poniedziałek, 9 marca 2015

Postępy w jodze

19 komentarzy:
 
Jogę ćwiczę mniej lub bardziej regularnie od czasów licealnych.
Być może przez tę wątpliwą regularność dopiero teraz zaczęłam robić jakieś postępy. 

Pole dance sprawił, że większą wagę przykładam do asan. Traktuję oczywiście jogę jako autonomiczny, cudowny sport, ale nie ukrywam, że liczę na pozytywny wpływ praktyki na moje rurkowanie. ☺






Nie praktykuję żadnego konkretnego stylu. Sama dobieram sobie sekwencje asan. Opieram się na płytach DVD, z którymi miałam okazję ćwiczyć, doświadczeniach ze szkoły jogi oraz filmikach i artykułach z internetu.

Z góry przepraszam za "profesjonalne" kadry i mało fotogeniczne tło w postaci zagraconego studenckiego pokoju.

Ale do rzeczy- co udało mi się zrobić?







Praktykę prawie zawsze zaczynam od Powitań Słońca, a to oznacza pozycję kija. Zawsze miałam słabe ramiona i ta asana sprawiała mi ogromną trudność.  Teraz udaje mi się wytrzymać kilka spokojnych oddechów na całkiem przyzwoitej wysokości i wrócić bez problemu do psa z głową w górę.






Duży nacisk kładę na rozciąganie. Żałuję, że nie mam zdjęć z początków moich szpagatowych prób. Musicie mi wierzyć na słowo, że postępy są niemałe. Do pełnego rozjazdu jeszcze trochę brakuje, ale wierzę, że to już niedługo.
Niestety na lewą nogę nie jest już tak różowo, a to z powodu zbyt ostrego dociskania do podłogi jakiś czas temu.






Mięśnie głębokie to podstawa, a planki w ramach jogi również są dozwolone. ☺
Obecnie wytrzymuję maksymalnie minutę trzydzieści, a dzięki treningowi z Kasią Bigos poprawiłam technikę.






Próba zrobienia kruka...






O, jest!







Nie jest może najładniejszy, ale pracuję nad nim. Trzeba było widzieć moją radość, gdy pierwszy raz oderwałam stopy od podłogi.







Stanie na głowie. Mój osobisty kamień milowy.
Musicie wiedzieć, że niezmiernie długo bałam się tej asany. Nie czułam się wystarczająco pewnie, aby wybić nogi do góry. Gdy pierwszy raz mi się to udało, popłakałam się ze szczęścia, chociaż nogi musiałam opierać o ścianę.
Teraz przeważnie udaje mi się dźwignąć nogi do góry samodzielnie. Co prawda z lekkiego "doskoku" do zgiętych nóg, po czym prostuję je do góry- ale zawsze. Ostatnio nawet bez asekuracji w postaci ściany w pobliżu! 
Pracuję nad tym, aby utrzymywać się w tej pozycji jak najdłużej z poczuciem stabilności oraz podnosić do pozycji nogi wyprostowane w trybie slow mo. ☺


Jeżeli zagląda tu ktoś, kto się zna trochę lepiej na jodze- nie krępujcie się wytknąć mi widocznych na zdjęciach błędów technicznych. Ćwiczę na co dzień sama i trochę brakuje mi tego, aby ktoś bardziej doświadczony mnie poprawił.


Chętnie też poczytam o waszych mniejszych lub większych sukcesach. Chwalcie się!

