sobota, 30 czerwca 2012

Znowu nieautorski przepis, tylko żywcem podpatrzony na blogu Weganie (uwielbiam tam zaglądać!). Z okazji Naleśnikowej Soboty chciałam wykombinować coś własnego, ale kiedy zobaczyłam kolby kukurydzy w lodówce, rzuciłam wszystko by je zrobić. Warto było! Żadna mąka kukurydziana czy polenta nie dadzą takiego aromatu, jak w asyście świeżej kukurydzy!
Polecam, polecam, polecam i składam hołd autorce (autorom?) bloga.




Składniki na porcję
  • pół kolby świeżej kukurydzy
  • pół szklanki mleka sojowego (lub kukurydzianego)
  • 1/2 łyżeczki octu jabłkowego
  • 1/2 łyżeczki soku z cytryny
  • łyżeczka oleju
  • esencja waniliowa
  • 1/2 szklanki mąki kukurydzianej
  • łyżka drobnej polenty
  • czubata łyżka otrębów bezglutenowych (np. gryczanych lub ryżowych)
  • 1/2 łyżki mielonego lnu
  • 1/2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
  • szczypta sody
  • kapka oleju do wysmarowania patelni
  • garść ciemnych czereśni i domowy syrop czekoladowy do podania

Kukurydzę ścieramy na tarce. Mieszamy z mlekiem sojowym, octem, sokiem z cytryny, olejem, esencją. Dodajemy wymieszane suche składniki, mieszamy do połączenia składników. Wykładamy placuszki łyżką na rozgrzaną, wytłuszczoną patelnię ceramiczną lub teflonową. Zmniejszamy gaz i smażymy po parę minut z każdej strony, aż placki się zezłocą. Podajemy z syropem czekoladowym i czereśniami (dodatki można oczywiście modyfikować, ale polecam to zestawienie- genialna kompozycja!).
Smacznego!



Naleśnikowa Sobota 2

piątek, 29 czerwca 2012

Odkryłam, że te powszechnie wyrzucane listki można zjadać w formie pesto dzięki blogowi I can't believe it's vegan. Nigdy już ich nie wyrzucę, tylko będę przerabiać na takie cudo albo być może jakieś dania na ciepło? Myślę, że świetnie by się sprawdził jako alternatywa dla szpinaku. Liście rzodkiewki mają jakby lekko ostry smak, więc w połączeniu z czosnkiem są dosyć charakterne. Dodatkowo listki te są kopalnią m.in. żelaza, a witamina C z czosnku zwielokrotni jego wchłanianie. Warto?



 Składniki
  • 3 pęczki liści rzodkiewki, umytych i pozbawionych twardych łodyg
  • 2 garści prażonych pestek dyni
  • 1 i 1/2 garści prażonych, siekanych migdałów ze skórką
  • 1 i 1/2 garści prażonych, siekanych orzechów laskowych
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 6 łyżek oliwy
  • sól

Wszystko  miksujemy dokładnie blenderem podlewając oliwą. Przekładamy do słoiczka i przechowujemy zakręcony w lodówce.
Smacznego!



Przechodzimy do części drugiej posta, czyli
Shopping guide

Bardzo często dostaję od Was pytania, gdzie kupuję niektóre produkty. Zwłaszcza, że ujawniałam się tutaj, że często kupuję w internecie. Nie jestem osobą, która nie ma co robić z pieniędzmi, większe zakupy raz na 1-2 miesiące naprawdę nie są wielkim wydatkiem. Ponadto wiele rarytasów można wyszukać w zwykłych supermarketach. Poniżej przedstawiam więc małą listę sieciowych sklepów z wegańską żywnością i nie tylko, bo dodatkowo supermarkety i inne sieciówki, w których można dostać parę ciekawostek. Ilekroć ktoś zada mi w przyszłości pytanie o zakupy, będę odsyłać do tego posta.

