sobota, 29 września 2012

Trochę gryczane, bo na razie bardzo zachowawczo łączę w naleśnikach mąkę gryczaną z innymi. Poeksperymentuję jednak, poszukam w sieci wegańskich przepisów na przynajmniej w 80% gryczane naleśniki.
Ale Dobre przysłało mi słoiczek konfitury z krojonej pigwy.
Niestety, ale nie kupiłabym jej po tej degustacji.
Ja naprawdę rozumiem, że konfitura z definicji jest słodka... Ale czemu musi być słodka aż tak, że nie czuć z jakiego to owocu? Gdyby zakryć napis, w życiu bym nie wiedziała z czego to jest. W dodatku tych kawałków owoców jest jakoś mało, przeważa różowa pektynowa galaretka.
Jak się tego da mało do naleśników, na kanapkę czy jako nadzienie do jakiegoś pieczonego rogala- ujdzie. Samo w sobie szału nie robi.






Składniki na porcję (3 małe naleśniki)
  • 2 kopiaste łyżki mąki gryczanej
  • 2 kopiaste łyżki jasnej mąki orkiszowej
  • 2 łyżki otrębów
  • sól
  • łyżeczka oleju
  • ok 2/3-3/4 szklanki mleka roślinnego (u mnie ryżowo-waniliowe)
  • pigwowa konfitura lub ulubiony dżem do nadziania
  • wiórki kokosowe do ozdoby
Miksujemy dokładnie mąki, otręby, szczyptę soli, olej i mleko roślinne. Ciasto powinno być jednolite i mieć konsystencję gęstej śmietany. Nagrzewamy porządnie suchą patelnię ceramiczną lub teflonową. Wylewamy średnie porcje ciasta, rozprowadzamy przechylając patelnię na boki. Smażymy na dużym, średnio rozkręconym gazie (tak do połowy) z obu stron.
Ciepłe smarujemy cienką warstwą konfitury i zwijamy.
Posypujemy wiórkami kokosowymi i zjadamy.
Smacznego!






Naleśnikowa Sobota 2

wtorek, 25 września 2012

Wegańska wariacja na temat brytyjskiego dania- Fish and Chips. Efekt z pewnością jest kompletnie inny, ale tak mi się skojarzyło. Tradycyjna ryba w takim daniu smażona jest najczęściej w cieście naleśnikowym, inaczej doprawiana, a frytki to zwyczajne frytki. Pomijając fakt, iż ryba nie jest z tofu. ☺
Pomysł znalazłam tu, ale oczywiście potraktowałam go niezwykle luźno. Naprawdę smakuje trochę jak delikatny filet białej morskiej ryby. Nawet wygląd kojarzy mi się z takimi gotowymi kotletami rybnymi ze szpinakiem, które kupowała kiedyś moja mama.
A frytki? Z takimi przyprawami są idealne. Jeżeli ich nie jedliście- nie wiecie jak smakują najlepsze na świecie pieczone ziemniaki! Można oczywiście pokroić je na cząstki piec dłużej- wtedy chyba nawet są jeszcze lepsze.
Jeszcze tylko warzyw nam tu trzeba i mamy obiad na szóstkę z dwoma plusami.






Składniki na porcję
Frytki
  • 2 średnie ziemniaki, umyte, w skórkach
  • łyżeczka oliwy/oleju
  • kilka kropli ciemnego sosu sojowego
  • suszony tymianek
  • sprasowany ząbek czosnku
Tufu ryba
  • 1/2 kostki tofu naturalnego (90g)
  • 1/2 płatu sprasowanych glonów nori (takich jak do sushi)
  • kilka kropli ciemnego sosu sojowego
  • sól
  • sok z cytryny- kilka kropli
  • suszony tymianek
  • pieprz
  • mąka krupczatka i otręby do obtoczenia
  • 1-2 łyżeczki oliwy/oleju do smażenia
Bierzemy się za pseudorybę.

Rwiemy na kawałeczki pół płatu nori. Do każdej powstałej kieszonki wkładamy taką samą ilość glonów- delikatnie! "Doklepujemy" kieszonkę i smarujemy tofu sosem sojowym, sokiem z cytryny, posypujemy odrobiną soli, tymiankiem i pieprzem. Wstawiamy na kilka godzin do lodówki pod przykryciem- minimum na 2-3.
  
