniczki w bardziej płynnej wersji!
Jest przepyszny do pieczywa, owsianki, placuszków- do czego tylko macie ochotę.
Inspirowałam się przepisem Kasi na kakaowe masło z tofu, które bardzo mi zasmakowało.




sobota, 15 października 2011

Ostatnia już granola z tej serii. Chyba o najbardziej intensywnym smaku i zapachu spośród wszystkich, które zrobiłam ostatnio.




piątek, 14 października 2011

Kolejna, równie pyszna, niesamowicie aromatyczna.
Widać, że chce mi się już świąt, prawda?
Myślę, że taka granola ładnie zapakowana byłaby oryginalnym prezentem pod choinkę.



czwartek, 13 października 2011

Oprócz tego przepisu możecie się spodziewać w najbliższym czasie jeszcze dwóch receptur na granolę mojego pomysłu. Wszystkie smakują tak samo pysznie. Aromat rozchodzący się po domu w trakcie pieczenia- tego nie da się z niczym porównać!
Dyniowa granola pojawiła się już co prawda u slyvvi, ale możecie mi wierzyć lub nie- wpadłam na taki pomysł sama jakiś czas temu. ^^
Czekałam, aż skończy się ta, którą piekłam poprzednio i opracowałam swój własny przepis.




Jedzenie śniadania, kiedy na zewnątrz wciąż panuje ciemność jest dużo przyjemniejsze, gdy kuchnię rozświetlają ciepłe kolory.





wtorek, 11 października 2011

Kiedy jem takie potrawy odkrywam wciąż i wciąż na nowo jak bardzo uwielbiam tofu. Niektórzy go nie lubią, bo nie potrafią go dobrze przyrządzić (moja znajoma kupiła i spróbowała w stanie surowym- więcej o nim nie chce słyszeć), a niektórym nie podchodzi i koniec, choćby nie wiem jak go doprawiać i w jakim towarzystwie serwować.
To danie jest inspirowane kuchnią chińską- lekkie, łączą się w nim harmonijnie wyraziste smaki, pachnie obłędnie. Każdy tofu-zjadacz powinien czegoś takiego skosztować. 




niedziela, 9 października 2011

Posta aktualizuję, bo zmieniło się nieco moje postrzeganie tego, co to znaczy "porządny blender". Mój stary o mocy 650W zrobił częściową wysiadkę (działa tylko końcówka do koktajli, która i tak nieźle sobie radzi z mrożonymi owocami i pesto z dużą ilością orzechów).
Domowe masło orzechowe zawsze będzie rzucać cień na te ze sklepu- dla mnie mają one często za twardą lub zbyt zaklejającą konsystencję, są za słone i smakują sztucznie. Wyjątkiem jest ekologiczne masło orzechowe z Evergreena, ale do tego też mam dwa ale: konsystencja zbyt grudkowata, no i cena.
Są jednak dwa czynniki wpływające na rozkoszność smaku tego orzechowego kremu:
1. Mocny sprzęt rozdrabniający. Wszystkie moje poprzednie blenderki zaliczały fail, więc za radą Gabki odłożyłam kasę na rozdrabniacz Moulinex. Ma on 1000W mocy, solidną konstrukcję i niezwykle ostre... no, ostrza (jak tu uniknąć powtórzenia?). Bardzo szybko rozdrabnia orzeszki na pył i już po ok. trzech krótkich seriach miksowania można uzyskać satysfakcjonującą konsystencję.
2. Dobre orzeszki ziemne. Trzeba po prostu wybierać takie, które mają większą zawartość tłuszczu. Wtedy nie będzie trzeba dodatkowego oleju, bo orzechy wydzielą go same. Ja używam Felixa (niesolone, prażone na sucho).
To do dzieła!