Sklepy w sieci
Myślę, że wiele z Was go zna. Tam kupuję najczęściej. Cenię ten sklep przede wszystkim za szeroki wybór mlek i śmietanek roślinnych, najlepsze pod słońcem tofu naturalne, masła z orzechów i pestek, wegańskie jogurty, niezły wybór mąk, płatków, bakalii. Można tam też kupić genialne wegańskie kosmetyki. Ceny nie są wygórowane.
Jedyne, na co kiedykolwiek się tu nacięłam, to lekko zgrzybiałe tofu wędzone (więcej go tam nie kupuję) i niesmaczne, śmierdzące wege parówki sojowe. Co do obsługi, jakości reszty produktów, kosztów wysyłki- żadnych zastrzeżeń.
Sklep nie jest stricte wegański czy wegetariański, tylko ogólnie kulinarny. Łatwo można zauważyć, że go lubię (gdyby było inaczej, nie zgłosiłabym się do bycia ambasadorką). Przede wszystkim uzupełniam tam rzadko, ale regularnie zapasy przypraw. Poza tym można tam kupić przydatne akcesoria do pieczenia.
Przede wszystkim cenię za szeroki wybór płatków i bakalii, makaronów, kasz, ryżu. Jeżeli chcecie skomponować własną mieszankę na musli, najlepiej kupić składniki właśnie tam.
Sklep z żywnością ekologiczną. Ponieważ produkty Polsoi zdezerterowały z pobliskiej Biedronki, kupuję je właśnie tu. Uwielbiam ich parówki sojowe classic i tofu wędzone. Poza tym w Waszym Sklepie można dostać również dobre płatki zbożowe, bakalie, najlepszą pod słońcem śmietankę owsianą Oatly.
Jak chcecie robić zapasy mąk, to najlepiej tu. Do wyboru do koloru: mąka z ryżu brązowego, semolina, mąka dyniowa, kasztanowa, kukurydziana biała, kukurydziana razowa, każdy możliwy typ pospolitszej pszennej, żytniej czy orkiszowej. To samo z płatkami czy kaszami.
Najtańszy syrop z agawy (oczywiście przeliczając na cenę za 1kg).

Inne sklepy
1. Inter Marche
Kupuję tam kaszę bulgur, mleko owsiane, sojowe waniliowe, ryżowe, czasem nawet migdałowe się zdarzy. Poza tym można tam dostać też dziki ryż, najtańszy cukier trzcinowy (ok. 10zł za kilogram), dobre bakalie, mleko kokosowe z puszki, ciekawe rodzaje orzechów, mąk, glony nori i ryż do robienia sushi, różniste rodzaje olejów.
2. Carrefour
Mleko Alpro Soya w kilku wariantach smakowych, mleko kokosowe,  różne oleje. W większych miastach można ponoć natrafić na produkty Polsoi.
3.  Rossmann.
Mleko orkiszowe, ryżowo-migdałowe, ryżowo-kokosowe, produkty Dobrej Kalorii, spory wybór bakalii. Odkryłam tez ostatnio kosmetyki Alterra- tanie i ze znaczkiem "Vegan", poza tym Tołpa- drogie, ale nietestowane na zwierzętach.
4. Tesco
Mleko Soya Calcio (całkiem niezłe, ale Alpro czy Natumi jest smaczniejsze). W większych miastach można ponoć natrafić na produkty Polsoi. 

Mam nadzieję, że lista choć trochę będzie pomocna. Miłych zakupów. ☺ 
  

środa, 27 czerwca 2012

Kiedy przenosiłam wegańskie przepisy ze starego bloga, złapałam się za głowę. Praktycznie nie piekłam wegańskich ciasteczek. Jedyne, jakie się na blogu znalazły to ciastka z płatków zbożowych. W momencie tych porządków włączyła mi się jednak lampka pedanterii. Uznałam, że przepis jest do dopracowania, tamte ciastka nie były wystarczająco smaczne. Bo komu chciałoby się czekać 1-2 dni aż te twarde kamyczki zmiękną, kiedy kuszą aromaty? Prawdziwy Cookie Monster wyjada w końcu ciastka prosto z blachy, gdy jeszcze są gorące i parzą w język!
Pozmieniałam więc to i owo. Wiecie co? Już boli mnie przez nie brzuch. Nie mogłam się powstrzymać, by nie sięgnąć po jeszcze jedno. Smakują nawet bratu. MOJEMU BRATU, który jest anty na wszystko co owsiane, zdrowe, odżywcze i bogate w błonnik. Te ciastka są tak zdrowe, że mogą nawet robić na śniadanie lub zdrową przekąskę.
W dodatku składniki są z tego gatunku, że praktycznie zawsze ma się je pod ręką (chyba że nie szalejecie za owsianką z masłem orzechowym).





