czwartek, 4 października 2012

Surówka we włoskim stylu z oliwkami migdałowymi i grissini. Recenzja.

4 komentarze:
 
I doprawiona octem balsamicznym.
Recenzje trzech produktów od Ale Dobre, jeden przepis. Akurat dostałam tyle składników typowych dla kuchni śródziemnomorskiej, że musiałam coś takiego wytworzyć (i szczególnie się nie opierałam, choć myślami jestem gdzieś pomiędzy samosami z dhalem a typowym indyjskim curry).
Na pierwszy ogień wezmę oliwki nadziewane migdałami. Jak zwykle gdy chcę Wam podrzucić linka, nie ma ich w asortymencie. Tutaj możecie zobaczyć ich zwykłą wersję, bez nadzienia. Same oliwki są rewelacyjne! Duże, mięsiste, jędrne i o wyrazistym smaku. Doskonale sprawdzały się w surówkach, sałatkach, makaronach. Spodziewałam się jednak, że bardziej będzie czuć smak migdałów. A skończyło się na tym, że coś tam w środku chrupnęło- to była jedyna różnica. Smak migdałów został zupełnie zdominowany. Mimo to oliwki zostaną mi w pamięci i kiedyś pewnie zakupię te be żadnych dodatków.
 Pora na ocet balsamiczny, którym doprawiłam surówkę. Nie gorszy, niż oliwki! Aromatyczny, silnie skoncentrowany, doskonale podkreślający smak. Z takim octem żadna sałatka niestraszna. Też mogę bez wahania napisać, że lepszego nie miałam okazji używać. Polecam.
Jedynie grissini nie zrobiły wielkiego szału. Ponownie- nie ma ich teraz w sklepie, ale możecie zobaczyć ich zdjęcie tu. Miały być czosnkowe- a tego czosnku w ogóle nie czuć! Ujdą do pogryzania do sałatki lub pokruszone do niej w charakterze grzanek- ale w żadnym innym przypadku. Może to dla tego, że nie przepadam zwyczajnie za takimi suchymi, lekko słonymi chrupajkami. Dla mnie to smakowało jak krzyżówka suchego chleba i słonych paluszków.

Tak nawiasem- mam wrażenie, że mój blog robi się suchy i bezosobowy, schematyczny. Trochę blablabla, zdjęcie, przepis. Do moich wywodów na tematy wszelakie jest bardziej przeznaczone "Artystyczne Wysypisko", ale chętnie więcej bym wrzucała tutaj wegańskich zajawek, inspiracji, ciekawych informacji wyszperanych gdzieś w necie, ocen produktów kupowanych na własną rękę i wiele innych. Wiele chciałabym tu jeszcze zmienić, zaktualizować niektóre przepisy (nowe zdjęcia, zmienione receptury, albo jedno i drugie), uszczegółowić menu, nawet być bardziej aktywna na Waszych blogach. Ale niestety (albo i stety), priorytetem jest dla mnie matura. Modernizacja, zmiany, będą więc wprowadzane powolutku, szoku nie będzie. ☺





Składniki na porcję
  • 1/2 małej cukinii
  • korzeń pietruszki
  • marchew
  • 1/4 fioletowej cebulki
  • 1/2 ząbka czosnku
  • 2 łyżeczki oliwy
  • kilka kropli octu balsamicznego
  • sól, pieprz, szczypta gałki, ulubione zioła (najlepiej świeża bazylia i pietruszka)
  • 2/3 łyżeczki syropu z agawy
  • kilka zielonych oliwek nadziewanych migdałami
  • grissini do podania
Przygotowaną cukinię, pietruszkę, marchew ścieramy na grubych oczkach. Dodajemy drobno posiekaną cebulkę i czosnek, oliwę, ocet, przyprawy i syrop z agawy. Mieszamy wszystko dokładnie i odstawiamy na ok. 15 min. Dekorujemy oliwkami i grissini. Najlepiej grissini pokruszyć, wtedy posłużą nam jako szybkie grzanki (jest to wersja mniej fotogeniczna). Zjadać od razu.
Smacznego!





4 komentarze:

  1. podoba mi się!
    ale pominę oliwki. nieeeecierpię ich xd

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam te nadziewane oliwki!

    OdpowiedzUsuń
  3. mam dylemat z tymi oliwkami, bo też nie cierpię jak Karmelitka ;) ocet jest ok, paluszki takie sobie

    OdpowiedzUsuń
  4. Tych oliwek posmakowałabym mimo, że generalnie nie lubię ;p.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!