niedziela, 1 lipca 2012

Pieczone kotleciki z bobu

3 komentarze:
 
Kolejny zweganizowany przepis ze starego bloga. Te wyszły dużo lepsze niż te stare, przede wszystkim jakieś takie bardziej soczyste i jednolite. Może to zasługa młodszego bobu, może lekkiego posmarowania olejem przed pieczeniem- nie wiem. Ważne, że są idealne i już zawsze będę takie robić, ilekroć nadejdzie pora na bób.
W ten sposób witam akcję Warzywa strączkowe- edycja letnia, czekałam na nią z utęsknieniem.
Z tego wszystkiego deszcz przestał padać, słońce zaświeciło, a Kikimora w szpinakowej spódniczce macha do Was z nagłówka. ☺





Składniki na porcję
  • szklanka ugotowanego, obranego bobu
  • sól, pieprz
  • po szczypcie gałki i imbiru
  • 2-3 porządne szczypty mielonej kolendry 
  • łyżeczka oleju
  • 1/2 łyżki mielonego siemienia + ponad łyżka gorącej wody
  • po dwie lekko czubate łyżeczki: bułki tartej, mąki kukurydzianej, zarodków pszennych
  • niełuskany sezam do obtoczenia

Siemię lniane rozrabiamy z gorącą wodą i odstawiamy na 5-10 minut. Bób miksujemy z przyprawami i łyżeczką oliwy. Dodajemy jajo lniane, mieszamy. Wsypujemy mieszaninę bułki, mąki kukurydzianej i zarodków, zagniatamy ręcznie. Masa powinna być dosyć kleista, ale też nie za rzadka. Formujemy 3 kotleciki za pomocą zwilżonych dłoni (dzięki temu masa nie będzie się kleić) i obtaczamy je dokładnie w sezamie. Układamy je na papierze do pieczenia lub w formie silikonowej. Pieczemy w 190 stopniach przez ok. 15 minut, odwracając je w połowie pieczenia. Powinny być z wierzchu chrupiące, a w środku soczyste.
Najlepiej smakują podane z klasycznym sosem ze świeżych pomidorów i czosnku.
Smacznego!






3 komentarze:

  1. zawsze z niecierpliwością czekam na bób, ale gotuję go tylko w osolonej wodzie i podaję z masłem.. czas spróbować innych wariantów!

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny pomysł! Teraz dieta, więc takie warzywne kotleciki jak znalazł :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieki za ten przepis, uratowalas mi zycie! Musialam dzis rano w bardzo krotkim czasie przygotowac sobie posilek do pracy, w lodowce byl ugotowany bob, ale nie mialam ochoty jesc go w calosci....i tadam! W 20 minut powstal idealny, smaczny, letni obiad :). Pozdrawiam, Agnieszka

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!