piątek, 29 listopada 2013

Tanie wegańskie zakupy w stolicy

16 komentarzy:
 
Wiem, obiecałam posta z przepisem, będzie w niedzielę, obiecuję!

W stolicy da się kupować dość tanio i wegańsko. Nie trzeba oczywiście zaraz porywać się na drogie zamienniki mięsa czy mleko migdałowe, choć i takie czasem można kupić w promocyjnej cenie, a dowiedzieć się o takich okazjach można na przykład z grupy na facebooku o nazwie Wegańskie Okazje.

Zazwyczaj zamiast zakupów w sklepach ze "Zdrową żywością" wybieram zwykłe supermarkety, a najczęściej jeżdżę do osławionego Leclerca.
Wśród wszystkich sklepów samoobsługowych jest tam ponoć największy wybór wegańskich produktów. Ze swojej strony nie mogę powiedzieć tego na pewno, bo nie przekopałam wszystkich innych supermarketów, ale jednak faktycznie jest ich dużo- wystarczająco na moje potrzeby a nawet jeszcze więcej.


Dział ze "zdrową żywnością" jest dosyć mocno rozbudowany. Znajdziemy tutaj każde mleko roślinne, jakie dusza zapragnie (w większości nie na studencką kieszeń, ale czasem można zaszaleć), śmietanki roślinne, duży wybór past do chleba, deserków sojowych, kasz i strączków BIO, produktów sojowych typu "tektura" (czyli granulat, kotlety itp.) i wiele, wiele więcej.




Krąży plotka, że mleko sojowe z Biedronki jest najtańszym na rynku. Odkąd jednak zdrożało do 4,99zł za litr ma konkurenta, który kosztuje dokładnie tyle samo, czyli mleko sojowe marki własnej Leclerca (Delisse). Moim zdaniem dużo smaczniejsze, bo nie zatyka słodyczą. Świetnie spisuje się w kawie i porannych zupach "mlecznych", w niewielkich ilościach nada się nawet do zabielenia zupy. W dodatku nie jest dosładzane cukrem, tylko zagęszczonym sokiem z winogron.

Tutaj kupuję też jogurty sojowe. Przede wszystkim powala dość duży wybór jogurtów owocowych. Tanie i smaczne są jogurty marki własnej Leclerca, ale ja osobiście wolę droższe jogurty Sojasun (głównie ze względu na różnorodność smaków). Kupuję rzadko ze względu na to, że traktuję je jak słodycze i tylko wtedy, jak jest na nie promocja (regularna cena to chyba ponad 9zł za czteropak).
Wiem, że na zdjęciu słabo wszystko widać (robione w pośpiechu), ale można też tam dostać jogurty naturalne i truskawkowe Joya. Naturalny kupuję regularnie (2,50zł za kubeczek 150g). Sam w sobie smakuje trochę jak fasolowo-jogurtowa woda, ale świetnie sprawdza się w sałatkach i daniach na ciepło. Użyłam go na przykład do tej sałatki z buraków i winogron.






Ostatnie promocyjne zdobycze- przecenione parówki Polsoi i jogurty figowe Sojasun.
W Leclercu obkupimy się nie tylko w produkty Polsoi (tofu naturalne, wędzone, marynowane, parówki, kiełbaski na grilla, wędliny, pasztety, tortellini), ale też w inne udawacze mięsa (kotleciki z tofu, wędliny i parówki innych marek, których w tym momencie nie pamiętam).

Dodatkowo można zaopatrzyć się w eko wegańską chemię gospodarczą, czyli produkty Froscha.
W niektórych Leclercach bywa margaryna Alsan, ale na Ursynowie jej nie znalazłam.








Fajnie jest nie mieć problemów z kupieniem tofu albo fake meata, jak najdzie ochota. Przyjemnie jest wyskoczyć zjeść coś na mieście i nie mieć w perspektywie jedynie pizzy bez sera. Chyba lubię się z Warszawą. ♥

16 komentarzy:

  1. Uwielbiam Leclerca :D U mnie w Kielcach nie ma w prawdzie tak ogromnego wyboru, ale ostatnio pojawiły się wegańskie margaryny i śmietanki owsiane :D a co do jogurtów to Leclercowe bardziej mi smakują i to faktycznie są jogurty ( z bakteriami), te z sojasun to raczej deserkowe jeśli chodzi o skład no i ponad 2xdroższe ;) zazdroszczę tego mleka Leclercowego! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, czytałam skład, w Sojasunach też są bakterie ;) Aż chyba jeszcze raz sprawdzę jak będę następnym razem.