19 komentarzy:

  1. Ćwiczę na podobnej zasadzie, tzn. trochę z książki, trochę z filmików, trochę zapamiętałam z jakichś szkółek z dawnych lat. Stanie na głowie też było dla mnie barierą nie do pokonania, ale powoli dochodziłam do tego ćwicząc najpierw właśnie przy ścianie.
    Ostatnio miałam długą przerwę, zmobilizowałaś mnie tym wpisem :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, jak na nieregularne jogowanie to bardzo dobrze Ci idzie. :) Ja do tej pory wzdrygam się na myśl o staniu na głowie czy kruku. Mogłabyś powiedzieć jaką masz matę? Ja mam aż trzy, ale wciąż szukam idealnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.nui.sklep.pl/grip-mat-5mm-180cm-x-60cm-mata-do-jogi-maty-do-jogi.html
      Mam taką i bardzo sobie chwalę. Służy mi już jakieś 3 lata i dopiero teraz widać na niej ślady użytkowania. Bardzo dobrze trzyma się podłoża. Minus jest taki, że jak mocno ci się pocą ręce, to możesz się ślizgać przy psie z głową w dół.

      Usuń
  3. piękna i silna :) ja też praktykuję, ale na razie trudno mi choćby dostać rękami podłogi... za mało jestem rozciągnięta jeszcze, kiedyś będę jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, (wegański) miód na me serce <3
      Cierpliwie do celu, a dosięgniesz podłogi i nie tylko ^^

      Usuń
  4. ja na jodze się ta świetnie nie znam, sama ćwiczę dopiero od tego roku, ale przyznam, że czuję się świetnie za każdym razem, gdy skończę ćwiczenia :) to coś czego mi brakowało, na pewno będę praktykować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przecież ładnie Ci wszystko wychodzi! Podziwiam :)
    Ja marzę o staniu na głowie i szpagacie, ale przede mną troszkę długa droga... Ile na dzień tak mniej więcej (czasowo) się rozciągasz/ćwiczysz jogę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, trudno powiedzieć. Są dni, kiedy bardzo mało się rozciągam, bo np. tylko tyle ile po bieganiu albo ćwiczeniach siłowych. Jogę zazwyczaj ćwiczę 2-3 razy w tygodniu po godzinę lub więcej (staram się w kierunku trzech, ale różnie bywa). Rozciągam się też sporo na zajęciach pole dance. W sumie taki dłuższy stretching można liczyć jako jakieś 5 razy w tygodniu po 20-30 minut.

      Usuń
  6. Właśnie przed chwilą czytałam o czakrach. Od tygodnia usiłuję się zmobilizować do powrotu do jogi i codziennie odkładam na następny dzień :(. A teraz przeczytałam Twój wpis. Jak na nieregularne ćwiczenia to niezły poziom ! Może i ja się w końcu zbiorę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki jodze nawet 50 latkowie stają na głowie. I to dosłownie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja mam pytanie w innym temacie ;) Mogłabyś zdradzić, ile zapłaciłaś za tatuaż 269? Wiem, że ceny mogą się różnić, ale chciałabym orientacyjnie wiedzieć, bo nieśmiało o tym myślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dałam za to 200 zł, bo to była cena minimalna w Art Force na Wilczej w Warszawie. To była dziesięciominutowa chałtura, więc chyba wszędzie zapłacisz tak mało, jak tylko się będzie dało :)

      Usuń
  9. Super:) Postępy bardzo motywują do dalszej pracy:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ode mnie przyjmij głęboki podziw za kakasanę (kruka). Jeśli się kiedykolwiek tego nauczę, to bardzo chciałbym wyjść z siebie, stanąć obok i to zobaczyć xd I stanie na głowie też zdaje mi się niezłym wyczynem. Cóż, pozostaje mi zadowolić się swoim szpagatem ;D
    Koszulka z tofu <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Super Ci te figury wychodzą:) Joga widzę super sprawa :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Zazdroszczę :) ja porzuciłam jogę na rzecz zumby i choć nie żałuję to chętnie wróciłabym do jogi, chyba coś z tym będzie trzeba zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja się nie pochwalę, bo ostatnio ćwiczyłam chyba z 15 lat temu (miałam 16 lat i parcie żeby spróbować koniecznie) ;-) Ale ale ale... jeju, podziwiam Cię!!! Super!

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!