Ziemniaki kroimy na średniej grubości paseczki. Mieszamy w misce z oliwą, sosem sojowym, tymiankiem i czosnkiem, aż będą dokładnie we wszystkim utytłane. Wrzucamy je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy w 180 stopniach przez ok. 45-50 minut. Najlepiej ustawić opiekanie od góry i na ostatnie 10 minut podwyższyć temperaturę do 190-200 stopni, będą bardziej chrupiące.
W czasie pieczenia rozgrzewamy na patelni oliwę do smażenia tofu ryby. Każdy kawałek tofu jeszcze raz skrapiamy odrobiną soku z cytryny i obtaczamy w mące krupczatce i otrębach w proporcji 1:1. Kładziemy na rozgrzaną oliwę, zmniejszamy odrobinę gaz i smażymy z obi stron do zrumienienia.
Podajemy od razu frytki i rybę, najlepiej w towarzystwie warzyw gotowanych na parze lub surówki.
Smacznego!



poniedziałek, 24 września 2012

Myślałam, że nie istnieje wegańska wersja omletu- ale jednak! Z tofu można zrobić nie tylko tofucznicę, ale i włoskiego omleta. Da się też ponoć zrobić takiego puszystego, jak twierdzi Matka Weganka- z pewnością kiedyś sprawdzę. A pomysł na frittatę znalazłam tu i zmieniłam po swojemu. Miałam akurat mniej różnistych potencjalnych składników, ale nawet taka prosta wersja mnie omamiła.






 Składniki na porcję obiadową lub dwie kolacjowe
  • kostka tofu naturalnego (180g)
  • spora szczypta kurkumy
  • kilka kropli ciemnego sosu sojowego
  • sól
  • oregano
  • chili
  • 2-3 łyżki płatków migdałowych lub zmielonych migdałów
  • łyżka mąki kukurydzianej
  • 1/2 małej cukinii
  • 1/4 fioletowej cebulki
  • ząbek czosnku
  • zioła na wierzch
  • oliwa
Tofu, kurkumę, sos sojowy, sól, chili, migdały, mąkę miksujemy blenderem na gładką masę. Mieszamy z oregano.
Na odrobinie rozgrzanej oliwy podsmażamy cebulkę pokrojoną w cienkie piórka, posiekany drobno czosnek i pokrojoną w cienkie ćwierć-plasterki cukinię. Zmniejszamy gaz prawie do minimum. Wykładamy na patelnię masę z tofu, mieszamy dokładnie z warzywami i rozprowadzamy równomiernie po patelni. Przykrywamy i smażymy, aż brzegi się zrumienią.
Wstawiamy bez przykrycia do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na jakieś 20 minut, posypany ziołami i ewentualnie skropiony oliwą. Jeżeli nie posiadanie patelni, która zniosłaby taką wizytę w gorącym piekarniku, możecie zrobić jak ja- ostrożnie zsunąć przy pomocy łopatki frittatę na formę silikonową lub blachę wyłożoną papierem.
Gotową podajemy pokrojoną na trójkąciki z dowolnymi dodatkami- polecam na sałacie z sosem pomidorowym.
Smacznego!  

sobota, 22 września 2012

Tym razem będzie to recenzja czekoladowego mleka ryżowego firmy Valsoya od Ale Dobre.
Znów to samo- nie ma go obecnie w asortymencie, ale jego naturalną wersję można jeszcze dostać.
Zawsze twierdziłam, że nie lubię czekoladowego mleka. To zadziałało na mnie uzależniająco. Nie jest za słodko, ani zbyt kakaowo-gorzkie. Idealne do kawy, owsianki, koktajlu. Trzeba uważać, żeby nie wytrąbić samodzielnie w jeden dzień całego kartonu. :)
W kluskach nie do końca się sprawdziło. Jego czekoladowość schowała się pod smakiem bulguru i mąki, aczkolwiek delikatny jego akcent lekko się wybija. Na przyszłość jednak będę dodawała dodatkowo karobu lub kakao.





 Składniki na porcję
  • 3 łyżki bulguru
  • niepełna szklanka czekoladowego mleka ryżowego
  • 1/4 avocado, obranego
  • po 3 łyżki mąki orkiszowej jasnej i kukurydzianej
  • łyżka dowolnych otrębów
  • kakao lub karob do posypania i do masy na kluski
 Kaszę moczymy pod przykryciem przez noc w mleku. Rano gotujemy, aż zmięknie i wchłonie ok. 2/3 płynu. Dodajemy mąki, otręby, kakao/karob i rozgniecione widelcem avocado. Mieszamy dokładnie. Dłońmi posypanymi mąką formujemy małe kuleczki. Gotujemy w lekko osolonym wrzątku ok. 5 minut.
Podajemy ciepłe, oprószone kakao.
Smacznego!



