wtorek, 15 lipca 2014

Białko a wyniki w sporcie- jak to było u mnie?

10 komentarzy:
 
Temat białka na diecie wegańskiej zdaje się być wyczerpany. Wszyscy roślinożercy wiedzą, że jedząc różnorodne roślinne produkty nie ma możliwości, aby nabawić się niedoborów i potrzebujemy mniej białka niż zwykło się uważać, zwłaszcza, jeżeli jesteśmy mniej aktywni fizycznie.
A kiedy jesteśmy aktywni fizycznie? Zapotrzebowanie na białko powinno wtedy nieznacznie wzrosnąć. Oczywiście nikt nie staje się od razu kulturystą czy wyczynowcem i nie będzie od tak potrzebował podwójnej dawki.
Niektórzy budują masę spożywając jednocześnie dość mało białka, biorąc pod uwagę panujące opinie na temat jego optymalnej ilości w diecie sportowca. Przeczytajcie tekst Damiana Parola, aby się przekonać.


W zeszłym roku przez całe moje 4-miesięczne wakacje chodziłam dość regularnie na siłownię. Po jakimś czasie jednak doznałam ogromnej frustracji- nie było widać postępów. Zaczynałam wątpić w stosowność mojej diety. Zastanawiałam się, czy aby na pewno dostarczam sobie wystarczająco dużo białka. Jadłam dużo więcej strączków i tofu niż normalnie, ale nic to nie dawało.
Zaczął się rok akademicki i siłownia odeszła na jakiś czas w zapomnienie.

W drugim semestrze zapisałam się na wf na siłowni. Co się okazało? Bez żadnych starań o dietę efekty były widoczne z zajęć na zajęcia. Po miesiącu czułam wyraźnie, że mam więcej "mięsa", że jestem silniejsza.
Zaczęłam sprawdzać ilości makroskładników w swojej diecie na cronometer.com. Okazało się, że spożywam przyzwoite ilości białka, co nie oznacza, że były one ekstremalnie duże. Jakiś 1-1,5 g na kilogram masy ciała, czyli w normie. Wątpię, żebym spożywała mniej w tamte pamiętne wakacje.

Przykładowe spożycia białka z jednego dnia:


W tym przypadku kluczowy okazał się dobór ćwiczeń i obciążenia. Wtedy po prostu nie bardzo wiedziałam jak się za to zabrać, w efekcie mój trening mógł nie być tak efektywny.
Na zajęciach w ramach uczelnianego wf zostałam wprowadzona w podstawowe zasady metody bodybuilding i to chyba dzięki niej zaczęłam widzieć jakiekolwiek postępy.

Nie chcę w tym momencie powiedzieć, że dieta jest nieważna i liczą się same ćwiczenia, po prostu nie ma co od razu panikować, jeżeli progres nas nie zadowala.

Teraz wracam do formy po zastoju spowodowanym sesją na studiach, mam nadzieję na powtórzenie sukcesów i dalszy rozwój.

Nie mam zamiaru wspomagać się żadnymi roślinnymi odżywkami białkowymi. Nie wydaje mi się, aby były mi one potrzebne. Jeżeli jednak jest na sali ktoś, kto jest bardziej zaawansowany w sporcie i chciałby się trochę wspomóc, polecam to zestawienie roślinnych odżywek na veganworkout.org.pl. Kto wie, może i ja kiedyś będę czuła potrzebę uzupełnienia białka? Wtedy sięgnęłabym chyba po takie (klik). Czyste białko sojowe bez żadnych dodatków, z dobrym profilem aminokwasów i przyswajalnością.

Jeżeli jednak chcecie się białkowo doładować bez wspomagaczy, a nie bardzo wiecie jak skomponować dietę pod tym kątem, tutaj znajdziecie gotowe propozycje wysokobiałkowych posiłków i przekąsek.


Ja tymczasem lecę na siłownię. W tej koszulce!





10 komentarzy:

  1. Polecam książkę Richa Rolla "Ukryta siła", też porusza ten temat, oraz pokazuje prześwietne podejście do wegańskiej diety. No i zgadzam się z tobą, plant power!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dawna się zbieram do jej kupna :D

      Usuń
  2. Kilka razy korzystałam z conometer.com i zawsze mój zwykły, wegański jadłospis nabijał o wiele za dużo węgli i błonnika, tego drugiego nawet do 200%. Jak u ciebie to wygląda?
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Węgli akurat zawsze wychodzi mi dużo mniej niż bym się spodziewała, za to błonnika rzeczywiście pokazują się jakieś ekstremalne ilości :)

      Usuń
  3. Z mniejszą ilością białka to i człowiek się czuje lepiej, i nawet lepiej wygląda. Za dużo białka odbiera organizmowi energię i nie pozwala się w pełni regenerować.
    Ze swoim stosunkowo niskim spożyciem protein i ja jestem za życiem na roślinkach ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Koszulka faktycznie fajna - skąd? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koszulka z veganworkout.org.pl :)

      Usuń
  5. Ja się generalnie czuję lepiej z większą ilością białka i tłuszczu - w zeszłe wakacje miałam fazę na prawie same węgle i mięśni się sporo pozbyłam w tym czasie :p.
    W kwestii odżywek, to zdarza mi się używać do koktajli/owsianek/sosów czystego białka sojowego (z Carrefoura) albo konopnego (droższe, z Evergreena) i całkiem sobie chwalę. Dobra opcja na wyjazdy albo na sesję, kiedy nie ma się pod ręką tofu czy nie chce się moczyć strączków.
    I zgadzam się, że porządny trening to podstawa, im większe obciążenia, tym większe zmiany w ciele.
    A te koszulki są czadowe :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy musi sam zobaczyć co będzie dla niego najlepsze :) U mnie zdecydowanie przeważają węgle, chociaż nie stosuję też u siebie proporcji 80:10:10, tłuszczu i białka jednak jest u mnie trochę więcej.

      Usuń
  6. Ja już przestałam się przejmować białkiem. Są dni kiedy nie jem strączków, są dni kiedy je jem, nie używam odżywek, a mięśnie i tak rosną. Byłam mega chuderlakiem, a teraz mam konkretną łapę ( hahaah jak to brzmi). Najważniejsze to pilnować kalorii ( w sensie żeby nie za mało było) i jeść różnorodnie. Wtedy wszystko się zgadza :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!