czwartek, 10 lipca 2014

Pasta (pesto?) z bobu

7 komentarzy:
 
Wreszcie po sesji, można nie zajmować się niczym poza gotowaniem, narzekaniem na upały, kupowaniem świeżych warzyw i owoców na targu. Można bez przeszkód wziąć się za odzyskiwanie formy. Zarysować setki kartek papieru, po czym i tak wyrzucić wszystko do kosza. Czytać książkę za książką, bo w roku akademickim nie będzie czasu.

Czekają mnie dwa egzaminy we wrześniu. Pierwszy rok się kłania. Na razie jednak nie mam zamiaru się tym przejmować, przechodzę na tryb regeneracji. Pod koniec lipca pomyślę o jakiejś organizacji nauki na sierpień.

Facebookowi już wiedzą: mam nowy kolczyk. W języku. Na szczęście nie przeszkadza mi on aż tak, jak się tego obawiałam. Nie muszę jeść samych papek. Mogę gryźć miękkie owoce, gotowane warzywa, pasztet cieciorkowy mojej mamy czy też miękkie ciasto. Takie rzeczy jak chleb, sałata, surowy szpinak przekraczają już moje możliwości.

Szkoda, bo pasta którą zrobiłam najlepiej smakowałaby na pajdzie chleba na zakwasie.

Jest sezon na bób, ceny wciąż spadają- trzeba szaleć! U mnie na pierwszy ogień poszła pasta z bobu, którą doprawiłam bardzo podobnie do pesto. Może konsystencja nie jest zupełnie "pestowa", ale z powodzeniem można ten twór wymieszać z gorącym makaronem spaghetti i zjeść ze smakiem. Chyba tak właśnie będę robić, bo makaron nie sprawia mi trudności w gryzieniu, jeśli jest ugotowany na miękko.

Poza bobem nie musicie się specjalnie w nic zaopatrywać- niektórzy mogą mieć tylko problem z płatkami drożdżowymi, które ja mam zawsze w szafce. Można je kupić w Kuchniach Świata, sklepach ze zdrową żywnością. Najtańsze znajdziecie tu.

Na dole pod postami znajdziecie podzielone na kategorie tagi. Tam możecie kliknąć w odpowiedni link i obejrzeć inne moje przepisy z bobem w roli głównej.







Składniki
  • 3 szklanki ugotowanego i obranego bobu
  • 1/4 szklanki orzechów włoskich
  • 1/4 szklanki migdałów
  • 2 łyżki (z lekkim czubem) płatków drożdżowych
  • 6 łyżek posiekanej natki pietruszki
  • spory ząbek czosnku
  • 1/2 szklanki wody
  • 6-7 łyżek oliwy dziewicy
  • odrobina soku z cytryny
  • sól, pieprz
Orzechy włoskie i migdały uprażyć, najlepiej w piekarniku w temperaturze do 140 stopni, aż będą chrupiące i zaczną intensywnie pachnieć. Zmielić na proszek. W kielichu blendera umieścić bób, zmielone orzechy, płatki drożdżowe, pietruszkę, posiekany czosnek, wodę, sok z cytryny, sól i pieprz. Miksować na gładko dolewając stopniowo oliwę. W razie potrzeby jeszcze doprawić lub dodać więcej wody/oliwy, aby uzyskać pożądaną konsystencję. Podawać wedle upodobań z pieczywem, makaronem, warzywami pokrojonymi w słupki. Przechowywać pod przykryciem w lodówce.
Smacznego!














To zdjęcie było robione chyba trzeciego dnia po przekłuciu. Na szczęście opuchlizna już teraz prawie zniknęła. Na razie jednak nie mogę powiedzieć, czy polecam. Zobaczę co będzie dalej.



Wegetariański obiad III

7 komentarzy:

  1. czym zastąpić płatki drożdżowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo można je zastąpić, mają smak niepodobny do niczego. Można je ostatecznie pominąć, ale nie polecam, bo bardzo podnoszą smak. Polecam kupić paczuszkę tych płatków, przydadzą się do past do pieczywa, sosów, zapiekanek czy panierek do wegańskich kotletów.

      Usuń
  2. Matko, przeczytałem na początku "oliwy z dziewicy" ;)
    Mój dziadek to czarodziej - kupił 6 kilo bobu za 8 zł. W tym roku jest ogólnie urodzaj :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko, jeszcze ktoś mnie posądzi o jakieś satanistyczne obrzędy :D

      Usuń
  3. Cóż jest za powód takiego samookaleczenia się - to odebrało apetyt na pastę bobową... :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo pasta jest bardzo dobra :) A powód prosty- mnie się to podoba i nie rozpatruję tego w kategoriach samookaleczenia. Czy przekłucie uszu jest czymś innym?

      Usuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!