sobota, 8 października 2011

Wreszcie sobota, która wcale nie oznacza tyle wytchnienia ile by mi się przydało. Czeka mnie dzisiaj mnóstwo pracy. Znalazłam jednak dłuższą chwilę rano na sobotnie placuszki, znajdę być może na jeszcze parę innych rzeczy. Większość dnia jednak zapełni mi nauka.
Na blogach roiło się od budyniowych naleśników. Postanowiłam i ja spróbować, ale niestety mnie nie zachwyciły. Pomyślałam, że może w plackach budyń będzie lepiej smakował. 
Tutaj wyraźnie czuć tę budyniową konsystencję, zapach, lekki budyniowy posmak. Nie byłyby one jednak dość dobre bez jakichś owoców. U mnie padło na jesienny przysmak- jabłka. Placki wyszły tak smaczne, że zjadłam ich więcej, niż się po sobie spodziewałam.

niedziela, 2 października 2011

Wracam do Was z niezwykle prostym przepisem na wejście. Wpadłam na taki pomysł w podróży do Niemiec. Zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej, na której kupiłam pyszne latte, jego wypicie poprzedziłam zjedzeniem banana. Pomyślałam, że razem też muszą dobrze smakować, na przykład w postaci koktajlu i nie myliłam się. Użyłam tutaj kawy zbożowej, ale można też użyć delikatnej kawy rozpuszczalnej.

Co do samego wyjazdu- był dość udany. Ciekawie było zobaczyć kawałek innego kraju, posłuchać, jak ludzie mówią w obcym języku. Nie miałam tam zbyt wiele pieniędzy do wydawania (a właściwie- nie chciałam dużo wydawać), ale przywiozłam trochę niemieckich słodyczy i innych ciekawostek trudno dostępnych w Polsce, które na pewno pojawią się na blogu jako składnik którejś z potraw.

Na foto-relację zapraszam wkrótce na mojego drugiego bloga- Artystyczne Wysypisko.

Tymczasem...




niedziela, 18 września 2011

Dotąd parowaru używałam głównie do gotowania warzyw. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że można również w nim robić faszerowane jabłka, chociaż do tego na pewno wystarczy specjalne sito do gotowania na parze. Nadziałam je tym, na co miałam z rana, niestety musiałam jabłko rozkroić na połówki, ponieważ nie było dość twarde by wydrążyć je w całości nie uszkadzając go przy tym. Tak czy inaczej było pysznie i mam ochotę na więcej w najbliższym czasie.




piątek, 9 września 2011

Puddingiem nazwałam to umownie, bo to po prostu manna z dodatkami ugotowana na gęsto i zostawiona na noc w lodówce. Pomysł na takie śniadanie podrzuciła mi Talvi. Pod wpływem niskiej temperatury taka manna robi się bardziej zwarta i nabiera lekko "puddingowej" konsystencji. Nie musisz też tracić czasu rano- po prostu wyciągasz porcję z lodówki, ewentualnie dodajesz ulubione dodatki i... już. Jedliście kiedyś gotowe kaszki z supermarketu pakowane w kubeczki jak jogurty lub serki homogenizowane? Smakowały Wam?
To jest dużo lepsze!




czwartek, 8 września 2011

Rzadko jadam dynię na surowo, ale jeśli już się na taką decyduję, to trę ją na tarce z jakimś owocem i robię surówkę. Pyszna jako dodatek do obiadu lub sama, bez niczego.


sobota, 3 września 2011

Może to i śniadanie z gatunku tych bardziej kalorycznych (a właściwie wysoko tłuszczowych), ale są tak pyszne, delikatne i aromatyczne, że nie sposób się im oprzeć. Jeżeli już tak baaardzo ktoś obawiałby się o swoją linię, może zrobić te placki pół na pół z mleka kokosowego i dowolnego roślinnego, np. sojowego. Ja mam jednak taki pogląd, że na śniadanie czasem więcej wolno. ^^




środa, 31 sierpnia 2011

Ostatni dzień wolności musiałam sobie jakoś osłodzić...
Taki syrop świetnie się nada do deserów lodowych, owocowych, placuszków, zup mlecznych i wielu innych dań na słodko. Dużo zdrowszy niż te gotowe w plastikowych buteleczkach.
Zainspirowałam się przepisem znalezionym tutaj, pozmieniałam trochę składniki i ich ilość wg moich preferencji.



