poniedziałek, 25 lipca 2011

Jak to jest, że mamy koniec lipca, a za oknem panuje pogoda, która sprawia, że mam ochotę wskoczyć w sweter i siedzieć na kanapie z kubkiem gorącej herbaty? Że mam ochotę nic nie robić, tylko gapić się cały dzień na krople deszczu na szybie?
Że mam ochotę na gorący krem warzywny, który rozgrzeje mnie w ten chłodny dzień?
No, może to ostatnie nie jest takie najgorsze. Przynajmniej jej kolorek pozytywnie nastraja, gdy na niebie nie widać nic poza ciężkimi, szarymi chmurami.



sobota, 23 lipca 2011

Kiedy zobaczyłam przepis na Racuchy na musie jabłkowym, od razu wiedziałam, że muszę takie zrobić. Autorka napisała, że może to być obojętnie jaki mus owocowy lub zmiksowane/zmiażdżone owoce, byleby to nie były cytrusy lub banany. Możliwości wariacji są więc prawie nieograniczone. Zmodyfikowałam przepis wg własnych potrzeb- wciąż w zamrażarce zalega mi mus truskawkowy jeszcze z zeszłego roku (u nas taki mus to po prostu zmiksowane truskawki). Śmiało mogę powiedzieć, że to jedne z najlepszych placuszków, jakie jadłam.




środa, 20 lipca 2011

Taki makaron już od jakiegoś czasu chodził mi po głowie.
Tyle Wam powiem: będą powtórki!



poniedziałek, 11 lipca 2011

To był szalony dzień, w dodatku internet rano odmawiał współpracy. Na to wszystko bezsenność.
Dlatego właśnie o tak późnej porze prezentuję Wam coś śniadaniowego. Pysznego.




piątek, 8 lipca 2011

Zwykle sałatki jadam na kolację, dzisiaj zrobiłam sobie na obiad- miałam ochotę na coś lekkiego, letniego i zielonego. Bobowego.






niedziela, 3 lipca 2011

Od piątku pada niemalże bez przerwy, jest zimno, wieje przeszywający wiatr. Nie pozostaje nic, tylko siedzieć w domu z kubkiem herbaty w zanadrzu i patrzeć za okno z tęsknotą za cieplejszymi, letnimi dniami. Nic dziwnego, że zachciało mi się powrotu do zimowych smaków na śniadanie. O owsiance z marchewką, na którą od dawna się czaiłam przypomniała mi dodatkowo Panna L- dzięki.☺