niedziela, 24 maja 2015

Dwukolorowy tofurnik buraczany!

14 komentarzy:
 
Po ostatnich przemyśleniach znowu wracamy do jedzenia. I to nie byle jakiego!

Mam dla was ciasto. Tofurnik. Ale nie taki zwyczajny.
Wykorzystuje znane i lubiane warzywo, także na słodko- buraka.

Nie od dzisiaj też wiadomo, że burak kocha dodatek kakao. Nie chciałam jednak rezygnować z pięknego różowego buraczanego koloru, który kakao ukrywa, postanowiłam więc pójść na kompromis i zrobić ciasto dwuwarstwowe.

Od czasu do czasu nie stronię od bardziej przetworzonych środków słodzących, ale tym razem postawiłam na zdrowie. Tofurnik jest słodzony daktylami i bananami, nie zawiera oleju, glutenu, nie jest bardzo tłusty i kaloryczny. Normalnie "ciasto bez niczego"! I jest dobre! Słodkie, ale nie za bardzo, rozpływa się w ustach, syci... 

No i ma w sobie buraka i kakao. Ten argument w sumie powinien wystarczyć. ☺


Do przygotowania tego tofurnika wykorzystałam BIO tofu naturalne Polsoji. Nigdy nie byłam wielką fanką zwykłego tofu naturalnego tej firmy, być może już się z tym tutaj uzewnętrzniałam. Muszę jednak przyznać, że to ekologiczne jest znacznie lepsze! 
Jest zwarte, ale nie do przesady- zachowuje balans między konsystencją "sojowego twarogu" a czegoś w rodzaju aksamitnego serka. Jest oczywiście neutralne w smaku. W cieście sprawdziło się świetnie, ale z powodzeniem zrobicie też z niego dania na słono, np. tofucznicę. Patrząc na strukturę będzie się świetnie nadawać do marynowania.
Polecam je waszej uwadze.









Składniki na małą tortownicę (ok. 10 kawałków)

Warstwa czekoladowa
  • 250g naturalnego tofu
  • sok z połowy dużej cytryny
  • 2 małe buraczki, ugotowane i obrane
  • szklanka daktyli
  • 4 czubate łyżki kakao (polecam surowe)
  • 1/2 szklanki mleka sojowego
  • ok. 80ml mleka kokosowego
  • 2,5 czubatej łyżeczki agaru (czyli 2 czubate i 1 płaska)
Warstwa różowa
  • 250g naturalnego tofu
  • sok z połowy dużej cytryny (lub więcej, jeśli buraki są mocno słodkie)
  • 2 małe buraczki, ugotowane i obrane
  • 3 małe, dojrzałe banany
  • 1/2 szklanki mleka sojowego
  • ok. 80ml mleka kokosowego
  • 3 czubate łyżeczki agaru
+ wiórki kokosowe i olej kokosowy do formy i same wiórki na wierzch

Tortownicę smarujemy odrobiną oleju kokosowego i wysypujemy ją wiórkami kokosowymi.
Daktyle na warstwę czekoladową moczymy przez noc lub w gorącej wodzie, aż będą bardzo miękkie. Osączamy i sprawdzamy, czy są dobrze wypestkowane.
Miksujemy na gładką masę wszystkie składniki na warstwę czekoladową poza mlekiem sojowym, kokosowym i agarem. Te trzy ostatnie składniki mieszamy ze sobą i podgrzewamy w rondelku na małym gazie, mieszając cały czas, aż agar się rozpuści i całość zgęstnieje. Wlewamy stopniowo do masy czekoladowej, miksując cały czas. Jak tylko masa będzie jednolita, wykładamy ją szybko do tortownicy i wyrównujemy.
Analogicznie postępujemy z kolejną warstwą.
Gdy całość będzie już w tortownicy, posypujemy wierzch wiórkami kokosowymi i wstawiamy na noc do lodówki.

Wskazówka: tofurnik dla mnie jest wystarczająco słodki, ale dla kogoś przyzwyczajonego do słodszego smaku niekoniecznie; próbuj masy w trakcie przygotowywania i w razie czego dodaj odrobinę ksylitolu lub po prostu cukru, jeśli ci nie straszny.

Przybliżone wartości odżywcze w jednym kawałku: ok. 202 kcal, 7,8 g białka, 30,6 g węglowodanów i 7,9 g tłuszczu.

Smacznego!







14 komentarzy:

  1. Z góry przepraszam za tak niemożliwie banalny komentarz - jadłbym. Serio. I jeszcze dochodzi do tego fakt, że akurat podczas czytania jadłem buraka ;D I kakao.

    OdpowiedzUsuń
  2. na taki deser to ja zawsze się piszę! tym bardziej z ukochanym burakiem i kakao :) a tofu polsoji bardzo lubię i sama mam okazję testować ich serię BIO - jak dla mnie same plusy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od razu po sesji robię!
    (jak zdam he. he.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie zdasz to i tak zrób (ale nie życzę ci tego!) :) Znany mechanizm: udało się- ciastko w nagrodę; nie udało się- ciastko na pocieszenie :D

      Usuń
  4. Kolejna, która robi tofurnik! Hejtuję Cię - bo zazdroszczę! :)))) Mniam.

    OdpowiedzUsuń
  5. W końcu też się nauczę i będę robić ;) zazdroszczę jak wszyscy bo ja piec ciast nawet nie umie :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!