sobota, 13 sierpnia 2011

Najbardziej bezproblemowe placki na świecie i w dodatku jakie pyszne! Na pewno będę często korzystać z tego przepisu w roku szkolnym, niekoniecznie używając mąki gryczanej. Nadaje ona bardzo ciekawego, lekko orzechowego posmaku.
Przepis znalazłam na blogu Trufli





piątek, 12 sierpnia 2011

Od dawna byłam przekonana, że nie lubię ketchupu. Teraz wprowadzam poprawkę: nie lubię ketchupu kupnego. Ten domowy smakuje bardziej jak dobry sos pomidorowy do pizzy (w takim wydaniu baaardzo polecam), chociaż ma w sobie tę słodką ketchupową nutę. Można go dowolnie doprawić wg upodobań, aby był ostrzejszy, słodszy, o ziołowym aromacie lub też nie. Taka dowolność to jedna z tych rzeczy, które lubię w kuchni najbardziej.
Inspirowałam się przepisem na domowy ketchup, który mignął mi w programie "Rewolucja na talerzu".


Składniki na średni słoiczek
  • 2/3 puszki krojonych pomidorów w zalewie
  • 4 czubate łyżeczki koncentratu
  • 4 łyżki ostrej salsy
  • 2 suszone śliwki
  • łyżka syropu z agawy
  • łyżka oliwy
  • łyżka octu winnego
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz
  • ulubione suszone zioła (u mnie mieszanka ziół prowansalskich)

wtorek, 9 sierpnia 2011

Mleczno-ryżowy ryż pachnący wanilią. Miękkie, słodkie plasterki banana. Brzoskwinie- te w środku rozpływające się w ustach, te z wierzchu- cudownie skarmelizowane. I do tego wszystkiego chrupiące migdały uprażone podczas pieczenia. Aromat cynamonu i kardamonu wydobywający się z piekarnika. Prawdziwie królewskie śniadanie.
Każdemu chyba ryż zapiekany z jabłkami i cynamonem kojarzy się z dzieciństwem. Moja babcia często taki robiła. W całym domu pachniało silnie korzennie. Każdy jadł od razu swoją porcję, chociaż była jeszcze tak gorąca, że parzyła w język.
Można jednak czasem zastąpić jabłka jakimiś innymi owocami, dorzucić parę dodatków, zrezygnować z białego ryżu na rzecz brązowego, aby było pysznie, zdrowo i... inaczej. 






niedziela, 7 sierpnia 2011

Bałam się, że coś pójdzie nie tak, że zakwas nie będzie chciał pracować, że odmówi posłuszeństwa podczas pieczenia i zamiast pachnącego chleba wyjmę z piekarnika wielkiego gluta. Zupełnie niepotrzebnie. Śmiem nawet twierdzić, że upieczenie chleba na zakwasie jest prostsze niż drożdżowego, ale bardziej czasochłonne. Wystarczy znaleźć dobre dla zakwasu miejsce- ciepłe i bez przeciągów, to już połowa sukcesu.
Kilka kromek takiego domowego chleba na śniadanie o poranku... Bezcenne.
Przepis cytuję za programem "Rewolucja na talerzu".





poniedziałek, 25 lipca 2011

Jak to jest, że mamy koniec lipca, a za oknem panuje pogoda, która sprawia, że mam ochotę wskoczyć w sweter i siedzieć na kanapie z kubkiem gorącej herbaty? Że mam ochotę nic nie robić, tylko gapić się cały dzień na krople deszczu na szybie?
Że mam ochotę na gorący krem warzywny, który rozgrzeje mnie w ten chłodny dzień?
No, może to ostatnie nie jest takie najgorsze. Przynajmniej jej kolorek pozytywnie nastraja, gdy na niebie nie widać nic poza ciężkimi, szarymi chmurami.



sobota, 23 lipca 2011

Kiedy zobaczyłam przepis na Racuchy na musie jabłkowym, od razu wiedziałam, że muszę takie zrobić. Autorka napisała, że może to być obojętnie jaki mus owocowy lub zmiksowane/zmiażdżone owoce, byleby to nie były cytrusy lub banany. Możliwości wariacji są więc prawie nieograniczone. Zmodyfikowałam przepis wg własnych potrzeb- wciąż w zamrażarce zalega mi mus truskawkowy jeszcze z zeszłego roku (u nas taki mus to po prostu zmiksowane truskawki). Śmiało mogę powiedzieć, że to jedne z najlepszych placuszków, jakie jadłam.




