niedziela, 18 września 2011

Dotąd parowaru używałam głównie do gotowania warzyw. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że można również w nim robić faszerowane jabłka, chociaż do tego na pewno wystarczy specjalne sito do gotowania na parze. Nadziałam je tym, na co miałam z rana, niestety musiałam jabłko rozkroić na połówki, ponieważ nie było dość twarde by wydrążyć je w całości nie uszkadzając go przy tym. Tak czy inaczej było pysznie i mam ochotę na więcej w najbliższym czasie.




piątek, 9 września 2011

Puddingiem nazwałam to umownie, bo to po prostu manna z dodatkami ugotowana na gęsto i zostawiona na noc w lodówce. Pomysł na takie śniadanie podrzuciła mi Talvi. Pod wpływem niskiej temperatury taka manna robi się bardziej zwarta i nabiera lekko "puddingowej" konsystencji. Nie musisz też tracić czasu rano- po prostu wyciągasz porcję z lodówki, ewentualnie dodajesz ulubione dodatki i... już. Jedliście kiedyś gotowe kaszki z supermarketu pakowane w kubeczki jak jogurty lub serki homogenizowane? Smakowały Wam?
To jest dużo lepsze!




czwartek, 8 września 2011

Rzadko jadam dynię na surowo, ale jeśli już się na taką decyduję, to trę ją na tarce z jakimś owocem i robię surówkę. Pyszna jako dodatek do obiadu lub sama, bez niczego.


sobota, 3 września 2011

Może to i śniadanie z gatunku tych bardziej kalorycznych (a właściwie wysoko tłuszczowych), ale są tak pyszne, delikatne i aromatyczne, że nie sposób się im oprzeć. Jeżeli już tak baaardzo ktoś obawiałby się o swoją linię, może zrobić te placki pół na pół z mleka kokosowego i dowolnego roślinnego, np. sojowego. Ja mam jednak taki pogląd, że na śniadanie czasem więcej wolno. ^^