      Usuń
  2. Chyba nigdy nie byłam w Leclercu, jakoś nie mam żadnego w okolicy. Zakochałam się ostatnio w jogurtach sojowych. Polecam Ci zmiksować naturalny z suszonymi morelami i mrożonymi truskawkami/malinami, wychodzi jak owocowa maślanka albo lody .
    A co robisz z tymi parówkami? Jesz z pieczywem czy coś bardziej wymyślnego? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak czasem robię z naturalnym :)
      A parówki standardowo podgrzewam w wodzie i jem z pieczywem i musztardą + sałatka lub kroję w plasterki i wrzucam do zupy lub jednogarnkowca. ;)

      Usuń
  3. Super, dzięki za to info, właśnie napisałam do mojego gdańskiego leclerca, czy mi sprowadzą te jogurciki i mleko, bo u mnie nie ma :) A sklep ten uwielbiam od dawna, nie ma w Gd lepiej "wegańsko" zaopatrzonego sklepu. Moim hitem są ostatnio ciasteczka kruche Łakotki firmy San, w leclercu jest kilka rodzajów, zresztą mają pełno wegańskich słodyczy, nawet czasem są żelki na pektynie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, wielkie dzięki za info, nie wiedziałam! Generalnie rzadko zaglądam do działu ze słodyczami, ale akurat w najbliższym czasie (idą święta) będę musiała to zrobić, szczegóły później ;)

      Usuń
  4. no to musi być jedna z zalet warszawy, bo wrocław w tej kwestii jest jeszcze trochę za nią.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie miałam pojęcia że jest tam taki wybór :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W którym Warszawskim Leclercu są takie super rzeczy? Bo byłam dziś w tym na Bielanach z zamiarem obkupienia się w to mleko Delisse, a jedyne co znalazłam to standardowo- mleka Alpro, Joya i RiceDream a z jogurtów tylko Joyę naturalną. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Ursynowie :) Tylko pamiętaj, żeby tego mleka szukać nie tam, gdzie wszystkie inne stoją, ono będzie w lodówce przy jogurtach.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź! Jak będę miała trochę więcej wolnego to muszę się tam wybrać, mimo, że dla mnie to już koniec świata. :P
      No i widzę, że na Ursynowie też jest to tak pokręcone jak na Bielanach- tutaj część mlek roślinnych stoi na półce ze zdrową żywnością, część z żywnością wege, a część koło zwykłych mlek. Kosmos... O.o

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź! Jak będę miała trochę więcej wolnego to muszę się tam wybrać, mimo, że dla mnie to już koniec świata. :P
      No i widzę, że na Ursynowie też jest to tak pokręcone jak na Bielanach- tutaj część mlek roślinnych stoi na półce ze zdrową żywnością, część z żywnością wege, a część koło zwykłych mlek. Kosmos... O.o

      Usuń
  7. Nigdy nie mogłam znaleźć tofu w leclercu (Wrocław), ale po przeczytaniu tego postu postanowiłam spróbować raz jeszcze. Obeszłam wszystkie lodówy w sklepie - i nie ma. W końcu w ostatnim akcie desperacji weszłam w alejkę, w której z prawej było mięso, z lewej mięso, na horyzoncie nic innego, tylko mięso. Jednak gdzieś w środku okazały się leżeć różne gotowe kluski i pierogi, a wśród tego, hura! 3 rodzaje tofu + jakieś parówki i inne udawacze i pasty. :)
    Mleka Delisse też nie znalazłam, ale szukałam go tam gdzie stoją wszystkie inne mleka. Z drugiej strony nie natknęłam się jednak na żadne sojowe jogurty, więc może po prostu ich nie ma... (albo ja nadal źle szukam...).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim Leclercu tofu też jest przy mięsie :) Delisse poszukałabym jeszcze, może zapytaj pracowników?

      Usuń
  8. I właśnie za to od dawien dawna kocham Leclerca.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!