środa, 20 lipca 2011

Taki makaron już od jakiegoś czasu chodził mi po głowie.
Tyle Wam powiem: będą powtórki!



poniedziałek, 11 lipca 2011

To był szalony dzień, w dodatku internet rano odmawiał współpracy. Na to wszystko bezsenność.
Dlatego właśnie o tak późnej porze prezentuję Wam coś śniadaniowego. Pysznego.




piątek, 8 lipca 2011

Zwykle sałatki jadam na kolację, dzisiaj zrobiłam sobie na obiad- miałam ochotę na coś lekkiego, letniego i zielonego. Bobowego.






niedziela, 3 lipca 2011

Od piątku pada niemalże bez przerwy, jest zimno, wieje przeszywający wiatr. Nie pozostaje nic, tylko siedzieć w domu z kubkiem herbaty w zanadrzu i patrzeć za okno z tęsknotą za cieplejszymi, letnimi dniami. Nic dziwnego, że zachciało mi się powrotu do zimowych smaków na śniadanie. O owsiance z marchewką, na którą od dawna się czaiłam przypomniała mi dodatkowo Panna L- dzięki.☺




środa, 29 czerwca 2011

Kiedy zobaczyłam przepis na wegańskie pancakes na blogu makaron i rodzynka, zaczęłam się zastanawiać, czy będą smaczne i nie będą się rozwalać podczas przewracania mimo braku jajek w składzie. Odkąd pamiętam moja mama zawsze do wszystkich placków, pulpetów dodawała jajka. Wydawało mi się to więc składnikiem esencjonalnym, bez którego takie rzeczy w kuchni po prostu nie wyjdą. Jak bardzo się myliłam! Pancakes nie dość, że pięknie się odwracały i nie rozpadały, to jeszcze ich puszystość przerosła moje oczekiwania.




wtorek, 28 czerwca 2011

Dzisiaj prezentuję dwa przepisy, które niedawno wypróbowałam z książek kucharskich z mojego skromnego zbioru. Robiąc grecki sos czosnkowy trzymałam się ściśle przepisu, stąd też będzie to cytat niemalże słowo w słowo z książki "Smaki Grecji" wydawnictwa Parragon. Zaintrygowała mnie tu baza sosu, jaką stanowią migdały i oliwa. Jeśli chodzi o zupę sałatową- wprowadziłam sporo modyfikacji wg własnych potrzeb. Opiszę więc to, jak ja ją zrobiłam dodając dopiski, aby przybliżyć Wam oryginalny przepis z książki Gillian McKeith "Jesteś tym, co jesz".

Na początek zupa-krem z sałaty (gęsta, sycąca, ale jednocześnie lekka i delikatna)





niedziela, 26 czerwca 2011

Jak już się wielokrotnie tutaj ujawniałam, uwielbiam makarony wszelkiej maści. Ponieważ eksperymentom z tofu nie powiedziałam na razie "dość", przyszedł czas na połączenie obu tych obsesji w jednym daniu. Kiedy na blogu I can't believe it's vegan zobaczyłam ten przepis na marynatę do tofu- wiedziałam, że muszę go zapisać i kiedyś wypróbować. Jestem pozytywnie zaskoczona i za przepis bardzo dziękuję- marynata sprawia, że tofu faktycznie do złudzenia przypomina fetę! W oryginalnym przepisie autorka użyła pesudofety do sałatki greckiej, ja wykorzystałam ją do makaronu w iście śródziemnomorskim stylu. Wyszło pysznie, polecam!





