sobota, 28 lutego 2015

Vege Kiosk po raz drugi

7 komentarzy:
 
Pamiętacie Vege Kiosk? Udało mi się tam wygrać jakiś czas temu trochę jedzenia (klik). Tym razem miałam możliwość spróbowania nieco większej ilości ich propozycji.

Jeżeli ktoś jeszcze nie słyszał- Vege Kiosk to malutki sklepik przy Kruczej 51 (Warszawa Śródmieście). Możecie tam kupić pyszne jedzenie na wynos. Wszystko jest wegańskie, skorzystają też bezglutenowcy. Oferta jest szeroka, od kanapek i sałatek, przez pierogi, lunche i zupy, aż po ciasta  i desery. Nie brakuje też słoiczkowych przetworów, jak majonez , pesto czy humus. Zabiegani i zaspani doładują się tam również kawą, herbatą albo koktajlem.
Innymi słowy, miejsce dla zabieganych. Dodatkowo mam je po drodze. ☺








Na pierwszy ogień idzie zupa tajska, 9 zł. Plus za dobre zapakowanie, nic się nie leje. Jest naprawdę dobrze doprawiona, czuć wyraźnie trawę cytrynową i nutę imbiru. Gruby makaron ryżowy fajnie uzupełnia całość. Uwaga, ostra! Jestem przyzwyczajona do ostrego, a jak jadłam tę zupę, to mnie odrobinę zatkało. Nie przeszkadza mi to, ale są osoby, które mogłyby mieć coś przeciwko.







Lunch za 12 zł- kotlety ziemniaczane i surówka z selera i rodzynek w białym sosie. Ta druga była pyszna, świeża, nie było do czego się doczepić (może tylko do tego, że mogłoby być jej dwa razy więcej). Kotlety za to nie do końca trafiły w mój gust. Nie przepadam za tym, co jest zrobione z ziemniaków i zostało potraktowane smażeniem. Uderzyło mnie to, że kotlety były dość tłuste. Plus za dobre doprawienie, ale wytwórcy powinni uważać z solą. Myślę, że fanom frytek i placków ziemniaczanych powinny przypaść do gustu.

Zarówno zupy jak i lunch codziennie są inne.





Pierogi za 1,5 zł za sztukę. Spróbowałam po jednym ze wszystkich trzech rodzajów. Jednego farszu nie byłam w stanie odgadnąć, chyba były to ziemniaki i wędzone tofu- może to miały być ruskie? Pozostałe to kiszona kapusta (tak sądzę) i pomidory z dodatkami. Ten ostatni pieróg był najlepszy- farsz doskonale doprawiony, niestety nie wiem czym, zapomniałam zapytać.
Pierogi występują też w opcji bezglutenowej. Ponadto jest możliwość podgrzania ich na miejscu.






Muffin marchewkowy z bitą śmietaną kokosową, 7 zł. Tak boskiego ciacha dawno nie jadłam. Nie za słodkie, mocno korzenne i cytrusowe (wyczułam dodatek skórki pomarańczowej). Obawiałam się, że śmietanka na wierzchu będzie sztuczna w smaku i słodka, tymczasem okazała się idealnie delikatna, lekka i naturalna. Dodatkowo porcja jest naprawdę słuszna, jeden wystarczy. Szczególnie polecam.






Majonez, 10 zł- idealny. Kremowy, lekki i delikatny w smaku. Dobry w sałatce. Polecam dodać trochę rozgniecionego czosnku. Minus? Mała ilość, zjadłam go na dwa razy.






Kanapka z tofu, 6 zł. Ta była mała, ale są też większe za dziewiątkę- np. z pasztetem. Smaczne tofu, świeże warzywa, pyszny sos pomidorowy w środku- nie żaden ketchup. Tylko samo pieczywo troszkę mi podpadało, ale całość bardzo smaczna.






Ekologiczne musli bezglutenowe, 16 zł. Nie jest to oczywiście ich autorski wyrób. Za musli Verival stoją... bracia Swarovski. Było kilka rodzajów musli do wyboru, ale mnie najbardziej przypadło do gustu bezglutenowe. Nie dlatego, że boję się glutenu, po prostu miało w składzie najmniej cukru, a nie przepadam za przesłodzonymi płatkami.





To był strzał w dziesiątkę. Dobrej jakości płatki i różnorodność suszonych owoców. Cudo.






Po objedzeniu się tymi wszystkimi pysznościami mogę potwierdzić, że polecam po stokroć. Jedzenie jest świeże i naturalne. Lokalizacja w centrum sprzyja korzystaniu, wszak wiele osób przewija się przez Śródmieście, goniąc za swoimi sprawami. Ceny są w większości przystępne, chociaż przyznam szczerze, że zastanowiłabym się 10 razy, zanim wydałabym 16 zł na musli. ☺
Kupujcie tam, bo warto.

7 komentarzy:

  1. dobrze, że do Warszawy za daleko bo byłabym bankrurem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. W większości przystępne? Chyba mamy inną definicję przystępności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kanapka na szóstkę albo lunch na 12 to dla mnie niedużo :) Inaczej z tym musli, polemizowałabym też z ceną zupy czy majonezu.

      Usuń
  3. Jak dla mnie 12 zło za lunch to cena całkiem przystępna, za to pierogi dość kosztowne. Może dlatego, że z chęcią zjadłabym ich więcej niż 3 :)

    OdpowiedzUsuń
  4. gdybym tylko miała taką okazję... niestety u mnie brak takich miejsc. a chętnie bym spróbowała te pyszne posiłki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że zupełnie nie w mojej okolicy :/
    Jestem ciekawa tego musli! ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale zazdroszczę Ci takiego miejsca !!

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!