 Składniki na 25-30 ciastek
  • 2 duże, dojrzałe banany
  • łyżka oleju
  • 2 czubate łychy masła orzechowego
  • 6 łyżek syropu z agawy
  • szklanka błyskawicznych płatków owsianych (najlepiej ze Szczytna, nie są takie trociniaste)
  • szklanka domowego musli tropikalnego
  • niecała szklanka ekspandowanej gryki (lub innego ziarna)
  • 1/3 szklanki mielonego lnu
  • 3/4 szklanki pestek dyni
  • sól, cynamon, imbir- po szczypcie
  • 1 i 1/2 łyżeczki sody



W dużej misce rozgniatamy dokładnie banany. Mieszamy z olejem, masłem orzechowym, syropem z agawy. Dodajemy płatki owsiane i musli, mieszamy, odstawiamy na 30 minut do nasiąknięcia. Wrzucamy dmuchaną grykę, len, pestki dyni, przyprawy i sodę. Mieszamy dokładnie drewnianą łyżką. Wykładamy na blachę wyłożoną papierem małe porcje masy i formujemy łyżką ciasteczka spłaszczając lekko. Możemy robić ciacha średniej wielkości lub takie całkiem maleńkie, jak te w pudełeczku na zdjęciu.

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez ok. 15 minut.


 




Coś słodkiego bez cukru i aspartamu

niedziela, 24 czerwca 2012

Czegoś takiego chyba jeszcze nie było- owsianka w nowym, lodowym wymiarze! Idealna na upały, na deser lub nawet śniadanie. Niezwykle kremowa dzięki śmietance owsianej, bosko pachnąca, po prostu pyszna. Nie ma co za dużo się rozpisywać. Trzeba tego spróbować, zwłaszcza, że wykonanie jest naprawdę proste. Jedyne czego potrzeba to troszkę cierpliwości.




Składniki na porcję (sycącą!)
  • szklanka mleka owsianego lub migdałowego
  • 1/3 szklanki śmietanki owsianej 12%
  • 1/2 szklanki płatków owsianych górskich (takiej o poj. 200ml)
  • łyżka syropu z agawy
  • odrobina esencji waniliowej

Płatki moczymy kilka godzin lub przez noc w lodówce pod przykryciem w mleku i śmietance. Gotujemy płatki na małym ogniu mieszając, aż owsianka zgęstnieje i zrobi się kremowa. Pod koniec gotowania dodajemy syrop z agawy i esencję, gotujemy kilka minut. Zdejmujemy z gazu, miksujemy blenderem (nie trzeba bardzo dokładnie) i odstawiamy do przestygnięcia. Umieszczamy w zamrażarce pod przykryciem w plastikowym pudełeczku. Mrozimy mieszając co ok. godzinę, aż do uzyskania pożądanej konsystencji. Jeśli zostawimy niechcący dłużej owsianko-lody w zamrażarce bez mieszania, możemy je pokruszyć ząbkowanym nożem i zmiksować blenderem.
Smacznego!






sobota, 23 czerwca 2012

Pokochałam cukinię na słodko dzięki tym slyvviowym plackom. Jednak ze względu na mój nowy sposób odżywiania nie mogłabym już skopiować składnik w składnik tego przepisu. Inspiracja jednak pozostała, chociaż receptura opracowana przeze mnie jest z deczka inna. Pysznie smakują z kwaskowymi truskawkami przełamującymi ich delikatność, zwłaszcza jak są rozciapciane widelcem na papkę.




 Składniki na porcję
  • szklanka startej cukinii (po odciśnięciu z nadmiaru płynu)
  • niecała 1/2 szklanki mleka sojowego
  • łyżeczka oleju + do posmarowania patelni
  • łyżeczka esencji waniliowej
  • 1/4 szklanki mąki gryczanej
  • 1/4 szklanki mąki orkiszowej razowej
  • szczypta soli
  • cynamon wg upodobań
  • 1/2 łyżeczki sody
  • garść truskawek
  • łyżeczka syropu z agawy

Mieszamy tartą cukinię, mleko sojowe, łyżeczkę oleju i esencji. Dodajemy wymieszane obie mąki, sól, cynamon i sodę. Mieszamy do połączenia składników. Rozgrzewamy patelnię ceramiczną lub teflonową wysmarowaną odrobiną oleju. Zmniejszamy nieco gaz i wykładamy placuszki łyżką. Smażymy na małym gazie z obu stron, aż zrobią się złociste. Podajemy z truskawkami i syropem z agawy.
Smacznego!