Vegan kluski!

sobota, 15 września 2012

Aromatyczne, lekko słodkie, lekko mokre, ale nie zakalcowate. Idealne. Dużo. Nie dałam rady zjeść wszystkich.
Sezon dyniowy ruszył pełną parą. Kocham to warzywo niemalże taką miłością, jak szpinak! Możecie się spodziewać fali dyniowości, czy to na słodko, czy słono-ostro. 
Planuję dodanie serii tagów "Sezonowo"- z konkretnymi warzywami i owocami, które najlepsze są przez określony czas w roku (nawet jeżeli bywają w supermarketach cały rok... bo kto słyszał o smacznych pomidorach w grudniu?). Myślę, że jeszcze bardziej ułatwi to przekopywanie się przez przepisy.






Składniki na jedną giga porcję lub dwie mniejsze
  • szklanka grubo tartej dyni
  • pół szklanki grubo tartego jabłka ze skórką (twardego i lekko kwaśnego)
  • łyżeczka oleju
  • 1/2 szklanki mleka owsianego
  • esencja waniliowa
  • po 4 łyżki mąki gryczanej i orkiszowej graham
  • sól
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki sody
  • cynamon, kardamon- po sporej szczypcie
  • imbir, gałka- po mniejszej szczypcie
  • suszona figa i dwie suszone daktyle- drobno posiekane
  • łyżeczka pestek dyni i mus owocowy/syrop z agawy do podania
Mieszamy w misce mokre składniki: dynię, jabłko, olej, mleko, esencję. Dodajemy zmieszane mąki, sól, proszek, sodę, przyprawy korzenne. Mieszamy. Ciasto powinno być dość gęste. Wsypujemy posiekane suszone owoce i ponownie mieszamy. Rozgrzewamy suchą patelnię ceramiczną lub teflonową. Nakładamy łyżką ciasto i delikatnie rozprowadzamy na boki formując placuszki. Zmniejszamy gaz prawie do minimum i powoli smażymy pancakes. Gdy widocznie się zatną na brzegach, odwracamy na drugą stronę przy pomocy dwóch łopatek. Dosmażamy jeszcze parę minut. Podajemy ciepłe z pestkami i musem owocowym lub słodkim syropem.
Smacznego!
Dyniowe przysmakiNaleśnikowa Sobota 2
AKCJA SMACZNE TANIE WEGAŃSKIE

środa, 12 września 2012

Może nie tak strasznie spóźniony, bo da się jeszcze trafić na dobre pomidory, niemniej taki sos najlepiej robić z sierpniowych, nagrzanych letnim słońcem pomidorów, pachnących... pomidorowo.
Tego sosu używałam do warzywnej zapiekanki-jaglanki (wtedy narobiłam go hurtowo, ale zniknął w ciągu dwóch dni!). Polecam też użyć tego sosu do spaghetti pomidorowego z pulpecikami z soczewicy, będzie wtedy jeszcze pyszniejsze.
Zastosowanie takiego sosu jest szerokie- do makaronu, zapiekanek, warzyw, wege kotletów, ryżu, naleśników... Co tylko sobie zażyczycie.
Przepraszam, że piszę o nim tak późno. Zasługuję za to na ciężką karę, bo za oknem znów deszcze, a pomidory coraz częściej drewniane. Gdybym zabrała się za pisanie posta wtedy, kiedy planowałam, poradziłabym zapewne zrobienie go w większej ilości i zawekowanie, ale w tej sytuacji chyba trzeba poczekać do przyszłego lata.



 


Składniki na porcję
  • łyżka oliwy
  • 1/2 cebuli (białej lub fioletowej)
  • ząbek czosnku
  • 2 średnie pomidory (najlepiej takie z dużą ilością miąższu- polecam pelati, ale malinowe lub paprykowe też będą pasować)
  • ok. 2/3 szklanki passaty
  • 6 suszonych pomidorów z zalewy (osączonych)
  • sól, pieprz
  • zioła prowansalskie
  • opcjonalnie czarne oliwki do podania
  • porcja makaronu (u mnie spaghetti pełnioziarniste, może też być bezglutenowy)
Rozgrzewamy oliwę na patelni. Wrzucamy posiekaną drobno cebulkę i czosnek, mieszamy i zmniejszamy gaz. Czekamy aż cebula się zeszkli a czosnek zacznie intensywnie pachnieć. Dorzucamy sparzone, obrane ze skóry i pokrojone w kostkę pomidory, passatę. Mieszamy i dusimy na małym ogniu pod uchyloną pokrywką. Czekamy, aż sos zgęstnieje. Długość redukowania zależy od zawartości soku w pomidorach. Przy mocno soczystych pomidorach malinowych może to trwać nawet ponad godzinę! Przy bardziej "mączystych" odmianach- co najmniej 25-30 minut.
Pod koniec (na ostatnie 5-10 minut) duszenia dorzucamy pokrojone w paseczki suszone pomidory, doprawiamy solą, pieprzem i ziołami. Gotowy sos mieszamy z ugotowanym al dente makaronem i ew. ozdabiamy oliwkami lub wykorzystujemy w dowolny inny sposób.
Smacznego!

