sobota, 21 marca 2015

Recenzja białka z grochu The Protein Works. Kosmicznie dobre burgery proteinowe.

5 komentarzy:
 
Ostatnio na fanpage'u Vegan Workout odbył się konkurs- trzeba było wrzucić swoje zdjęcie w ich koszulce, a do wygrania było białko z grochu marki The Protein Works. Szczęście mi sprzyjało! Kilogram białeczka powędrował do mnie (za co jeszcze raz ogromnie dziękuję!). Nie mogłam więc nie skorzystać z okazji, aby podzielić się wrażeniami.







Jest to czyste białko grochowe bez żadnych dodatków- to ogromny plus dla tych, którzy mają alergię na dziwne składniki i szukają prostych produktów.
Zalecana porcja produktu to 30g, czyli jedna duża miarka. Taką porcją dostarczymy organizmowi 128 kcal, 1,8g tłuszczu, 3g węglowodanów oraz 24g białka. Brzmi nieźle, prawda? Porównując z białkiem konopnym, z którego również korzystam, można użyć mniejszej ilości proszku, aby dostarczyć sobie tej samej ilości białka. 
Dodatkowo białko z grochu jest dobrze przyswajalne przez organizm. Współczynnik PDCAAS dla białka grochu wynosi 0,69 w skali od 0 do 1 (przy czym 1 oznacza najwyższą wchłanialność; więcej tutaj).
Cenę 59zł za kg odżywki uważam za przystępną. Jest to ciekawa alternatywa dla tych, którzy z jakiegoś powodu unikają soi, ale też nie chcą przepłacać.



Ok, teoria teorią, ale co z praktyką?
Delikatnie mówiąc, nie spodziewajcie się kulinarnych orgazmów.

Smak białka zdaje się być dość neutralny, ale jednak się przebija. Ni to piach, ni to coś warzywnego. Jeżeli chcecie je spożytkować w postaci płynnej- nie polecam rozrabiać z samą wodą ani dodawać do koktajli z małą ilością owoców. Do zielonych smufisów zdecydowanie lepiej pasuje białko konopne. Grochowy izolat dobrze jest łączyć z dużą ilością bananów, mlekiem roślinnym, kakao czy karobem- mniej wtedy przeszkadza. Trzeba mu jednak przyznać, że fajnie zagęszcza konsystencję i naprawdę syci.









Moja współlokatorka podsunęła mi fajny pomysł na jego wykorzystanie (pozdrawiam!).
Zagęstnik do kotletów!
W burgerach jego smak nie przeszkadza, wręcz jest bardzo na miejscu. 
Myślę, że dla osób dbających o większe porcje białka jest to dużo lepsze rozwiązanie niż dodatek typowo węglowodanowych zagęstników jak zmielone płatki czy bułka tarta.
Wykorzystałam białko do zagęszczenia kotletów z ciecierzycy, pieczonego batata i papryki.
Efekt przerósł moje oczekiwania. To były burgery idealne, nic dodać, nic ująć.







Składniki na 4 duże burgery (2 porcje)
  • 2 szklanki namoczonej i ugotowanej ciecierzycy
  • 1 duża czerwona papryka
  • 1/2 szklanki puree z pieczonego batata (ok. 1 średni batat)
  • 4 lekko czubate łyżki białka grochowego (jakieś 40g)
  • 2 łyżki płatków drożdżowych
  • przyprawy: sól, pieprz, 2 rozgniecione ząbki czosnku, papryka ostra i wędzona (tej drugiej dużo), cząber, kolendra/pieprz ziołowy



Batata szorujemy, kroimy na połówki, nacinamy na krzyż i smarujemy odrobiną oleju*. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 190-200 stopni na ok. 45 minut. Po 15 minutach pieczenia dorzucamy paprykę (przepołowioną i pozbawioną gniazda nasiennego, również lekko natłuszczoną). Batata pozbawiamy skóry i rozgniatamy widelcem, powinno wyjść ok. 1/2 szklanki puree. Miksujemy ciecierzycę, puree z batata i upieczoną paprykę z czosnkiem. Nie musi być bardzo dokładnie. ☺
Dodajemy białko grochowe, płatki drożdżowe i resztę przypraw. Ugniatamy masę ręką, aż będzie dość jednolita.
Dłońmi formujemy spore burgery, na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia lekko je spłaszczamy. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 20 minut. W połowie pieczenia odwracamy na drugą stronę.
Podajemy od razu z ulubionymi dodatkami i sosami. Może to być sałatka, do tego jakaś kasza czy ryż, nie bójcie się też pakować ich w bułki. Tak naprawdę ze wszystkim będą dobre.
Smacznego!
*smarowanie olejem jest opcjonalne- jeśli bardzo nie chcecie go używać, pieczcie nieco dłużej w niższej temperaturze



Specjalnie sprawdziłam jak się przedstawiają kalorie i makro w przypadku porcji takich burgerów.
2 duże burgery zawierają 471 kcal, 68,9g węglowodanów, 6,4g tłuszczu i aż 37,7g białka!
Jak na moje potrzeby to bardzo dużo, ale sądzę, że wielu osobom trenującym siłowo mogą takie wartości przypaść do gustu.



Koniec końców białko mogę polecić. Jest to produkt wysokiej jakości, bez zbędnych dodatków i w przystępnej cenie. Smak można przeboleć, a nawet wykorzystać go z sukcesem w mniej konwencjonalny sposób.
Polecam też Waszej uwadze sklep Active Hero, który ma szeroką ofertę dla wegan (klik!).



PS. A w koszulce Vegan Workout prezentowałam się tak. ☺


5 komentarzy:

  1. Ale masz dostatek białka ostatnio ;). Fajne zdjęcie, widziałam na fejsie kilka dni temu.
    U mnie się gdzieś kurzy białko konopne, może zrobię podobne burgery, bo w owsiance jest niezbyt zjadliwe, a połączenie cieciorki, batata i płatków drożdżowych brzmi dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, deficyty mi nie grożą :D
      Białko konopne może być w burgerach mocniej wyczuwalne, ale może też zagra? Muszę sama też spróbować.

      Usuń
  2. A kiedy przepis na brownie batatowe? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie wygląda :)
    Pozdrawiam :)
    fit-healthylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!