Naleśnikowa Sobota 2

piątek, 22 czerwca 2012

Próbowałam już kiedyś wcześniej robić taki pudding z puree dyniowym. Nie wiem, co wtedy spartoliłam, ale wyszedł obrzydliwy. Mogę się tylko domyślać, że wina leżała po stronie nienamoczonej tapioki, przez co zbyt długo musiałam ją gotować, a dolany zbyt wcześnie krem dyniowy się rozgotował, stracił kolor i smak...
W ramach czyszczenia zamrażarki dopracowałam więc recepturę. Różnica- diametralna! Pyszota! Jesienne smaki w środku lata też mają swój urok. ☺





Składniki na porcję
  • 4 łyżki tapioki
  • łyżeczka zarodków pszennych lub otrębów ryżowych
  • 3/4 szklanki mleka sojowego
  • szczypta soli
  • łyżeczka esencji waniliowej
  • 1/2 szklanki puree z pieczonej dyni
  • 1 i 1/2 łyżki wiórków kokosowych
  • malutkie, kwaśne jabłko
  • mała brzoskwinia
  • łyżeczka syropu z agawy
  • cynamon, imbir


 Tapiokę i zarodki moczymy przez noc w mleku sojowym (w lodówce, pod przykryciem). Rano dodajemy sól, esencję, zagotowujemy na małym ogniu, zmniejszamy gaz do minimum i gotujemy tak długo, aż perełki tapioki staną się szkliste, a pudding- kremowy (powinno to zając ok. 10-15 minut). Cały czas mieszamy (tapioka ma tendencję do przypalania się). Pod koniec dodajemy puree dyniowe i wiórki kokosowe, mieszamy i podgrzewamy jeszcze parę minut, aby całość była ciepła. Ewentualnie dosładzamy, jeśli używamy niesłodzonego mleka.
Równolegle z gotowaniem puddingu, dusimy z odrobiną wody pokrojone w kosteczkę jabłko i brzoskwinię. Pod koniec duszenia dodajemy cynamon, imbir, syrop z agawy. Owoce powinny być miękkie, ale się nie rozpadać.
Ciepły pudding przelewamy do miseczki i układamy na wierzchu owoce. Najlepszy na ciepło, ale po ostygnięciu też będzie dobry.
Smacznego!



TAPIOKA i ja

czwartek, 21 czerwca 2012

Sałatka z dyniowym dressingiem- deja vu?
Ano była taka na moim starym blogu. Tutaj już nie gości ze względu na dodatek gorgonzoli.
Użyłam więc takowego do sałatki wegańskiej, zrobiłam go trochę inaczej, do sałatki dałam więcej pysznych, kolorowych, wiosenno-letnich składników.
Efekt przeszedł moje oczekiwania.
Kocham komosę ryżową, kocham dynię, kocham cukinię, marchewkę, ciecierzycę, pistacje- Każdy składnik z osobna! Razem tworzą genialną sałatkę, myślę, że smaczną dla każdego, nie tylko roślinożercy.
Komosy spróbowałam niedawno. Smakuje podobnie do ziaren amarantusa, tylko jakby trochę intensywniej, bo perełki są większe (amarantusa zresztą też jeszcze mam na stanie i już myślę co by z nim fajnego zrobić...). Tania nie jest, ale polecam czasem zjeść dla urozmaicenia.




Składniki na dużą, obiadową porcję
  • 4 i 1/2 łyżki ugotowanej komosy ryżowej
  • 4 łyżki namoczonej i ugotowanej ciecierzycy
  • 1/3 średniej cukinii
  • 1/4 czerwonej papryki
  • malutka marchew
  • garść porwanych listków sałaty
  • dressing dyniowy: 3-4 łyżki puree z pieczonej dyni, odrobina soku z cytryny, 1/2 sprasowanego czosnku, sól, chili, szczypta gałki
  • odrobina siekanej natki pietruszki
  • kilka listków mięty
  • kilka prażonych pistacji 

 Cukinię myjemy i przerabiamy na "tagliatelle" za pomocą szerokiej obieraczki. Marchew obieramy, myjemy, kroimy w poprzek na pół o robimy to samo, co z cukinią. Paprykę kroimy na malutkie paseczki. Mieszamy składniki na dressing.
W misce łączymy komosę, cieciorkę, warzywa. Przekładamy do miski/na talerz, polewamy dressingiem, posypujemy pietruszką, miętą i pistacjami.
Smacznego!


środa, 20 czerwca 2012

Odkryłam ostatnio genialną stronę z przepisami- Post Punk Kitchen. Chyba mi gdzieś wcześniej mignęła, dlaczego o niej zapomniałam? Zaczęłam przeglądać przepisy i zakochałam się na amen. Mam ochotę wypróbować każdy przepis po kolei!
Na pierwszy ogień poszedł chlebek dyniowy. Dynia o tej porze roku, hm? Tak działa magia zamrażarki. I magia mamy, która rozmroziła lodówkę w celu jej wyczyszczenia, w efekcie muszę jakoś spożytkować parę ładnych kubków dyniowego puree. Zmieniłam parę elementów w przepisie na rzecz zużycia paru składników, które aktualnie miałam oraz Ale Dobrej recenzji.

