środa, 27 marca 2013

Ulubiony hummus i wegańska Wielkanoc

6 komentarzy:
 
Przepraszam, że ostatnio tak mnie tu mało. Niewiele gotuję reprezentacyjnych potraw, a nawet jak trafi się jakiś ciekawszy misz-masz- jest niemożliwy do powtórzenia. Muszę się jakoś ogarnąć. Wiem, że matura, ale nie chcę, żeby blog zarósł pajęczynami. ☺





Dzisiaj więc tylko odsyłam Was do mojego ulubionego przepisu na hummus, który znajdziecie u mojej imienniczki, Marty.
Jeżeli twierdzicie, że hummus to nic specjalnego, albo lubicie, ale nie jedliście tego konkretnego- nie wiecie, co Was ominęło!
To jest właśnie hummus pełną gębą, który uświadomił mi, że nie wiedziałam tak naprawdę, jak on rzeczywiście smakuje.
Robiłam go już wielokrotnie i chyba mi się długo nie znudzi. Mogę go wyjadać łyżkami. Przepis jest podatny na modyfikacje w postaci dodatków smakowych, ja chyba jednak najbardziej lubię go w pierwotnej postaci, podawanego ze sproszkowaną papryką, ewentualnie kapką oliwy. Świetny do grzanek, zblanszowanych warzyw i wielu innych zastosowań (fajnie smakuje w tortilli!).
Jedno tylko robię inaczej, niż Marta- nie pilnuję ilości zimnej wody w końcowym etapie. Po prostu patrzę, kiedy hummus osiągnie odpowiednią konsystencję.
Najlepszy jest zrobiony na świeżo. Schowany do lodówki już po kilku dniach traci na smaku, dlatego lepiej robić go w małych ilościach.





Na koniec: wielkanocny akcent. Jak wiecie, nie jestem szczególnie religijna, święta tego typu nie mają dla mnie wymiaru sakralnego. To po prostu okazja, żeby spotkać się z rodziną.
Ponieważ nie chcę patrzeć, jak moja rodzina je mięso i jajka, a sama skubać chleb, ustaliłam sobie małe menu na święta.

Słone
-żurek na warzywach z wędzonym tempehem i śmietanką owsianą
-biała kiełbaska (z Evergreena) podana z wegańskim majonezem (jeszcze nie wiem jakim, może z nerkowców?) i sałatką (planuję buraczkową)
-maminy pasztet strączkowy (chyba poproszę o grochowo-pieczarkowy, jest mistrzowski!)
-opcjonalnie twarożek wiosenny z tofu
Słodkie
-klasyczne brownie

Postaram się o zdjęcia mojego wielkanocnego jedzenia, może też zanotuję przepisy na żur, pasztet i brownie (twarożek to chyba sprawa oczywista). Żurek robię sama na podstawie rad od mamy, brownie będzie na podstawie zmodyfikowanego przepisu znalezionego w sieci. Zwłaszcza żurku jestem ciekawa, bo to kolejne danie, którego nigdy nie darzyłam sympatią. Zauważam jednak, że bezmięsne wersje polskich dań są o niebo lepsze, odczarowują mi znienawidzone smaki. Kto wie, może zostanę fanką wegańskiego żurku?

A jak u Was wygląda wegańskie menu wielkanocne?

6 komentarzy:

  1. Hummus to tez moja milosc:-) Moglabym jesc i jesc i jesc:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przymierzam się do tego hummusa i muszę w ońcu zrobić! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też ten hummus mogę wyjadać łyżkami a ostatnio coraz częściej ekperymentuję z nim - moją nową miłością jest hummus z burakiem i kuminem, mniam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam do akcji "Wegańska Wielkanoc":
    vegespot.pl/akcje/46/weganska-wielkanoc

    Akcja opóźniona w tym roku, ale mimo tego zapraszamy do dodania Wielkanocnych przepisów wegańskich.

    Serdecznie pozdrawiam, i życzę Wesołych Świąt Wielkanocnych :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mogę prosić o link do przepisu? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowo "Marty" pod pierwszym zdjęciem jest podlinkowane :)

      Usuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!