poniedziałek, 10 września 2012

Dzisiaj ruszyła kluskowa akcja!
Już się cieszę na myśl o Waszych smakowitych pomysłach.
Niestety pierwszy przepis, który do mnie dotarł do moderacji to pyzy z mięsem. Apeluję o dokładne przyjrzenie się zasadom akcji przed przystąpieniem do niej... Chociaż w tym przypadku wystarczyłoby się wczytać w pierwszą część tytułu. ☺

Nadmienię jeszcze, że proszę o niedublowanie przepisów- dodajemy albo na Vegespota, albo na Durszlaka. Ja będę dodawała swoje wpisy na Durszlaku, ponieważ podejrzewam, że tam trudniej będzie o prawdziwie wegańskie przepisy.

Aby stworzyć tę zupę zainspirowała mnie Anka-Weganka. Tak jak ona dodałam kilka składników kompletnie niepolskich, nie zaważyły one jednak na smaku i zupa pozostała "swojska". Moja zawdzięcza cudowny smak głównie składnikom wymienionym w tytule. To moja pierwsza zupa z kurkami- i z pewnością nie ostatnia!






 Składniki na 2 porcje
  • ok. 750ml bulionu warzywnego
  • średnia marchew, pokrojona na średniej grubości plasterki
  • 3/4 szklanki selera pokrojonego w kosteczkę
  • 3 średnie różyczki kalafiora, podzielone na mniejsze części
  • 2 porządne garści kurek (ok. 200g)
  • odrobina oliwy (ok. 2 łyżeczki)
  • średni kawałek pora (biała część, 60-70g)
  • łyżeczka cukru trzcinowego lub brzozowego
  • kilka kropli sosu sojowego
  • pieprz lub ostra papryka w proszku- sporo
  • sok z cytryny
  • koperek lub pietruszka do podania
Szare kluski
  • 2 średnie obrane ziemniaki (ok. 180-200g)
  • 4-6 łyżek mąki pełnoziarnistej drobno mielonej/graham
  • łyżeczka mąki ziemniaczanej + łyżeczka oleju
  • sól

 Bulionem zalewamy marchewkę, selera, kalafiora i kurki. Wstawiamy na gaz. Zagotowujemy i zmniejszamy nieco gaz, gotujemy 15 minut. W międzyczasie ścieramy na drobnych oczkach ziemniaki. Część płynu możemy odlać, jeśli ziemniaki puściły zbyt wiele soku. Dodajemy mąkę, mąkę ziemniaczaną rozrobioną z olejem i odrobinę soli. Mieszamy dokładnie łyżkę. Ciasto powinno być bardzo gęste, ale nie na tyle, żeby dało się lepić kluski palcami.
Pora kroimy w średnio cienkie krążki i wrzucamy na rozgrzaną oliwę, natychmiast zmniejszamy gaz i zasypujemy cukrem. Mieszamy dokładnie i dusimy na małym ogniu, aż por zmięknie i i się skarmelizuje (utworzy się dookoła niego gęsty, lekko brązowy sos, a on sam też lekko zbrązowieje).
Dodajemy do zupy por, sos sojowy, sok z cytryny i pieprz lub paprykę. Mieszamy i zagotowujemy.
Na gotującą się zupę wrzucamy małe kluseczki za pomocą łyżeczki od herbaty. Może się wydawać, że przy takiej ilości warzyw się nie pomieszczą, ale spokojnie- wystarczy zupę delikatnie przemieszać drewnianą łyżką dwa razy w trakcie wrzucania klusek, aby wszystkie były przykryte płynem. Gotujemy ok. 5 minut. Dla pewności można jedną kluseczkę wyjąć i sprawdzić, czy jest dogotowana.
Podajemy zupę od razu, posypaną koperkiem lub pietruszką. Delektujemy się bogatym smakiem i zdejmujemy sweterki, bo zrobi się ciepło.
Smacznego!




