poniedziałek, 26 stycznia 2015

Oh army, Fire Workout i Maraton Pole Dance!

16 komentarzy:
 
Ostatnio sportowo sporo się u mnie dzieje!
W styczniu, w ramach różnych promocyjnych akcji, można było wziąć udział w ciekawych sesjach treningowych za darmo. Grzechem byłoby nie skorzystać.







Na pierwszy ogień poszło Oh lala- jedno z szerzej znanych studio pole dance (i nie tylko) w stolicy. Wraz z przeniesieniem siedziby powiększyła się też oferta studio, między innymi o takie zajęcia jak Oh army- trening funkcjonalny prowadzony przez byłych żołnierzy sił specjalnych. Można było nawet dostać darmowy karnet na 4 wejścia! Warunek? Należało stawić się punktualnie o 6:20 i być jedną z pięciu pierwszych osób. Udało się!




Cudowny design



Mimo wczesnej pory nie byłam ospała, a nabuzowana i gotowa do ćwiczeń. Większość z nich stawiała na wzmocnienie całego korpusu oraz poprawę kondycji- np. chód niedźwiedzia czy skoki goryla. ☺ Wyszłam stamtąd porządnie zmęczona i zadowolona. Następnego dnia brzuch bolał mnie przy najzwyklejszych czynnościach-oznacza to, że prowadzący zmusili mnie do odpowiedniego wysiłku.
Byłam też wtedy zupełnie oczarowana klimatem tego miejsca oraz ilością sal i ich wyposażeniem. Dzięki darmowemu karnetowi mogę również tam przychodzić na treningi bez żadnego instruktora, jeśli akurat znajdę gdzieś wolne miejsce. Z chęcią będę tam przychodzić, jak tylko nadarzy się okazja.






Również ekipa Fire Workout (zdjęcie wyżej pochodzi z ich profilu) ogłosiła, że w styczniu można przyjść na jeden trening za darmo. Słyszałam sporo o tym, jak boleśnie można się tam przekonać o własnych słabościach. Lekko przerażona, ale zmotywowana, wybrałam się tam w ubiegłą środę.
Już po ok. 15-20 minutach czułam, jak wysiadają mi nogi. Od zwykłych przysiadów! Nie ma odpoczynku, marsz, bieg, przysiady sumo, ciśnij burpeesy, noga no góry… Dawno nie ćwiczyłam tak dynamicznie. W efekcie ćwiczenia, które wydawały mi się proste, okazały się walką z własnymi mięśniami, które trzęsły się jak galareta i nie chciały współpracować. Ba, dowiedziałam się, że całe życie niepoprawnie plankowałam!
Już wracając do domu czułam, że wstanie dnia następnego będzie niezwykle ciężkie. Bolało mnie praktycznie wszystko, a pośladki najbardziej (przysiady!).
Pokazało mi to, że gdy ćwiczę sama, za mocno sobie folguję. Lubię się zmęczyć, ale chyba nie byłabym w stanie sama trzymać nad sobą bata w takim stopniu. Z pewnością na Fire Workout wrócę więc jeszcze nie raz.






W zeszły weekend ponownie pojawiłam się w Oh lala, tym razem na Maratonie Pole Dance. Za cenę 50 zł mogłam wziąć udział w jednych zajęciach pole dance i w jednych związanych z akrobatyką lub tańcem.

W sobotę zjawiłam się na zajęciach pole dance dla średnio-zaawansowanych. Podobało mi się, choć mam w zanadrzu „ale”. Super, że poznałam kilka nowych ruchów- parę obrotów pokazało mi nad czym muszę więcej popracować. Zabrakło mi niestety indywidualnego podejścia do uczestnika, ale jest to zrozumiałe, grupa nie należała do kameralnych. Mimo to bawiłam się przednio i wyszłam odpowiednio zmęczona i z kilkoma nowymi siniakami.





Gemini



W niedzielę udałam się na Oh barre- zajęcia łączące elementy tańca klasycznego,
jazzu, pilatesu i barre au soul. Byłam lekko podenerwowana, bo ostatnio miałam coś wspólnego z tańcem w wieku… 10 lat. Myślałam też, że będą to nieco lżejsze fizycznie zajęcia… Jak bardzo się myliłam! Godzina ćwiczeń przy poziomym drążku uświadomiła mi, jak bardzo nie kontroluję swojego ciała, jak mały mam zakres ruchu, jak wiele wysiłku trzeba włożyć, aby w teorii prosty ruch był dopracowany i wykonany z gracją. Dodatkowo prowadząca trzymała żelazną dyscyplinę, co sprawiało, że czułam się mało komfortowo- ale nie twierdzę, że to źle. Dobrze czasem mieć nad sobą kogoś, kto pilnuje, żebyś dała z siebie tyle, ile rzeczywiście możesz.


