czwartek, 1 listopada 2012

Tajski krem z brukselki i groszku z mlekiem kokosowym

13 komentarzy:
 
Obiecana zupa, zrobiona po raz drugi, tym razem chyba nawet lepsza. Mój tata powiedział: "Wygląda jak trawa", po czym spróbował i powiedział: "O, dobre, chciałbym taką zjeść na obiad". Być może więc szykuje się gotowanie tej zupy w większej ilości. ☺
To jedna z lepszych rzeczy, jakie ostatnio upichciłam, mówię serio! Pyszny obiad na cześć dzisiejszego święta.
Dziś 1 listopada, czyli (oprócz tego, że Dzień Zaduszny) Światowy Dzień Weganizmu, obchodzą go więc roślinożercy na całym świecie w rocznicę powstania the Vegan Society.
W Polsce mniej rozgłośniony ze względu na Święto Zmarłych, weganizm jest więc u nas promowany przy okazji dnia wegetarianizmu.

Dla mnie to okazja do pomyślenia nad moim "zielonym" stylem życia, podsumowania.
11 czerwca tego roku przeszłam na weganizm, w tym miesiącu minie więc już pięć miesięcy. Prawie pół roku. Nie wiem nawet kiedy to zleciało.

Co mi daje weganizm?
-czystsze sumienie i radość z pomocy zwierzętom przy codziennych prostych wyborach
-jest mi nie tylko moralnie, ale i fizycznie lżej- rzadko mam uczucie przeciążenia jedzeniem, trawię lepiej
-zaczęłam się otwierać na więcej nowych smaków i odczarowywać sobie znienawidzone niegdyś dania poprzez weganizowanie ich
-tak jak moje ciało oczyściło się ze składników odzwierzęcych, tak oczyścił się też mój umysł; wierzcie lub nie, ale jestem często straszną choleryczką, a odkąd przeszłam na weganizm rzadziej reaguję gwałtownie
 Długo pewnie jeszcze mogłabym wymieniać.
Na zdrowie nie narzekam, mam zamiar niedługo zrobić sobie kompleksowe badanie, żeby wiedzieć, czy mi czegoś nie brak.

A co Wam daje weganizm? Jakie zauważacie zmiany na lepsze? A może coś Wam uwiera, nie pasuje? Piszcie!






Składniki na porcję
  • 1 i 3/4 szklanki bulionu warzywnego (naturalnego, szkl=250ml)
  • 2 garści brukselki (dość porządne)
  • ok. 3/4 szklanki mrożonego groszku (tutaj szkl=200ml)
  • 4 i 1/2 łyżki mleka kokosowego + 1 i 1/2 czubatej łyżeczki zielonej pasty curry
  • siekany koperek- dowolna ilość
  • odrobina soku z cytryny
  • po szczypcie gałki muszkatołowej i kurkumy
  • ew. odrobina mleka kokosowego i koperku do podania
Bulion zagotowujemy. Wrzucamy do niego umyte i pokrojone w ćwiartki główki brukselki. Zagotowujemy ponownie, gotujemy jakieś 7 minut. Dorzucamy groszek i gotujemy jeszcze 5 minut. Warzywa powinny być miękkie.
Rozgrzewamy małą patelnię, zmniejszamy gaz i wlewamy mleko kokosowe zmieszane z pastą curry. Podsmażamy chwilę (aż curry zacznie mocniej pachnieć) i dodajemy do zupy. Doprawiamy całość koperkiem, sokiem z cytryny, kurkumą i gałką. Miksujemy na gładki krem. Ewentualnie przed podaniem ozdabiamy mlekiem kokosowym i koperkiem.
Jeśli chcecie, możecie ją gwałcić grzankami. Dla mnie ta zupa jest sama w sobie
Absolutem.

Smacznego i wszystkiego wegańskiego ☺



13 komentarzy:

  1. ale super przepis. a dziś zjadłam wszystkie brukselki, zanim odkryłam ten przepis... następnym razem. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kremu z brukselki jeszcze nie próbowałam;). Cudny kolor:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ależ bym zjadła taką trawę ;)!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny :) Kusi mnie, żeby zrobić, ale mam tyle zapasu innych warzyw, że muszę je najpierw wykorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale super przepis. Mi pyknęło dziś jakoś czy jutro pyknie pół roku! Trzymaj się ciepło!
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A poza tym daje mi wszystko to samo co Tobie + więcej trolli na moim prywatnym fesjbuku ;)

      Usuń
  6. ciekawy ten kremik , nigdy nie jadłam takiego dania ,chętnie spróbuję ;d

    OdpowiedzUsuń
  7. też chętnie wypróbuję tę zupę, bo intryguje mnie połączenie brukselki i kokosa!:)))

    mi do wganizmu bardzo daleko, ale ostatnio siłą rzeczy (synek, którego karmię naturalnie jest uczulony na mleko) "skazana" jestem na wegańskie słodkości i muszę przyznać, że jestem naprawdę miło zaskoczona! wcześniej myślałam, że trzeba się obwarować jakimiś zamiennikami jaj, drogimi mlekopodobnymi substancjami z ryżu czy soi, ale okazuje się, że można coś pysznego upichcić polegając jedynie na zasobach naszej zwyczajnej spiżarni:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, te wszystkie drogie gotowe produkty nie są konieczne, najważniejsza jest kreatywność :)

      Usuń
  8. Obłędnie wygląda, jesteś mistrzynią!

    OdpowiedzUsuń
  9. Same pyszotki, na pewno wypróbuje je w domku:) Zapraszam do mnie na bloga o ekologicznym, zgodnym z rytmem natury, vege życiu i przygodach w Kopenhadze:) http://bycwiernymnaturze.blogspot.dk/

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny przepis, zapraszam do akcji na durszlaku "Sezon na brukselkę"

    OdpowiedzUsuń
  11. Rewelacja. Szybkie i łatwe w przygotowaniu, a nadaje się na najbardziej wykwintny obiad czy kolację.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!