Vegan kluski!

niedziela, 9 września 2012

Nie wiem jak to się mogło stać, ale pierwszy raz od zmiany bloga wrzucę tu coś szpinakowego. Krem jest bardzo intensywny w smaku (uwaga, mocno czosnkowy! dobry na przeziębienia). W dodatku banalnie prosty i szybki, sycący rozgrzewający i zielony. ^^
Lecę cieszyć się weekendem i piec szarlotkę, a Was zostawiam z ciepłą miseczką pełną dobrości.





Składniki na porcję
  • 1 i 2/3 szklanki bulionu warzywnego
  • szklanka rozmrożonego szpinaku w liściach
  • 4 łyżki płatków owsianych
  • spory ząbek czosnku
  • gałka muszkatołowa
  • pieprz, sól
  • 2 łyżki płatków migdałowych (najlepiej namoczonych przez kilka godzin)
  • sok z cytryny
  • kilka czarnych oliwek i płatki migdałowe do podania

Bulion zagotowujemy. Wrzucamy płatki owsiane i szpinak, gotujemy ok. 7-8 minut. Doprawiamy sprasowanym czosnkiem, gałką, pieprzem, solą dorzucamy płatki migdałowe i wciskamy kilka kropli soku z cytryny. Miksujemy blenderem na gładki krem. Podajemy od razu z płatkami migdałowymi i oliwkami.
Smacznego!


 

wtorek, 4 września 2012

Szkoła się zaczęła, pierwszy dzień za mną. Sporo nowości, zdenerwowanie maturą w niedalekiej przyszłości, a jednocześnie dziwne podekscytowanie. Właśnie jestem na drodze do zostawienia za sobą pewnego etapu życia i zaczęcia czegoś nowego. Zawsze się tego bałam, teraz ustąpiło to dziwnej ciekawości i chęci sprawdzenia się.
Na śniadanie królować teraz będą u mnie musli, owsianki, kaszki, czasem tosty z jakimś masłem orzechowym lub pestkowym. W weekendy będę sobie odwalać. Plackami, zapiekankami, wypiekami, goframi. Na przykład owsianymi, które są bardzo sycące, aromatyczne i chrupiące.
Zapraszam do gofrowania!






 Składniki na 2 gofry
  • 1/2 szklanki mąki owsianej + 2-4 łyżki (przesiać)
  • sól
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 szklanki mleka owsianego
  • łyżeczka syropu z agawy
  • łyżka oleju + łyżka mąki ziemniaczanej (rozrobić)

W misce mieszamy suche składniki- mąkę, sól i proszek do pieczenia. Dolewamy mleko owsiane, syrop i olej rozrobiony z mąką ziemniaczaną. Miksujemy robotem do DOKŁADNEGO połączenia składników (nie radzę mieszać łyżką, bo mąka owsiana zbija się w grudki, nie ma siły żeby powstało wtedy z tego ciasto).
Pieczemy w dobrze rozgrzanej gofrownicy nasmarowanej olejem do złotego koloru i chrupkości.
Smacznego!





Gofrownia


 Serdecznie zapraszam Was do akcji VEGAN KLUSKI!
Wszyscy przecież je kochamy, choć nie zawsze mamy na nie czas.
Wegańskie kluseczki mogą wydawać się wyzwaniem, ale wbrew pozorom zastąpienie jajka w wielu przepisach nie jest takie trudne.
Zbliża się jesienny czas, a wtedy każdy ma ochotę na coś sycącego i rozgrzewającego.

Szczegóły na stronie akcji na Vegespocie.
Akcje będzie też prowadzona równolegle na Durszlaku, jak tylko ją zatwierdzą- wrzucę banner obok tego z wegetariańskiego agregatora.
Na Durszlaku akcja będzie trwać od 10 września do 10 października. Na Vegespocie gotujemy dłużej- od 10 września do 10 listopada.
Można dodawać wpisy archiwalne.

A podsumowania dopiero zakończonych akcji: fast-foodowej i słodkościowej niedługo będą. ☺

(głupi Vegespot obcina bannery)
Vegan kluski!


 Edit: na Durszlaka również zapraszam tych, co nie mają konta na Vegespocie. Już zaakceptowane.