Chodzi oczywiście o suszone owoce Goji.
Jedliście kiedyś? Ja wcześniej miałam okazję tylko raz, w ramach szaleństwa zamówiłam je sobie z pewnego konkurencyjnego sklepu, bo są horrendalnie drogie. Warto jednak było, bo mają bardzo ciekawy smak. Dodatkowo są kopalnią witamin i mikroelementów, między innymi witaminy A, B1, B2, C, E, żelaza, cynku.
Te z Manufaktury Smaku są równie pyszne, nie odbiegają jakością od tych próbowanych przeze mnie wcześniej. W chlebku sprawdziły się świetnie, fajnie "napuchły" od wilgoci i nadały niebanalnego posmaku.
Ponadto genialne do musli, owsianek, deserów, wytrawnych sałatek. Dobra alternatywa dla nielubiących rodzynek.





Składniki na małą keksówkę
  • 1/4 szklanki musu śliwkowego bez cukru
  • 2 łyżki oleju
  • 1/3 szklanki karobu
  • 1/3 szklanki + 2 łyżki wrzątku
  • szklanka puree z pieczonej dyni
  • 1/3-1/2 szklanki cukru trzcinowego lub ksylitolu
  • łyżeczka esencji waniliowej
  • 1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1/2 szklanki mąki pszennej jasnej
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki gałki
  • szczypta mielonych goździków
  • 3/4 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/2 szklanki suszonych owoców Goji
Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni.
W jednej misce mieszamy dokładnie mus śliwkowy, olej, karob. W drugiej łączymy mąki, przyprawy, sól i sodę. Do miski z sosem karobowym dolewamy 1/3 szklanki wrzątku, mieszamy. Dodajemy puree z dyni, cukier, esencję waniliową, mieszamy. Dodajemy 1/2 mieszanki mącznej, mieszamy, dolewamy 2 łyżki wrzątku, mieszamy, wsypujemy resztę suchych składników i ponownie mieszamy, tak jak ciasto na muffiny- nie zbyt dokładnie, tylko do połączenia składników. Na koniec dodajemy Goji.
Wlewamy ciasto do keksówki wysmarowanej olejem i wysypanej dowolnymi otrębami. Pieczemy 55 minut do godziny. Po upieczeniu uchylamy piekarnik po ok. 10 minutach, wyjmujemy po kolejnych 10. Dajemy odpocząć mu kilkanaście minut, wyjmujemy delikatnie z formy i pozostawiamy do ostygnięcia na kratce. Trzymamy pod przykryciem. Nadaje się do mrożenia.
Smacznego!








Na deser inspiracja. Dla ludzi chcących się utwierdzić w weganizmie, tych, którzy nieśmiało o nim myślą, ale potrzebują kogoś, kto by rozwiał ich wątpliwości, a nawet zatwardziałych mięso-, sero- i jajo-żerców, którzy myślą, że nic ich w tej kwestii nie ruszy. Zapewniam, Gary Yourofsky ruszy każdego. Mnie przekonał ostatecznie i definitywnie, parę spraw wyjaśnił dokładniej. Wrzucałam już linka do wykładu na Fejsbuczka, ale istnieją jeszcze na tym świecie ludzie, którzy z niego nie korzystają, dla nich więc zamieszczam go tu. Trwa on chwilę, ale zapewniam- nie będziecie się nudzić ani minutę!

sobota, 16 czerwca 2012

Kolejność podanych w tytule posta elementów dania jest kluczowa: to są warzywa z makaronem, nie na odwrót. Brokuły, szpinak, papryka, bakłażan, pieczarki zanurzone w tahini grają tu pierwsze skrzypce. Makaron dopełnia jedynie całości.

Definitywnie i ostatecznie zakochałam się w tahini. Jako dodatek do warzyw tak mi posmakował, że postaram się stale mieć tę pastę w szafce. I oczywiście dalej będę z nią eksperymentować.

Jak ja mogłam wcześniej skazywać ją tylko na bycie składnikiem hummusu?

Zapewne wiele z Was widząc sezam od razu automatycznie myśli "tłuszcze". Prawda, zdrowych tłuszczy jest tam najwięcej, ale sezam ma też bardzo dużo białka roślinnego, które w połączeniu z białkami z pełnoziarnistych produktów zbożowych daje nam pełen zestaw aminokwasów, dlatego warto się nim raczyć na diecie wegańskiej.

