środa, 14 stycznia 2015

Jamniczek

10 komentarzy:
 
Jamniczek to jedno z nowszych miejsc na wegańskiej mapie Warszawy.
Tego jeszcze chyba nie było- miejsce dedykowane wegańskim hot dogom. Ba, hot dogom z samorobionymi wkładami, a nie sojowymi parówkami ze sklepu. Brzmi ciekawie, prawda?

Lokal mieści się w Centrum, przy Marszałkowskiej 68/70 (tuż obok znanego już dobrze Laflafu).







Achtung, zdjęcia z kalkulatora (wizyta była spontaniczna, a zazwyczaj nie noszę przy sobie lustrzanki).
Na pierwszy ogień poszedł Stefan. Jest to "jamniczek" z czerwonej fasoli, podwędzany. Zażyczyłam sobie go w bułce pełnoziarnistej z sosami musztardowym i BBQ. Zapłaciłam za niego 14,50 zł.

Bułka- pyszna, świeża i w sam raz miękka. Dodatki warzywne również świeże, dobrze dobrane. Sosy w porządku, zwłaszcza BBQ. A sam fasolowy wkład? Niestety trochę mu brakuje. Jest to po prostu pasta fasolowa uformowana w kształt parówki za pomocą specjalnej jadalnej "folii". Zabrakło zwartości, stawiania zębom jakiegoś oporu. Doprawienie bez zastrzeżeń.

Myślę, że lepszą konsystencję zapewniłby dodatek glutenu, ale właściciele deklarują unikanie tego składnika w swoich daniach. Ma to sens, w przypadku gdy ktoś dopłaca za bułkę bezglutenową i chce mieć jamniczka w 100% GF.

Opcji jamniczkowych jest sporo, podejrzewam jednak, że konsystencja jest ogólną "przypadłością", sądząc po opiniach innych. Właściciele chcą poprawić konsystencję poprzez mocniejsze wypiekanie kiełbasek przed załadowaniem ich w bułę. Czy podziała? Nie omieszkam sprawdzić.






Tutaj Stefan uchwycony w towarzystwie frytek warzywnych. Można je kupić za szóstkę. Do tego wegański majonez. Frytki są pieczone, więc takie jak lubię, ale kawałki warzyw mogłyby być ciut większe. Strzępki były tak cieniutkie, że momentami trudno mi było zidentyfikować jakie warzywo właśnie zjadam.


Co jeszcze można tutaj zjeść lub wypić? Ciasta (codziennie inne), koktajle i lemoniady, herbaty, kawa- a do niej różne rodzaje mlek roślinnych.
Ceny moim zdaniem znośne.

Lokal jest przyjemny, a obsługa miła. Podoba mi się też koncepcja knajpki z superzdrowym fast foodem. To akurat moje subiektywne zdanie, bo pewnie gros osób jest zawiedzionych, że nie zje tam typowego hot doga z parówką sojową i wysmażonymi ziemniaczanymi frytami.

Trzymam kciuki za dalszy rozwój i na pewno będę tam bywać.

10 komentarzy:

  1. chcę do warszawy na jamniczka:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę się doczekać, aż znowu odwiedzę Warszawę. Jamniczek będzie pierwszym miejscem, do którego się udam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. intrygują mnie te bezflaczkowe flaczki do kiełbasek ;) ciekawe gdzie się można w taki cudo zaopatrzyć..

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj nie pogardziłybyśmy takim zestawem :D Zazdrościmy!

    OdpowiedzUsuń
  5. O, frytki chyba poprawili, były choć trochę podpieczone? Bo jak byłam dzień po otwarciu to dostałam praktycznie surowe kawałki marchewek umazane w oleju i przyprawach (głównie cynamonie) i bardzo się rozczarowałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były wypieczone, niektóre tylko trochę zbyt miękkie, ale jednak większość chrupała. Mocno doprawione cynamonem, ale dla mnie spoko :)

      Usuń
  6. w tym momencie żałuję, że do Warszawy mam tak daleko. chętnie bym się wybrała na takiego hot-doga :) swoją drogą, dziś miałam domowego :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ze zdjęcia też chyba bym stwierdził, że rozmiar tych frytek to niezła porażka.
    Ale koncepcja, nie powiem, podoba mi się + plus za brak parów, to przecież już sporo ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda przepysznie i patrząc na zdjęcia, to aż zgłodniałam, chociaż dopiero co zjadłam kolację:P Jak będę w Warszawie to z pewnością tam zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem zaintrygowana. Z wegekiełbaskami niestety tak jest - największy problem z konsystencją, może skusiliby się na dodanie mąki ryżowej, czegokolwiek, co lepiej spaja.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!