środa, 5 marca 2014

"Ukryta prawda", dziary, sery i paznokcie

6 komentarzy:
 
Na wstępie chciałabym podziękować wydawnictwu Galaktyka za udostępnienie mi egzemplarza „Ukrytej prawdy” do recenzji. Jednocześnie przepraszam za tak olbrzymią zwłokę w produkcji tekstu (niestety, studia mnie nie rozpieszczają…).


Pamiętacie zapewne recenzję„Nowoczesnych zasad odżywiania”, gdzie ujawniłam się z dość dużym entuzjazmem wywołanym lekturą. Z tym większym zainteresowaniem sięgnęłam więc po „Ukrytą prawdę” T. Colina Campbella, tym razem napisaną wspólnie z Howardem Jacobsonem.

T. Colin Campbell zajmował się przez ponad 50 lat badaniami z zakresu odżywiania. Najsłynniejsze z nich to zakrojone na szeroką skalę badanie chińskie, o którym można się dowiedzieć z jego poprzedniej książki- „Nowoczesne zasady odżywiania” (w oryginale „The China Study”). Howard Jacobson jest natomiast edukatorem zdrowotnym i ekologicznym ogrodnikiem, posiada tytuł doktora nauk o zdrowiu. Przede wszystkim dopracował książkę pod względem literackim.

„Ukryta prawda” ma charakter kontynuacyjny względem „The China Study”, można jednak spokojnie po nią sięgnąć nie mając na koncie drugiej lektury.

Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsza dotyczy mitu służby zdrowia oraz opisuje drogę, jaką przebył Campbell do stanowiska, które obecnie obejmuje względem systemu opieki zdrowotnej. Druga część przybliża metody badawcze kultywowane w mainstreamowej nauce i medycynie a także demaskuje ich nieskuteczność w kontekście dobrostanu społeczeństwa. Trzecia zaś objaśnia sposób, w jaki ludzie są oszukiwani przez system opieki zdrowotnej, rząd, przemysł i media.

Opisywane procesy zachodzące w ludzkim organizmie nie są zrozumiałe dla przeciętnego zjadacza chleba, ale język, jakim pisana jest książka może znacznie je przybliżyć. Nie musisz być entuzjastą biologii (ja absolutnie nie jestem), aby przeczytać tę książkę z niemałym zainteresowaniem i przyswoić z niej wiele ważnych faktów. Liczne metafory i obrazowe opisy ułatwiają zrozumienie tekstu, co nie oznacza, że książka pisana jest językiem dla idiotów. Moje ulubione to porównanie człowieka na „diecie tradycyjnej” poddającemu się najróżniejszym terapiom lekami i operacjami do człowieka, który uderza się cały czas młotkiem w skroń i zastanawia się, co tu zrobić, aby głowa go nie bolała- założyć kask, a może wziąć tabletkę przeciwbólową? O zostawieniu w spokoju „młotka” mało kto jednak pomyśli.

Zestawienie paradygmatu redukcjonistycznego z holistycznym pojmowaniem człowieka i żywienia, jak i opisanie własnych doświadczeń z najróżniejszymi instytucjami, środowiskami naukowymi i mediami zaciemniającymi prawdę o zdrowiu człowieka, może odmienić Wasz sposób postrzegania świata w ogóle. Nie ma w tym grama przesady. Sama wiedziałam już co nieco na ten temat po lekturze poprzedniej książki Campbella, mimo to niektórymi faktami byłam zaszokowana. Co prawda Campbell odnosi się do sytuacji w Stanach Zjednoczonych, ale ślady podobnych scenariuszy widzimy również w Polsce (kampanie typu „Pij mleko, będziesz wielki”, reklamy zachęcające do spożywania mięsa indyka, kilometrowe recepty wypisywane przez lekarzy na każdą dolegliwość, automaty ze słodkimi napojami w szkołach…).

Jeżeli widzisz, że coś jest nie tak z naszym systemem opieki zdrowotnej i Twoim zdrowiem, ale nie jesteś pewien co to może być, przeczytaj. Jeśli zapierasz się, że produkty odzwierzęce są niezbędne dla twojego zdrowia- tym bardziej polecam sięgnąć po tę książkę.







To zdjęcie znają już lubiący mnie na facebooku. Nowy tatuaż. Nie tylko wegański w przekazie. Robiony w studio Art Force Tattoo.
Zainteresowanych tym, co może być niewegańskiego w tatuażach odsyłam do tego posta.
Jeżeli ktoś głowi się nad symboliką, polecam wygooglować "free 269" albo "269 life".
Tatuaż nie jest wielki, akcja trwała 10 minut, ale bolało niemiłosiernie ze względu na dużą ilość zakończeń nerwowych w tym miejscu.






Nowe wegańskie sery dostępne w vegekoszyku. Obecnie chyba jedne z tańszych, do tego podobno naprawdę dobre. Na razie spróbowałam tego w plasterkach. Smaczny, ale to nie Wilmersburger. Jak ustawicie w piekarniku opiekanie od dołu, to ser na wierzchu pysznie się rozpuszcza. Na ciepło zdecydowanie lepszy. Resztę pewnie wypróbuję za jakiś czas, bo na razie daję sobie spokój z przetworzoną żywnością. Na szczęście mają długi termin przydatności do spożycia.







Nowość w Sweet Piggy- wegańskie lakiery do paznokci SpaRitual. Nie bardzo umiem malować paznokcie, a jednak nie wyszło mi to jakoś krzywo. Efekt całkiem całkiem, zdjęcie robione jakieś 3 dni po pomalowaniu i wciąż nie ma jakichś masakrycznych odprysków.






Koteł.

6 komentarzy:

  1. I pomyśleć, że jeszcze nie udało mi się przeczytać książek Campbella.
    Gratuluję tatuażu! :)
    A zakupy serowe na vegekoszyku też ostatnio sobie sprawiłam, bardzo ciekawa jestem serów w plasterkach i tych do smarowania także. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kot nakaloryferowy zdobył mój pełen zachwyt! Czym go karmisz, jeśli mogę spytać? Na wegańskiej karmie egzystuje czy na zwierzęcej? :)
    Fantastyczny tatuaż - prosty, mały, ale przekaz ogromny. Domyślam się jednak, że męka przez te 10 min mała nie była, pamiętając, że nigdy nie doświadczyłam większego bólu fizycznego, niż właśnie ten przy tatuowaniu (choć nie w każdym miejscu oczywiście) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kotek nie jest mój, dzielę z nim jedynie mieszkanie, ale myślę, że jego właścicielka się nie obrazi gdy to zdradzę- karmiony jest wegańsko i ma się świetnie, wyniki badań wprawiły w osłupienie weterynarza (który nic nie wiedział o diecie futrzaka).
      Tatuaż, który mam na łopatce bolał znacznie mniej, był to ból na granicy tolerancji, czego zdecydowanie nie można powiedzieć o tym, ale było warto ^^

      Usuń
  3. a który pan z ekipy Art Force jest wege? czy po prostu wszyscy tam korzystają z wegańskich tuszy i innych niezbędnych mazideł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze- nie wiem, ale wegańskich tuszy itp używa się tam powszechnie :)

      Usuń
  4. A który z panów z ekipy Art Force jest vege? Czy może wszyscy tam używają CF tuszy i innych niezbędnych w tej dziedzinie mazideł?

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!