Zdjęcie z imprezy halloweenowej
w Hook Studio Pole Dance



W głowie kiełkowały myśli o kupnie karnetu na pole dance w Oh lala, mimo dość wysokich cen. Po odbyciu maratonu stwierdzam, że owszem, zajęcia z inną prowadzącą były ciekawą odmianą, ale lubię moje kameralne studio, moją obecną instruktorkę (Paulina Kościewicz- klik!)  i chyba na razie przy nich zostanę.  Z pewnością będę jednak przychodziła na różne ciekawe warsztaty, nie tylko w Oh lala, może kiedyś też pokuszę się o karnet, choćby ze względu na bogatą ofertę zajęć.


Z tych wszystkich wydarzeń największe piętno odcisnął na mnie jednak Fire z Kasią Bigos- nie tylko w postaci ogromnego bólu mięśni, ale też przełamał pewien opór w głowie, pozwolił iść z większym impetem do przodu.
Jeśli jeszcze nie słyszeliście o tej pani, zachęcam do obczajenia jej bloga na portalu Hello Zdrowie.

16 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ojeżu, pierwszy raz widzę takie słowo napisane pod moim adresem :D Niby nic, a jakoś mi się cholernie miło zrobiło xD

      Usuń
  2. Nawet nie wiesz, jak Ci zazdroszczę...taki kop energii i to w tak fajnej formie! Bu, aż mi się do Warszawy jechać zachciało.

    OdpowiedzUsuń
  3. E no, szczerze powiem, że zazdroszczę, haha ;)
    I design (wejściówki?) rzeczywiście boski.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę takich możliwości, w moim mieście jest tylko jedno miejsce z pole dance więc nie mam żadnego wyboru. O Oh la la już wiele słyszałam i z chęcią sama bym poszła i się przekonała jak jest. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Naprawdę podziwiam Twój zapał do ćwiczeń :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedawno zaczęłam chodzić na pole dance i powoli się wciągam:) Nie rezygnuję z biegania i jogi, a Kasię Bigos śledzę i korzystam z jej ćwiczeń.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ zazdroszczę tych treningów! Porządny wycisk od trenera to zawsze największa satysfakcja, po skończonych zajęciach. Niestety często mało kto umie się tak "wyżyć" na uczestnikach ;) Crossfit wydaje mi się być ciekawą opcją, ale niestety ceny mocno odstraszają.. Pole Dance wygląda rewelacyjnie i z podziwem patrzę na Twoje zdjęcia n__n
    Tak odnośnie ćwiczeń "z rurą" - dajesz radę się podciągać na drążku (zwyczajnym, poziomym)?
    I kluczowe pytanie drugie - na zdjęciu "Gemini" (do góry nogami na róże) to są czarne, króciutkie spodenki czy bielizna (bokserki)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie umiem podciągnąć się na drążku, ale zaczynam robić ze stękaniem męskie pompki. :)
      Na zdjęciu zwykłe krótkie spodenki z Decathlonu.

      Usuń
    2. Super, dzięki za odpowiedzi n__n W takim razie może uda mi się takie upolować n__n

      Usuń
    3. Polecam podciąganie poziome na krawędzi blatu stołu. Wzmocnisz łapki i na drążek. Fajne spodenki.

      Usuń
  8. Ano twardzielka :)

    Ja się za siebie wzięłam, ale raczej na lajcie - w domu ćwiczę, zapisałam się na pilates i jak z 2 pierwszych zajęć byłam zadowolona , tak numer 3 mnie rozwalił bo mnie BOLI , a ja nie jestem fanką zakwasow czy naciągnięć - jakby nie to, że zapłąciłam z góry i to mnie trzyma, to pewnie bym zrezygnowała :P A Ty się na Fire Workout napaliłaś :)

    Napisałaś, że źle plankowałaś - co źle robiłaś? i jak to robić dobrze? ciekawe czy ja robię poprawnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę za nisko opuszczałam lędźwia i za mało przez to napinałam brzuch, trzeba go trochę zassać do środka. Odkąd zaczęłam tak robić boli dużo mocniej. :)
      Bólem się nie przejmuj, zregenerujesz się i będzie lepiej. Niech moc będzie z Tobą :D

      Usuń
  9. Ostatnio sporo słyszę o nowym Oh lala więc sprawdziłam ich ofertę i ceny wydają mi się zbliżone do innych szkół w Warszawie, a dają zdecydowanie więcej. Jak sama pisałaś można skorzystać z treningu samodzielnego, czyli iść i poćwiczyć też na rurze "za darmo" co jest mega plusem no i mają saunę! Jak to wygląda z Twojej strony jako osoby, która już tam jest? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super okazja z tym "zwiedzaniem" klubów sportowych.
    Też bym chciała wrócić do pole, ale brakuje mi miejsca z moim tycim mieszkanku :)
    ___________
    Natalia, http://www.pieceofsimplicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Zazdroszczę!! Też się kiedyś chciałam zapisać na pole dance, niestety doba ma tylko 24 godziny :<

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!