niedziela, 6 kwietnia 2014

Fotomenu i podsumowanie tygodnia eksperymentu.

10 komentarzy:
 
Co dobrego jadłam w czwartek?





Zielone smoothie na śniadanie: mrożony banan, małe jabłko, pomarańcza, dużo świeżego szpinaku, łyżka mielonego maku, łyżka mielonego siemienia, odrobina soku z cytryny i trochę wody dla lepszej konsystencji. Czasem mam ochotę na coś prostego z rana, ale po smoothie (nawet dużej porcji) szybko robię się głodna.



Jedzenie na wynos na uczelnię: sałatka ze szpinaku, papryki, rzodkiewek, pieczarek i brązowego ryżu z dodatkiem pestek słonecznika, sosu sojowego, soku z cytryny i rodzynek.




Do tego domowa pasta z fasolki mung, beztłuszczowa. Doprawiona curry, musztardą dijon, kurkumą i nie pamiętam czym jeszcze.






Dzieło koleżanki z roku (oczywiście nie zjadłam obu porcji, choć było to tak pyszne, że z chęcią wszystko bym wciągnęła). Od dołu: chia namoczone w soku z pomarańczy, otręby śliwkowe, mus bananowo-truskawkowy, granat, płatki owsiane, kiwi, mleko kokosowe, goji i orzechy włoskie.
Później pojawił się jeszcze świeżo wyciskany sok z marchewki, który nie załapał się na zdjęcie.





Do domu wróciłam późno i byłam masakrycznie głodna. Zjadłam więc naturalny jogurt sojowy Joya (bez żadnych sztucznych dodatków czy cukru) i zupę z brukselki, pieczarek, niepalonej kaszy gryczanej, doprawionej czerwoną pastą miso, ekologicznym bulionem warzywnym z kostki bez soli, sokiem z cytryny i szczypiorkiem. Było tego dość sporo jak na tak późną porę, ale chyba tego mi było trzeba.


Generalnie mój jadłospis od poniedziałku do czwartku włącznie był wręcz wzorowy. Miałam wielką ochotę na surowe warzywa i owoce, nie ciągnęło mnie ani trochę do słodyczy czekających w szafce na swoją chwilę. Miałam sporo energii z rana, wieczorem niestety łatwo padał mi "akumulator" ze względu na duże ilości pracy nad projektem z pewnego przedmiotu na studiach.
Od piątku niestety zaliczałam mniejsze lub większe wpadki, nie wyłączając dzisiejszego dnia. Nie chcę się wdawać w szczegóły, ale miałam zajętą głowę problemami generującymi spory stres, a mam niestety zakorzeniony zwyczaj zajadania stresu syfiastym jedzeniem. Złamałam się więc niestety, i to raz naprawdę porządnie. Dodatkowo ten tydzień ze względu na brak czasu nie obfitował w ruch, w związku z tym przedłużam swoje wyzwanie o tydzień- chciałabym wytrzymać z ręką na sercu pełny miesiąc.

Co zaobserwowałam na swoim ciele? Przez dni "idealnego jedzenia" stan cery się nie pogorszył, krosty powoli znikały i nie pojawiały się nowe. Teraz rzuciło mi się kilka na czole, ale mam nadzieję, że szybko znikną. 
Wiadomość do siebie- smoothie z rana jest dobre, jeżeli chcę szybko zabrać się za sport typu joga, ale niekoniecznie, jeżeli idę na zajęcia i nie chcę od razu rzucać się na zabrane ze sobą sałatki. ☺
Muszę się też oduczyć sięgania po niezdrowe jedzenie w przypadku problemów osobistych. Nie będę się jednak pozbywała słodyczy z mieszkania, bo gdy są to mogę silniej trenować wolę.

10 komentarzy:

  1. Siema, a próbowałaś jaglanego smoothie/szejka? Kasza jaglana zmiksowana z czym chcesz, wychodzi pyszny i sycący szejk. Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam raz, ale przesadziłam z jej ilością i w konsekwencji niezbyt mi smakował. Zrobię drugie podejście :)

      Usuń
  2. Właśnie się zastanawiałam, co jutro sobie zabrać na uczelnię. Chyba skorzystam z propozycji. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały jadłospis, zazdroszczę szczególnie tych pyszności zjedzonych poza domem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sałatka wygląda pięknie, chętnie zrobię sobie taka zupę:)
    Czekam na kolejne wpisy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piąte zdjęcie od góry (dzieło koleżanki z roku) - te dwa zakręcane pojemniczki - zdradzisz mi gdzie można takie nabyć i z jakiego one są materiału? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są to pojemniczki pochodzące z jej zepsutego już blendera, nie mam pojęcia czy można gdzieś takie kupić oddzielnie (a sama bym chciała takie!). Z mocnego plastiku, o ile się nie mylę.

      Usuń
  6. Shojin to był zapewne kiedyś blender Kenwood To Go, a teraz znalazłam coś takiego na alleg.. blender-do-koktajli-morphy-richards-2-kubki i dużo kubków szczelnych miał też tzw. Magic Bullet albo Delta Kitchen Mini. Mozna znaleźć na all. nawet w uzywanych, ze starym slilniczkiem ale kubki spoko. Kikimora - spoko, wystarczy 2-3 łyżki ugotowanej kaszy i dowolne jabłko, kakao, banan a np. buraczek może być ugotowany (np. na parze) - wtedy wyjdzie coś podobnego do buraczanego brownie, a będzie sycące i bez super blendera ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. alleg blender-stolowy-kenwood-sb054-smoothie-2-go na all możecie odnaleźć po nazwie (nie podeję linka) np. taki z 2 słoikami po 0,5 l zamykanymi szczelnie, bo magic bullet jednak nie ma zakretek :(, no ale cena już wyższa :(

    OdpowiedzUsuń
  8. noo jedzonko prezentuje się naprawdę smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!