niedziela, 15 kwietnia 2012

Gdy pokochałam mleko owsiane, wiedziałam, że śmietanka owsiana musi być jeszcze lepsza. Jedyny kartonik, jaki kupiłam na spróbowanie skończył się i już nie mogę się doczekać następnych większych zakupów w sklepie internetowym, żeby zrobić sobie większy jej zapas! Jest kremowa, gęsta, świetnie nada się do zastosowań słodkich jak i wytrawnych. Na przykład do takiej wegańskiej zupy z mnóstwem warzyw, idealnie kwaśnej jak pomidorówka, a do tego jeszcze z płatkami owsianymi. Raj.

Z innej beczki, wygrałam konkurs z angielskiego na szczeblu powiatowym, a nagrodą główną był między innymi aparat fotograficzny. Mała cyfróweczka Nikona, model coolpix S2500. Wciąż nie jest to ten aparat, jaki chciałabym mieć. Ponieważ teraz mam dwa małe, chciałabym je oba sprzedać i kupić sobie w zamian za to coś lepszego. Doradźcie mi, czy warto za ok. 350zł kupić lustrzankę, czy lepiej zwykły aparat cyfrowy?






Składniki na 2 porcje
  • ok. 2 i 1/2 szklanki naturalnego bulionu jarzynowego (można więcej w zależności od preferowanej gęstości)
  • mała cebula fioletowa, opalona nad palnikiem
  • ok. 10 grubych krążków pora
  • szklanka marchwi pokrojonej w drobną kostkę
  • szklanka selera pokrojonego w drobną kostkę
  • 5 łyżek płatków owsianych górskich
  • łyżka ziaren siemienia lnianego
  • 3-4 czubate łyżki koncentratu pomidorowego
  • po kilka łyżek śmietanki owsianej 12% na porcję
  • natka pietruszki
W garnuszku zagotowujemy bulion. Wrzucamy pokrojoną w ćwiartki cebulę,  krążki pora, marchew, selera. Gotujemy 10 minut. Wrzucamy płatki owsiane, siemię lniane, gotujemy kolejne 5 minut mieszając. Dodajemy koncentrat, mieszamy dokładnie, gotujemy jeszcze 1-2 minuty. Warzywa powinny być dosyć miękkie, a płatki ugotowane. Rozlewamy zupę do miseczek, polewamy śmietanką owsianą i posypujemy pietruszką.
Smacznego!


Po treningu

środa, 11 kwietnia 2012

Wpadam dosłownie na moment, bo goni mnie czas. Pracuję nad prezentacją na finał konkursu powiatowego z angielskiego, który jest w tę sobotę. Wybrałam temat dotyczący kulinariów, oczywiście. ^^
Korzystając z krótkiej przerwy podzielę się z Wami kolejnym pysznym pomysłem na wykorzystanie tofu, który już jakiś czas temu wpadł mi do głowy, a teraz wreszcie został zrealizowany (średnia arytmetyczna wolnego czasu i połowy kostki tofu samotnie leżącej w lodówce).
Bez zbędnych wstępów, bo muszę lecieć- ta daaam!



wtorek, 10 kwietnia 2012

Ostatni już produkt Manufaktury Smaku wzięty pod lupę (z ostatniej paczki od Ale Dobre.pl rzecz jasna)- przyprawa do grilla.
Ponieważ nie mam grilla elektrycznego, ani patelni grillowej, a najprawdziwszy grill czeka w piwnicy na cieplejszą pogodę- użyłam tej aromatycznej mieszanki do nieco innego dania- wegańskiej tarty.
Tofu stworzyło razem z tą przyprawą mariaż doskonały- delikatny ser sojowy doskonale komponuje się z intensywnymi przyprawami. Po otworzeniu torebeczki przede wszystkim czuć mnóstwo papryki, potem dochodzą inne aromaty ziół, cebuli, czosnku. Razem- coś niepowtarzalnego. Jedyne porównanie jakie mi przychodzi do głowy, to chipsy paprykowe (nie jadam, ale znam ich zapach aż za dobrze za sprawą mojego brata), choć też nie do końca oddaje jej charakter.
Co tu dużo gadać, trzeba spróbować.



poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Na przepis na ten włoski placek cieciorkowy natknęłam się tu. Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia jak smakują wyroby z mąki z ciecierzycy. Teraz już wiem, że je uwielbiam! Taki placek będzie świetny na początek przygody z tą mączką- czuć tu jej naturalny smak, lekko tylko podkreślony przez przyprawy.
Polecam jako dodatek do zup, zapieczony z farszem na wierzchu lub z dodatkiem dowolnie przyrządzonych warzyw. Najlepszy na ciepło.




niedziela, 1 kwietnia 2012

Już kiedyś robiłam pieczone sajgonki, z bananami. Były bardzo smaczne, ale znalazłam dla nich lepsze pokrycie niż białko jaja- odrobinę oleju, z dowolnymi dodatkami lub bez. Są wtedy bardziej chrupiące i rzeczywiście przypominają w smaku oryginalne sajgonki, a jednak ilość tłuszczu jest w znacznej części zredukowana. No i są wegańskie. Nie wiem jak wy, ale ja mam jakąś awersję do obślizgłych dań smażonych w głębokim tłuszczu. Dla mnie to jest zwyczajnie nieapetyczne.

Jak widzicie nie przestałam ubóstwiać tofu, chociaż dania z nim w roli głównej pojawiają się rzadziej. To tylko i wyłącznie z tego względu, że nie mogę aktualnie dostać go w moim mieście (jeśli nie liczyć "tofu" o konsystencji pasztetu marki Orico, które nawet jak tofu nie smakuje). Jakiś czas kupowałam je w Biedronce, ale chyba sprzedaż produktów Polsoi nie była na tym wygwizdowiu opłacalna i zrezygnowali ze sprowadzania ich. Bu.

W tym daniu łączą się smaki ostry, słodki i kwaśny. Zdecydowanie coś dla fanów wyrazistych kompozycji, świetne na lekki obiad lub ciepłą kolację.