 Składniki na porcję
  • 3/4 szklanki pełnoziarnistego makaronu farfalline
  • 1/2 małej cukinii
  • 1/4 czerwonej papryki
  • 2 małe pieczarki
  • 1/4 dużego pomidora
  • pieprz
  • suszona bazylia
  • mały ząbek czosnku
Wegańska pseudofeta
  • pół kostki tofu naturalnego (ok. 90g)
  • 4 łyżki oliwy
  • 2 łyżki octu winnego lub jabłkowego (ja użyłam balsamicznego)
  • 1/2 łyżeczki soli
  • suszona bazylia i oregano
Dodatkowo
  • łyżeczka zalewy od pseudofety
  • po kilka sztuk zielonych i czarnych oliwek
  • garstka świeżych liści szpinaku
Aby zrobić psęudofetę mieszamy składniki na zalewę, dodajemy pokrojone w kosteczkę tofu, mieszamy i zostawiamy pod przykryciem w lodówce na parę godzin, a najlepiej na noc.
Piekarnik nagrzewamy do ok. 190-200 stopni.
Cukinię myjemy i kroimy w niezbyt grube pół-plastry. Paprykę myjemy, pozbawiamy nasion i kroimy w niezbyt grube paseczki. Pieczarki obieramy, myjemy, kroimy w średniej grubości pół-plasterki. Pomidora również myjemy, odkrawamy naszą 1/4 i kroimy na plasterki. Wszystkie te warzywa mieszamy dokładnie z suszoną bazylią, pieprzem i wyciśniętym ząbkiem czosnku, przekładamy do rękawa do pieczenia, zawiązujemy z obu stron i umieszczamy w żaroodpornym naczyniu. Pieczemy 20 minut.
W między czasie gotujemy makaron farfalline al dente wg przepisu na opakowaniu.
Gotowy makaron odcedzamy i przekładamy do dowolnego naczynia (może być garnek, którego użyliście do gotowania), mieszamy dokładnie z gorącymi warzywami łyżeczką zalewy oliwnej od pseudofety, pseudofetą, garścią świeżego szpinaku i oliwkami pokrojonymi w krążki. Wykładamy na talerz lub do miseczki i podajemy od razu. Można też udekorować listkami świeżej bazylii lub szpinaku.
Smacznego!

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Książka kucharska Gillian McKeith "Jesteś tym, co jesz" zainspirowała mnie do tworzenia różnych owocowych koktajlów. Wiele osób kojarzy koktajle raczej z mlekiem lub chociaż maślanką, kefirem, jogurtem. Nie przeczę, bardzo takie lubiłam, ale równie pyszny efekt można uzyskać przy bogactwie różnych owoców i innych dodatków. Taki z miętą świetnie się sprawdza na gorące, letnie dni. Nadaje się jako element zdrowego śniadania, na drugie śniadanie lub w formie deseru.




sobota, 21 maja 2011

Kiedy zobaczyłam w sklepie mleko owsiane, od razu pomyślałam, że pyszna musi być z nim owsianka... I miałam rację.☺
Podwójnie owsiana. Z rabarbarem. Uwielbiam.


środa, 4 maja 2011

Fistaszki, orzechy włoskie i migdały- pyszne, aromatyczne trio. Świetne na chleb, jako dodatek do zup mlecznych, placków, naleśników- czyli do tego wszystkiego, do czego masło orzechowe się nadaje.☺




sobota, 16 kwietnia 2011

Już od jakiegoś czasu myślałam o tym, żeby takie sobie zrobić. Zwykle do kanapek jako źródło tłuszczu dodaję pestki lub orzechy, ale przydałoby się czasem jakieś smarowidło, prawda?
W związku z tym oto pyszne, aromatyczne masełko, które- tak jak masło orzechowe- może też być samodzielnym dodatkiem do chleba, ponieważ pestki mają także dużo białka roślinnego.




wtorek, 29 marca 2011

W życiu nie pomyślałabym, że strączki mogą być dobre na słodko, zaczęło mnie jednak nurtować to połączenie, odkąd zobaczyłam na Kuchni Obłędnie Zdrowej ten post. Inspirując się tym przepisem zrobiłam pastę cieciorkową nie jako deser, ale jako pastę do smarowania na chleb. Jest to specyficzne połączenie i nie każdemu podpasuje, moja mama na przykład po spróbowaniu stwierdziła, że to zdecydowanie nie jej gust i jeść tego nie będzie. Ja natomiast jestem nią zachwycona, smakuje bardzo... śniadaniowo. A anyżkowy aromat i cieciorkowa słodycz to jedno z bardziej trafionych połączeń.