Kod należy skopiować i wstawić na swoją stronę
Indżoj
Vegan kluski!

sobota, 1 września 2012

Ostatnio wciąż zapominałam o naleśnikowej akcji, ewentualnie miałam ochotę na coś innego. Podczas zeszłej edycji opuściłam tylko jedną sobotę, a teraz proszę, jaka się zrobiłam leniwa. ☺
Placki wyszły grube i aromatyczne. Przy takiej eksplozji atrakcyjnych składników nie mogło być chyba inaczej. Widać, że już mnie ciągnie do korzennych aromatów, prawda? Chyba niedługo upiekę moją pierwszą szarlotkę (robiłam tylko kiedyś jabłka pod kruszonką, które niewiele mają z tym ciastem wspólnego, wstyd!).




Składniki na porcję
  • banan, rozgnieciony widelcem
  • 1 grubo starta marchew
  • 1/2 szklanki mleka sojowego
  • łyżeczka oleju
  • skórka otarta z malutkiej, sparzonej limonki
  • kilka kropli soku z limonki
  • odrobina esencji waniliowej
  • po 3 lekko kopiaste łyżki mąk: żytniej razowej i pszennej pełnoziarnistej (drobno mielonej)
  • sól
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • cynamon, kardamon, pieprz, gałka, imbir- po szczypcie
  • łyżeczka maku
Mieszamy suche składniki z mokrymi. Smażymy z obu stron na suchej, dobrze rozgrzanej patelni ceramicznej lub teflonowej. Gaz powinien być minimalnie rozkręcony (przynajmniej jeżeli chcecie zrobić takie grubasy jak ja- dosmażą się wtedy w środku i nie zjarają).
Podajemy od razu z ulubionymi dodatkami (nie polecam niczego mocno słodkiego, po placki i tak są słodkie od banana).
Smacznego!


Coś słodkiego bez cukru i aspartamu




Naleśnikowa Sobota 2





Jak zauważyliście(łyście), na kulinarnych blogach "panoszy się" kolejny łańcuszek, kolejna zabawa blogowa- Versatile Blogger Awards. Bardzo dziękuję better-choice za nominację.

 
Zasady zabawy:
1. Nominuj 15 blogów, które zasługują według Ciebie na wzięcie udziału w zabawie.
2. Poinformuj blogerów o tym zaszczycie.
 3. Ujawnij siedem faktów o sobie.
4. Podziękuj blogerowi, który docenił Twoją ciężką pracę i Ciebie nominował.
5. Pokaż nagrodę Versatile Blogger Awards u siebie na blogu.

Postaram się wymienić rzeczy, których jeszcze nie wspominałam w poprzednich łańcuszkach.
1. Jeżeli ktoś nie wszedł nigdy na Artystyczne Wysypisko, nie wie tego- moim największym idolem muzycznym jest Paweł "Drak" Grzegorczyk, wokalista najgenialniejszego polskiego zespołu Hunter. Można powiedzieć, że wyznaję religię o nazwie Hunterianizm.
2. Marzy mi się adopcja parki szynszyli lub innych futrzaczków często wykorzystywanych do produkcji futer. Chętnie zaopiekowałabym się też świnką czy niechcianym cielaczkiem. Niestety nieodpowiedzialnym z mojej strony byłoby sprowadzanie zwierzaka do domu w tej chwili, bo musiałabym go zostawić, gdy wyjadę się uczyć.
3. Obsługiwanie pralki to dla mnie czarna magia.
4. Śpiewam od niedawna w zespole grającym rock gotycki (lub coś na podobę).
5. Gdy idę gdzieś i słucham stymulującej wyobraźnię muzyki, widzę niestworzone rzeczy. Dookoła mnie potrafią fruwać demony, ziemia rozstępuje mi się pod nogami, niebo pęka niczym szkło, drzewa płoną.
6.  Wierzę, że mogą istnieć siły wyższe, które mają władzę nad światem, stworzyły go i kierują jego losami lub po prostu obserwują bieg wydarzeń. Albo może go stworzyły i zostawiły samego sobie. Nie uznaję jednak Kościoła jako instytucji mającej monopol na prawdę.
7. Moje ulubione epoki literackie (i ogólnie jeśli chodzi o sztukę) to barok i romantyzm. Bardzo interesujący jest też mroczny schyłek średniowiecza.

Z blogami będzie ciężko, bo cenię bardzo wiele. Sporo z Was zapewne brało już udział w tej zabawie.
Nominuję więc:

Oczywiście jeżeli ktoś nie ma ochoty się bawić w łańcuszki, to się nie obrażę. ☺