Życie jest piękniejsze po takim obiedzie, tralalala ♥




Składniki na 2 porcje
  • 2 porcje świderek orkiszowych razowych (u mnie była to ok. szklanka suchego na osobę)
  • kapka oliwy
  • 1/2 cebuli
  • ząbek czosnku
  • 1/2 dużego brokuła
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 1/2 bakłażana
  • duża pieczarka
  • spora garść szpinaku
  • 3 łyżki niesolonego, płynnego tahini
  • sól, ostra papryka mielona, zioła prowansalskie
  • sok z cytryny i sezam do podania

Bakłażana myjemy, kroimy na plastry, zasypujemy solą i odstawiamy na 15 minut.
Cebulę i czosnek siekamy drobno. Wrzucamy na rozgrzaną oliwę i podsmażamy na ,mniejszym gazie. Gdy cebulka się zeszkli, a czosnek zacznie pachnieć, dorzucamy brokuła. Podlewamy odrobinką wody, mieszamy, po kilku minutach przykrywamy. Dusimy parę minut. Gdy zacznie lekko mięknąć, ale wciąż będzie dość twardy, dorzucamy paprykę (umytą, bez gniazda nasiennego, pokrojoną w paseczki). Mieszamy, przykrywamy na 3-4 minuty. Dorzucamy umyte z soli, pokrojone ćwiartki plastry bakłażana, mieszamy, przykrywamy. Gdy bakłażan zacznie mięknąć i lekko "siądzie", dorzucamy pieczarkę pokrojoną w półplasterki, mieszamy. Na ostatnie 2-3 minuty duszenia dorzucamy szpinak i mieszamy, dodajemy tahini i przyprawy, mieszamy ponownie. Radzę dodać sporo papryki, bo jej ostrość dobrze komponuje się z tahini. Gorące danie wykładamy na ciepły makaron ugotowany al dente, skrapiamy sokiem z cytryny i posypujemy sezamem.
Smacznego!


piątek, 15 czerwca 2012

Niestety, nie mogłam się doczekać świeżego bobu, kupiłam mrożony. Kocham te zielone strączki po prostu, co poradzić... Zielone warzywa są najgenialniejsze: bób, groszek, brokuły, fasolka szparagowa, szparagi, i szpinak- no właśnie!
Przy okazji był pretekst do przetestowania urządzenia do siekania i rozcierania czosnku od Ale Dobre, w końcu bób świetnie komponuje się z takimi cebulowymi dodatkami.

Przede wszystkim plus za wygląd! Nie trzeba go chować po szafkach, bo kształt ma świetny, może robić jednocześnie za kuchennego bibelota-ozdobę.
Pewnie myślicie sobie, że bez sensu inwestować w coś takiego, kiedy można użyć zwykłej praski, ale to nie do końca tak jest w rzeczywistości. Efekt uzyskany przez tego wichajstra jest nieco inny, moim zdaniem lepszy. Daje to mniej więcej taki efekt, jakbyśmy faktycznie posiekali drobniutko czosnek i roztarli go z odrobiną soli. Wtedy jest bardziej aromatyczny niż ten rozmiażdżony w prasce. Mnie osobiście jednak nigdy nie chciało się go siekać, a teraz- TADAAAM, mogę mieć pięknie posiekany i roztarty czosnek w sekundę.
Dodatkowo łatwiej go oczyścić z resztek. ☺



Składniki na małą tartę (2-3 porcje)

Ciasto
  • 150g mąki słonecznikowej
  • 150g dowolnej mąki razowej
  • 2 łyżki otrębów pszennych
  • 3 łyżki oliwy
  • niecałe pół szklanki wody
  • 1/3 łyżeczki soli
Wypełnienie bobowe
  • ok. 300g bobu (po ugotowaniu i obraniu)
  • 1 i 1/2-2 ząbki czosnku
  • garść listków mięty
  • 2-3 łyżki natki pietruszki
  • 2/3 łyżki oliwy
  • sól, pieprz
  • łyżka mąki słonecznikowej
  • 3 łodygi selera naciowego
  • pestki słonecznika i łyżeczka oliwy na wierzch



