sobota, 9 maja 2015

Momencik

3 komentarze:
 
W ostatnim czasie dostałam maila z zaproszeniem na degustację dań z niedawno otwartego lokalu- Momencik przy ul. Poznańskiej 16 (przy skrzyżowaniu z Hożą).







Tak tak, kolejne miejsce na wegańskiej mapie Warszawy. W dodatku w "zagłębiu wegańskiego fast foodu"- w okolicy są dwie burgerownie, jedno miejsce z hot-dogami, bar z hummusem i falafelami, pizzeria, Wietnamczyk... a do tego wszystkiego dołączył lokal specjalizujący się w meksykańskich burritos. Czy może być bardziej wymarzona okolica dla głodnego roślinożercy?


W menu Momenciku znajdziemy 6 rodzajów burritos (12-16 zł), codziennie inną zupę (10 zł), sałatkę (10 zł), nachos (8 zł), ciasta (8-10 zł) oraz duży wybór napojów na zimno i na gorąco. Brzmiało to dla mnie zachęcająco, dlatego też wybrałam się tam z koleżanką do pomocy, jak tylko znalazłam chwilę wolnego czasu.










Na pierwszy ogień poszła zupa dnia- krem z białej kapusty i pora. Porcje okazały się całkiem spore. Połączenie warzyw oceniam jako bardzo udane. Zupa była przyprawiona dość delikatnie, dzięki czemu smak warzyw nie został zakłócony.  Konsystencja była odpowiednio kremowa. Nie było do czego się przyczepić.







Burrito meksykańskie, 14 zł. W opieczonej białej tortilli znalazły się świeże warzywa i guacamole. Poprosiłam o wersję średnio ostrą. 
Tortilla była po prostu idealna. Bardzo często trafiałam na gumowe lub twarde placki, ten zaś nie miał tych wad. Warzywa w środku były świeże i chrupiące, dobrze współgrały z kremowym guacamole. Ostrość była wyważona- wyraźnie wyczuwalna, ale nie przyćmiewała smaku reszty składników. Jeżeli jednak jesteście fanami ostrości, która daje widoczne objawy u konsumującego, to bierzcie śmiało najostrzejszą wersję.
Moim zdaniem aż się prosi o to, aby dorzucić do środka jeszcze czerwoną fasolę. Co prawda i bez tego tortilla była wyjątkowo sycąca (rozmiar zadowoli nawet największego łasucha), ale mimo wszystko byłoby to idealne uzupełnienie dla tego zestawu.







Burrito współtestującej: z seitanem, ryżem, świeżymi warzywami i sosem (16 zł). Nie próbowałam, ale koleżanka oceniła danie pozytywnie. Sos został zidentyfikowany jako "pieczeniowy". Pojawiły się jedynie zastrzeżenia co do ryżu w składzie. Moim zdaniem ryż w burrito jest ok, ale jeżeli ktoś ma obiekcje, to załoga na pewno dostosuje się do prośby o jego zastąpienie np. większą ilością warzyw.









Lemoniada. Dobra, orzeźwiająca, z wyczuwalną nutą mięty. Mogłaby być jednak nieco mniej słodka.







Nachosy, 9 zł. Zabrałam je na wynos, dlatego guacamole zdążyło ściemnieć. Na miejscu podawane są również z sosem bolognese. Wzięłam je z czystej ciekawości, chociaż nie jestem wielką fanką tego typu przekąsek. Same chipsy są ok, chociaż rzeczywiście mnie nie powaliły. Plusem było to, że można było lepiej poczuć, jak smakuje samo guacamole. Jest ono smaczne, świeże, delikatnie doprawione- właśnie, może zbyt delikatnie. Lubię, jak w awokado jest nieco więcej tabasco i cebulki, ale może to tylko ja.







Burrito orientalny, 15 zł. W środku marynowane wędzone tofu, ryż, warzywa i sos. Normalnie podawany jest na ciepło, ale ja zabrałam go na wynos i zjadłam na zimno. Mimo to był absolutnie pyszny, chociaż na pewno zyskuje na smaku, gdy jest jedzony na świeżo.
Użyte tofu było z gatunku tych mocniej wędzonych (Polsoja?), sos lekko słodkawy, a ryż świetnie dopełnił całość. Miałam naprawdę porządną, sycącą kolację! Jedyne, do czego bym się przyczepiła, to do przewagi smaku słodkiego nad innymi. Myślę, że dobrze byłoby dla równowagi dodać nieco więcej czegoś kwaśnego i ostrego. Mimo to ten zestaw jest moim osobistym hitem.



Podsumowując, warto tam przychodzić. 
Do ogólnych plusów należy dobra lokalizacja i bardzo dobry stosunek wielkości porcji i jakości do ceny (K.: "Turlam się"). 
Dania są świeże, pożywne, wydają się też być dość zdrowe- jeżeli ktoś ma awersję do smażeniny, to z łatwością znajdzie tu coś dla siebie. Załoga lokalu jest bardzo sympatyczna i otwarta na sugestie zmian.
Padła wzmianka o dodaniu opcji tortilli bezglutenowej. Od siebie mogłabym zaproponować również dodanie opcji pełnoziarnistej. Sama nie stronię aż tak bardzo od białej mąki (byle nie za często), ale na pewno wiele klientów doceni taką możliwość.
Trzymam kciuki za dalszy rozwój!

PS. W ramach Tygodnia Wegetarianizmu w niedzielę 17 maja odbędzie się Wege Targ, a na nim również znajdzie się stoisko Momenciku. Menu ma być trochę zmienione ze względu na ograniczone możliwości przygotowywania dań w Forcie Sokolnickiego, ale z pewnością będzie w czym wybierać. Wpadajcie!

3 komentarze:

  1. tam w Warszawie to dobrze się macie z tymi knajpami, u mnie zero - jedynie wegetariańskiej w której to czasem proszę się o wegańskie danie :D mam nadzieję, że z czasem to się zmieni... zresztą przed mną studia, także szybciej wyjadę niż u mnie wegańska knajpa powstanie :)
    jeśli chodzi o burritos to nie jestem jakąś wielką fanką tego dania, aczkolwiek z przyjemnością odwiedziłabym to miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. aaaaaaaaaaaaaale Ci zazdroszczę :) takie pyszności ! ja niestety ze śląska, więc wwa troszkę za daleko

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ja mam zaległości w warszawskich wegańskich knajpach :D

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!