środa, 9 listopada 2011

Orzeszki sojowe

17 komentarzy:
 
Niektórzy być może znają orzeszki sojowe marki Dobra Kaloria. Przepyszne, ale strasznie drogie. Zrobienie ich w domu jest dużo tańsze, do tego zupełnie NICZYM nie odbiegają w smaku od tych kupnych.
Pierwszy raz próbowałam je zrobić sama z tego przepisu, jednak nie wyszły bardzo smaczne, w dodatku spleśniały po paru dniach- podany czas pieczenia okazał się za krótki. Później kupiłam te orzeszki w Rossmannie i wtedy dowiedziałam się, jak powinny smakować. Zrobiłam je kolejny raz, tym razem wydłużając czas pieczenia.
Nie solę ich, bo prażenie nadaje im wystarczająco bogaty smak.
Świetny dodatek do sałatek, owsianek, jako samodzielna przekąska.
I dodatkowo wygodny sposób na zwiększenie ilości strączków w diecie.






Podawanie składników jest, mówiąc krótko, zbędne.
Po prostu bierzemy dowolną ilość nasion soi i namaczamy na noc. Jeżeli chcecie by były lekko słone- zamoczcie soję w gorącej, osolonej wodzie.
Następnego dnia odcedzamy i płuczemy ziarna, układamy równomiernie na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 40 minut. Orzeszki powinny mieć złocisto-brązową barwę i dobrze chrupać.
Studzimy i przechowujemy w słoiczku lub zawinięte w małą torebkę foliową.
Smacznego!

Jedna SOJA i tysiąc potraw

17 komentarzy:

  1. Nigdy nie jadłam sojowych orzeszków. Chętnie skorzystam z przepisu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A wiesz, ze wlasnie dzisiaj myslalam, zeby zrobic? Lubie osrobine posolic, chociaz soli prawie nie uzywam tutaj smakuja swietnie. Lubie tez wersje z papryka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię orzechów, ale sojowe...? Nigdy nie jadłam. Postaram się zakupić, jak mi zasmakują, to może zdecyduję się zrobić:)

    OdpowiedzUsuń
  4. genialny pomysł, ja zawsze muszę mieć jakieś przegryzki na filmy czy ulubione programy. Chętnie zastąpię je sojowymi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno nie jadłam tych orzeszków. Narobiłaś mi ochoty. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie rewelacja. Chętnie i ja się skuszę na taką przegryzkę;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zrobiłam z lekkimi modyfikacjami - dodałam bowiem różnych przypraw, głównie papryki chilli - oj pyszniasto! Jednak trochę za krótki piekłam bo większość mam niechrupiących, ale bałam się że po 40 minutach wyciągnę węgielki, kolejnym razem zaryzykuję ;) Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zrobiłam :) piekłam niecałe 45min. bo nie kótre już robiły się czarne ;p zaraz schrupię z narzeczonym do filmu.:)

    OdpowiedzUsuń
  9. wyszły przepyszne, jak na pierwsze spotkanie z soją jestem zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  10. Upieczone i zjedzone ! Pycha :) Wydłużyłam pieczenie o 10 minut i nastawiłam wtedy funkcję grilla, osiągnęłam dzięki temu fajną chrupkość.
    Zgadzam się ze Szpinakową Wróżką, że smakują jak te z Dobrej Kalorii, ale od dzisiaj będę serwować tylko te domowe ;)) Dziękuję za pomysł i pozdrawiam,

    ZielonAda

    OdpowiedzUsuń
  11. Epickie! Zjadłam i było dobre. upiekłam w 1000 stopniach przez 2 godziny i było czarne, ale dobre.Polecam BananowaParówka

    OdpowiedzUsuń
  12. A tej soi nie trzeba jeszcze gotować? ;o raz zrobiłem bez gotowania to wyszły 100x gorsze niż po.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję za przepis, bardzo smaczne.

    OdpowiedzUsuń
  14. to napisałam ja, Olandra :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!