Mieszamy w misce suche składniki na ciasto, dodajemy oliwę i wodę, zagniatamy dosyć twarde ciasto. Wałkujemy na średniej grubości placek i wylepiamy nim małą formę do tarty lub (tak jak ja) małą formę silikonową, nieco mniejszą od małej tortownicy. Ciasto wystające poza brzegi odcinamy. Podpiekamy 15-20 minut w 200 stopniach.
Bób powinien być dość miękki. Obrany miksujemy z roztartym czosnkiem, porwanymi listkami mięty, siekaną pietruszką, oliwą, solą, pieprzem. Dodajemy mąkę słonecznikową i umyty, obrany z twardych włókien, posiekany drobno seler naciowy. Mieszamy. Wykładamy na podpieczony spód i rozprowadzamy równomiernie, wyrównujemy powierzchnię. Skrapiamy wierzch łyżeczką oliwy i sypiemy pestkami słonecznika. Pieczemy w 200 stopniach 30 minut.
Można jeść zarówno na ciepło, jak i na zimno, z sosem lub bez.
Smacznego!




czwartek, 14 czerwca 2012

Budyń był zupełnie spontaniczny, zrobiony na zasadzie czyszczenia lodówki z dogorywających resztek. Wiem, że bardzo często to piszę i w rzeczywistości nie potrafiłabym się zdecydować, ale na tę chwilę moje kubki smakowe krzyczą: "To najpyszniejszy budyń ever!". Nie wymaga słodzenia, ma cudowną konsystencję dzięki ananasowi, kwaskowe truskawki lekko łamią ananasowo-kokosową słodycz.
 Porcja jest mega, nadaje się bardziej na śniadanie niż podwieczorek (przyznaję się bez bicia- zrobiłam go na podwieczorek i ledwo zjadłam całość).





Składniki na 1-2 porcje
  • pół puszki mleka kokosowego, płynnego (ok. 200g)
  • 3 grube plastry świeżego, dojrzałego ananasa
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • garść truskawek

Mleko kokosowe miksujemy dokładnie z ananasem. Podgrzewamy lekko w emaliowanym rondelku mieszając. Odlewamy odrobinę ciepłego płynu do shakera, rozrabiamy z mąką ziemniaczaną. Gdy płyn ananasowo-kokosowy się zagotuje, zmniejszamy gaz do minimum i podlewamy powoli mąkę rozrobioną z płynem, cały czas energicznie mieszamy, aż powstanie gęsty budyń.
Przelewamy budyń do michy/miseczek, polecamy zmiksowanymi truskawkami i mieszamy nierównomiernie. Jemy na ciepło.
Smacznego!



Tak, tak, weganizm!
Przede wszystkim z pobudek ideologicznych, ale przy okazji wyleczę się z mojego mlecznego uzależnienia, które czasem mi szkodziło. Więcej możecie o tym przeczytać w zakładce "O blogu i o mnie".
Blog jest jeszcze trochę niedopracowany, muszę jeszcze zrobić nowe elementy szablonu. Mam nadzieję, że Wam się spodoba, bo w głowie mam już wstępny zarys (będą to oczywiście moje bazgrołki). 

wtorek, 12 czerwca 2012

Jak wczoraj miksowałam te lody, to blender się przegrzał i odmówił współpracy.
Już myślałam, że umarł na amen. Ale nie! Jednak działa, odetchnęłam z ulgą.
 Obiecuję więcej nie kruszyć nim lodu (no chyba że to będą małe kawałeczki w jakimś koktajlu...). Zbieram za to na jakiś porządny rozdrabniacz o dużej mocy, silnych ostrzach i funkcją kruszarki do lodu oczywiście.

A lody są bajkowo kremowe, lekko sezamowe, po prostu pyszne! Idealne na upał i bez grama cukru.




Składniki na 3 porcje
  • 3 banany
  • 200-250g naturalnego jogurtu sojowego
  • 5 łyżek tahini
  • ew. sól, jeżeli tahini jest niesolone
  • odrobina soku z cytryny (ja nie miałam, stąd kolor lodów)
Miksujemy wszystko i wstawiamy w pudełku po lodach do zamrażarki pod przykryciem. Mrozimy i mieszamy co jakiś czas, aby pozbyć się kryształków lodu, dotąd, aż uzyskamy pożądaną konsystencję. Jeżeli lody zostaną dłużej w zamrażarce bez mieszania, kroimy je ząbkowanym nożem na kawałeczki i miksujemy mocnym blenderem.
Smacznego!



















poniedziałek, 11 czerwca 2012

Ruszamy z letnimi wegańskimi słodkościami!
Na dobry początek zapraszam na słodki makaron.
Gdy jest sezon na truskawki mam ochotę na przemian na naleśniki i takie właśnie makarony, chociaż dotąd robiłam je bez tofu. Teraz chyba to się zmieni, bo ta wersja okropnie mi się spodobała. ☻




