wtorek, 18 listopada 2014

Best Seler

13 komentarzy:
 
W Warszawie otworzyła się kolejna, po Krowarzywa, wegańska burgerownia- Best Seler. Jako że pierwszy  w stolicy lokal z roślinnymi burgerami jest już niemalże kultowy, nieuniknione będą porównania.

Knajpka mieści się przy ulicy Waryńskiego 9, blisko Politechniki. Pierwszy plus za lokalizację.
Drugi plus- w miarę przestronny lokal o ciekawym, recyklingowym wystroju. Nie czuć silnego zapachu smażeniny, chyba że akurat ruch jest większy i na zapleczu coś się za mocno zesmażyło.

Wybór burgerów jest całkiem ciekawy- okara, jaglany, selerowy, buraczany, z tofu, seitanowy, grzybowy. Ceny od 12 do 16 zł- do przyjęcia. Fajne sosy, m.in. pasta z cieciorki albo BBQ. Bułki do wyboru do koloru- grahamka, ziarnista albo bezglutenowa za dopłatą 2 zł. Niby wszystko fajnie, ale jednak niezupełnie.






Jako pierwszy zamówiłam burger z okary w grahamce z sosem pomidorowym. Bardzo się rozczarowałam. Burger był malutki, w ogóle się nie najadłam. Bułka smakowała jak guma z supermarketu. Sos lał się naokoło. Kotlet był akurat doprawiony całkiem nieźle, ale zdecydowanie przesolony. Wyszłam niezbyt zadowolona z zamiarem dojedzenia czegoś w domu.






Burger z tofu. Bułka ziarnista zamiast grahamki okazała się dobrym wyborem. Jest wyrośnięta i przyjemnie chrupie. Dodatkowo wielka kostka tofu w burgerze wyglądała obiecująco. Niestety, okazała się kompletnie niedoprawiona. Sosy owszem, ratują nieco sytuację, ale nie powinny one odwalać całej roboty. Czuć było, że to najtańsze, wietnamskie tofu, takie jakiego używa się w azjatyckich knajpach. Wielbię je, nawet w takiej formie, ale niekoniecznie w burgerze. Plastry wędzonego, marynowanego i rzuconego na grilla tofu w tofexie z Krowy dużo bardziej mi odpowiadają.

Przynajmniej nie wyszłam głodna.






Wybaczcie kalkulatorową jakość zdjęcia, byłam zbyt zaaferowana jedzeniem.
Burger buraczany plus majonez i BBQ- zdecydowanie najlepszy z tych trzech, w pełni satysfakcjonujący. Sosy świetnie ze sobą grają, burger super doprawiony. Aż nie zdążyłam zrobić zdjęcia przed nadgryzieniem. ♥


Póki co Krowa zdecydowanie wygrywa, ale i tak uważam, że warto wpadać do Best Selera. To miejsce zdecydowanie ma potencjał: atmosfera jest miła, obsługa bardzo sympatyczna (chociaż zależy to jeszcze od dnia ☺), a nad burgerami naprawdę można popracować. Mam nadzieję, że w miarę upływu czasu będą stawały się coraz lepsze. Nie muszą być takie, jak w Krowie, ale mogą być równie dobre na własny, charakterystyczny sposób.

13 komentarzy:

  1. Też tam byłam i jadłam tego z tofu w grahamce z sosem BBQ. I tylko tofu mi smakowało, bo po prostu je lubię, nawet nieprzyprawione. A reszta masakra, zero doprawienia, wyważenia czy skomponowania. Krowarzywa najlepsza na świecie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bylismy tam podczas weekendu i musze przyznac, ze naprawde Krowarzywa ma niezastapione burgery.. Czekalismy 30 minut, wsrod oparow tluszczu i jakos nie zachwycily nas zamowione buly (z buraka, z selera), ale moze jeszcze sie rozkreca :)

    Pozdrawiam
    B.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odniosłam podobne wrażenia, zwłaszcza jeśli chodzi o rozmiar bułki, ale myślałam, że to po prostu ja jestem takim łakomczuchem. W dodatku bułka była bardzo sucha, a ja wcale się nie najadłam, i tak ostatecznie wylądowałam w Krowierzywej ;) Ale nie spisuję Best Selera na straty, pewnie jeszcze go odwiedzę, bo przynajmniej można tam usiąść :D

    OdpowiedzUsuń
  4. byłam tylko w Krowarzywa. niestety nie mam tak blisko do Warszawy, a u mnie brak jakichkolwiek wegańskich knajpek, także jestem zdana na domowe jedzenie, które swoją drogą i tak jest najlepsze :) jednak od czasu do czasu na takiego burgera bym się wybrała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W moim mieście nie ma żadnej takiej burgerowni i szkoda :( Wybrałabym się do Krowarzyny. Pamiętasz może czy tamtejsze burgery były zagęszczane np. mąką lub jakimiś płatkami ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z tego co pamiętam większość jest zagęszczana płatkami owsianymi

      Usuń
    2. Jaglanex również? ;) Przepraszam za kłopot i dziękuję za odpowiedź....

      Usuń
    3. A tutaj nie mam pojęcia...

      Usuń
  6. To już wiem którego wybrać, a będę za tydzień w Warszawie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda. Już myślałam, że to będzie strzał w 10. Może faktycznie jeszcze się rozkręcą. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za recenzję. W Krowarzywie byłem i znam a do BS jeszcze nie trafiłem. Pewnie za jakiś czas poziom się wyrówna. Zmotywowałaś mnie żeby się tam wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  9. A we Wrocławiu wciąż bez wegańskiej burgerownii... Strassburger wprowadził ostatnio trzy wegańskie opcje i brzmią co najmniej intrygująco, ale jeszcze nie próbowałam niestety, a na ładnie brzmiącym składzie, a nawet pięknych zdjęciach nie raz się przejechałam. Natomiast burgery serwuje Vega, Złe Mięso i Najadacze i tam jest całkiem nieźle. Dobrego burgera jadałam też w niestety mięsnej Drodze Mlecznej, ale w domowej bułce dawał radę. Tyle Wrocław na dziś. W Poznaniu niezmiennie najlepiej smakują burgery w Piece of cake, ale one raczej na przekąskę niż obiad. Mixtura jest nierówna, ale od września nic tam nie jadałam, więc może coś się zmieniło. W wypasie na burgery trafiłam raz i były, jak to w Wypasie wypasione ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam tam dwa razy i według mnie nie odstają od Krowy, raczej są konkurencyjni. Można się załapać na miejsca siedzące i wszystko do tej pory mi smakowało (bułka kukurydziana świetna, dobry sos majonezowy i ostry paprykowy). Dziwią mnie te liczne negatywne recenzje, widocznie kwestia gustu :p.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!