wtorek, 7 października 2014

Warszawska Veganmania

7 komentarzy:
 
W ostatnią niedzielę w klubokawiarni Kicia Kocia w Warszawie odbyła się kolejna edycja Veganmanii organizowanej przez Otwarte Klatki.
Tym razem wystawców było mniej (i niestety na jeszcze mniejszej powierzchni), ale i tak nie miało to dla mnie aż takiego znaczenia- byłam niestety spłukana po ostatnim Wege Targu. Następnym razem lepiej rozplanuję fundusze, cóż.







Zjadłam aż jedną rzecz, wyglądając chyba niczym ascetka pośród ludzi zajadających się wypasionymi ciastami, lodami i zapiekankami. Po degustacji past i pasztetów od Vegaszamy zdecydowałam się kupić tę, którą widzicie powyżej- pasta z czarnej fasoli, do tego żytni chleb na zakwasie. Czuć było w niej meksyk!

Zdegustowałam też wegańskie wędliny od Pana Seitana. Jeżeli lubicie mięsne substytuty, to polecam z całego serca. Kupcie sobie koniecznie bekon w plasterkach, można by było kogoś nabrać.

Żałuję, że nie mogłam skosztować lodów od Zielonego Talerza, ale jeszcze kiedyś na pewno okazja się trafi.






Przede wszystkim udałam się na imprezę ze względu na wykład Emila z Vegan Workout dotyczący najczęściej zadawanych pytań o weganizm w sporcie. Sporo rzeczy o których była mowa jest na ich stronie, a więc były mi już znane, chociaż może nie w takich szczegółach. Wykład był poprowadzony ciekawie, a frekwencja świadczyła o tym, że coraz więcej ludzi jest zainteresowanych tematem.








Poza tym sporo znajomych twarzy mignęło mi w tłumie, co mnie bardzo cieszyło! Muszę się czasem oderwać od codziennych zajęć i ukazać się cywilizacji, żeby nie zwariować.






Zrobiłam też sobie zdjęcie do kontrowersyjnej akcji #LepszyOrlen. Pewnie kojarzycie jaka burza się rozpętała... Nawet sporo wege ludzi było przeciwnych, bo jedzenie roślinnych hot dogów jest w dalszym ciągu niewegańskie, bo to hot dog i wygląda jak mięsny...
Daruję sobie przytaczanie wszystkich argumentów przeciw, zakładam że sprawa jest znana. Jeśli nie, to zapraszam tu.

Ja na ten przykład jestem za. Nie twierdzę, jakoby bułka z roślinną parówką była szczytem zdrowia, ale chcę, aby roślinne opcje były WSZĘDZIE. Nie tylko sałatki, nie tylko frytki, nie tylko wafle ryżowe na stacjach benzynowych. To by było spore ułatwienie dla podróżujących, nie tylko wegan. Myślę, że wiele osób od zmielonych wymion, oczu i innych niezidentyfikowanych odpadów wolałoby po prostu rośliny (przepraszam).


Tym radosnym (?) akcentem Was żegnam, trzymajcie się ciepło i do zobaczenia kiedyś na kolejnym wege wydarzeniu!

7 komentarzy:

  1. Mam nadzieję dowiedzieć się więcej o weganizmie w sporcie, już nie mogę się doczekać szkolenia z veganworkout. A jeśli chodzi o hot dogi, to sama w tym roku doświadczyłam problemu słabej dostępności wegańskiego jedzenia w podróży. Po dniu na jabłkach, chrupkach kukurydzianych i ryżowych waflach w paprykowej otoczce czułam się jak na głodówce :D

    OdpowiedzUsuń
  2. jak tylko będę miała okazję to spróbuję tych wegańskich substytutów mięsa :) lubię wykłady o tej tematyce, raz byłam na wykładzie Damiana Parola i też widziałam wielkie zainteresowanie i to nie tylko wegan :)

    OdpowiedzUsuń
  3. akcja słuszna, trzeba walczyć z przekonaniem, iż ludzią, którzy nie jedzą mięsa, zostają ziemniaki i surówka.

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadzam się i popieram tą akcję, choć nie jadam fast-foodów to uważam, że powinniśmy mieć prawo w każdym miejscu zjeść coś roślinnego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W tym sensie to i ja jestem za. Żałosne jest to, że osoba niejedząca mięsa może liczyć tylko na ziemniaka. O, przepraszam, o ile trafi bez masełka, mleczka bądź cebulki ze skwarkami ;) Nie mówiąc już o wege-pomidorówce na kościach -.-

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też jestem za. Ciągle widzę w internetach komentarze, typu: "gdyby wegańskie opcje były szerzej dostępne, to mógłbym/mogłabym nie jeść mięsa". Z drugiej strony, od kiedy zanotowaliśmy wzrost liczby wegańskich produktów i wege-miejsc, wydaje mi się, że i liczba wegan się zwiększyła. Dlatego musimy wprowadzić wegańskie alternatywy wszędzie (w uczelnianych stołówkach/bufetach też by się przydały ;)).

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, popieram, ja też chcę, by opcje roślinne były dostępne wszędzie.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!