Składniki na porcję
  • szklanka razowych świderków orkiszowych
  • 90g naturalnego tofu
  • łyżeczka syropu z agawy
  • miseczka truskawek + kilka do dekoracji
  • garstka prażonych, siekanych migdałów
Makaron gotujemy wg przepisu al dente.
W tym czasie miksujemy tofu, syrop z agawy, truskawki na gładką masę. Mieszamy gorący makaron z tofuserkiem, wykładamy na talerz i ozdabiamy połówkami truskawek i migdałami. Jemy od razu.
Smacznego!    


niedziela, 10 czerwca 2012

Wszelkie przyprawy, jakie dostaję od Ale Dobre zazwyczaj są przeznaczone do mięsa. Mi w to graj, bo takie mieszanki najlepiej pasują do strączków, granulatu sojowego czy tofu. Nadają im tak oryginalny smak, że nie można się oderwać. Nie inaczej więc zrobiłam z przyprawą do kurczaka, ostatnim już produktem przeznaczonym do recenzji z paczki.

Może nie wyróżnia się ona jakoś szczególnie na tle tych, które dostawałam wcześniej, ale trzeba przyznać- jest naprawdę dobrze skomponowana. Dominuje papryka i czosnek, przebija się nutka kolendry, czyli same smakowitości. Do soczewicowych pulpecików jest jak znalazł i myślę, że nie tylko. Wszelkie wege kotlety czy pulpety nabiorą dzięki niej ciekawego smaku.

Wcześniej byłam przeciwko gotowym mieszankom przypraw, ale te od Ale Dobre zmieniły nieco moje poglądy na ich temat, bo są bez żadnych sztucznych polepszaczy i w 100% naturalne, aromatyczne.  I tak sądzę, że lepiej samodzielnie komponować mieszanki przypraw, ale skoro jest możliwość skorzystać czasem z gotowej, tak zmyślnie zmieszanej, to czemu nie?



Składniki na porcję
Pulpeciki
  • 1/4 szklanki zielonej soczewicy
  • sól
  • przyprawa do kurczaka Manufaktury Smaku
  • po łyżeczce: mąki kukurydzianej, mielonego lnu, bułki tartej
  • łyżeczka oliwy + odrobina do smażenia (1-2 łyżeczki)
Sos
  • 3/4 ogromnego lub cały duży pomidor
  • łyżka włoskiej pasty ze słodkich pomidorów (ew. koncentratu)
  • mały ząbek czosnku
  • suszone zioła prowansalskie, sól, pieprz
I jeszcze
  • makaron spaghetti pełnoziarnisty lub durum (50-70g)
  • listki bazylii dla ozdoby


Soczewicę gotujemy w lekko osolonej wodzie 15-20 minut, aż napęcznieje i zmięknie. Można też ją ugotować w podwójnych garnkach do gotowania na parze metodą całkowitej absorpcji wody.
Miksujemy blenderem na gładką pastę z przyprawą do kurczaka i łyżeczką oliwy. Dodajemy mąkę kukurydzianą, len, bułkę tartą i zagniatamy masę. Formujemy 6 małych pulpecików. Smażymy je z kilku stron na rozgrzanej oliwie.
Pomidora parzymy i obieramy ze skóry, jeśli nie lubimy jej w sosie (mnie ona osobiście nie przeszkadza). Kroimy w kosteczkę. Jeżeli pomidor zawiera w sobie sporo pestek, wydłubujemy je- w ten sposób ograniczymy płyn, a sos będzie odpowiednio gęsty. Wrzucamy pokrojonego pomidora na patelnię teflonową, włączamy gaz dusimy pod przykryciem. Dodajemy pastę pomidorową, sprasowany czosnek, przyprawy, dusimy, aż pomidory lekko się rozpadną i przejdą smakiem przypraw. Sos powinien być gęsty.
Makaron gotujemy al dente wg przepisu na opakowaniu. Wrzucamy na patelnię i mieszamy dokładnie z sosem, wykładamy na talerz. Układamy na wierzchu ciepłe pulpeciki i ozdabiamy bazylią.
Smacznego!

Soczewica. Odsłona I





 
Jutro rusza akcja "Wegańskie słodkości- edycja letnia". Mam nadzieję, że zauważyliście mały aneks- można też zgłaszać wszelkie mrożone desery kojarzące się z latem, a nie koniecznie z letnich owoców, czyli lody, sorbety, mrożone napoje.
Mam już dla Was coś pysznego na otwarcie. ☺
Przy okazji akcji mam zamiar też poruszać tematy niekoniecznie związane z kulinariami, ale jak najbardziej w temacie wegetariańskiego stylu życia, mam nadzieję, że dla Was ciekawe.
Do jutra!