wtorek, 1 marca 2011

Niewiele osób chyba gotuje bulgur na mleku roślinnym (czy też zwykłym, jak ktoś pije), najczęściej w internecie widzę ją w wersji na słono, ja jednak jadam ją zazwyczaj w takiej postaci. Szczególnie dobrze smakuje z truskawkami, ale ponieważ do lata jeszcze daleko, użyłam domowego, mrożonego musu truskawkowego (oczywiście niesłodzonego).
Niby nic szczególnego, ale jest to bardziej sugestia niż przepis- z kaszą bulgur można się bawić na wiele sposobów.




niedziela, 6 lutego 2011

Nawet nie wiecie, jaka to dla mnie frajda! Po mojej ostatniej "drożdżowej porażce" udało mi się zrobić dwa piękne bochenki pełnoziarnistego chleba. Przepis nie był skomplikowany, ale od czegoś trzeba zacząć, prawda? No i bez pomocy mojej mamy by nie wyszło. Dostałam dzisiaj kurs wtłaczania powietrza w ciasto drożdżowe- najlepiej wyobrazić sobie, że to ciasto to ktoś, kto mnie ostatnio bardzo zdenerwował, wtedy wyrośnie bez zarzutu.
Przepis znalazłam na opakowaniu mąki pełnoziarnistej. Zacytuję więc go tutaj i dodam trochę od siebie, ponieważ, jak wiadomo, praktyka prawie zawsze różni się od tego, co w teorii.




piątek, 4 lutego 2011

W tym zdrowym subtelnym deserku złamanym odrobiną cytrynki się zakochałam- ma smak i konsystencję budyniu, łączy się ciepło i zimno. Zasmakuje każdemu, kto lubi kontrasty. ^^

fot. później

Składniki na porcję
  • 1/4 szklanki ryżu brązowego
  • trochę ponad 1/2 szklanki mleka ryżowego
  • kilka kropli esencji waniliowej
  • 1/3-1/2 łyżeczki syropu z agawy
  • banan
  • sok z cytryny
  • cynamon
  • ok. 5 rodzynek
  • 4 posiekane migdały
  • kilka paseczków skórki cytrynowej ze sparzonej wcześniej cytryny
Ryż gotujemy na mleku ok. 40-50 minut, aż będzie dość miękki.
Banana wkładamy pokrojonego w plasterki na jakąś godzinę do zamrażarki.
Ugotowany ryż wrzucamy do blendera, dodajemy syrop i esencję waniliową, miksujemy do konsystencji gęstej kaszki. Trzymamy w cieple.
Banana wyjmujemy z zamrażarki, miksujemy z cynamonem i odrobiną soku z cytryny na gęste lody.
W dekoracyjnym naczyniu (miseczce, pucharku, u mnie szklanka do drinków) umieścić zmiksowany ciepły ryż, nałożyć na wierzch lody, ozdobić skórką z cytryny, rodzynkami i siekanymi migdałami. Podawać natychmiast.
Smacznego!

czwartek, 13 stycznia 2011

Ze składników, które akurat miałam powstało takie cudeńko- naprawdę, byłam pozytywnie zaskoczona smakiem czegoś, co zrobiłam zupełnie od niechcenia. Może stanowić kolację lub też być oryginalnym dodatkiem do obiadu.

fot. później

Składniki na porcję
  • pół małego selera (takiego wielkości jabłka)
  • średnia gruszka (twardawa, słodka)
  • cząstki małej gruszki do ozdoby
  • 1/4 awokado
  • 5 czarnych oliwek
  • ocet balsamiczny
  • sól
  • tabasco
  • oregano suszone

Selera i gruszkę trzemy na tarce o grubych oczkach. Dodajemy pokrojone w kostkę awokado, przekrojone na połówki oliwki, ocet, sól, tabasco, oregano. Mieszamy dokładnie.
Dekorujemy cząstkami małej gruszki.
Smacznego!