piątek, 29 maja 2015

Podkład Alva Coleur Porcelain i inne kosmetyczne ciekawostki

5 komentarzy:
 
Makijaż nigdy nie pociągał mnie szczególnie poza krótkim epizodem w czasach gimnazjalnych. Dopiero niedawno zaczęłam doceniać komfort psychiczny, jaki daje wyrównanie kolorytu skóry czy podkreślenie oka, chociaż w dalszym ciągu pokazuję się głównie bez makijażu i nie mam problemu z tym, że ktoś zobaczy moje pryszcze czy cienie pod oczami.

Szukałam ostatnio dobrego podkładu, bo sam puder przestał mi wystarczać. Mam dosyć bladą cerę i wszystkie wydawały się za ciemne. Wtedy w ręce wpadł mi podkład wyprodukowany przez Alvę o odcieniu "porcelain". Naturalny, ekologiczny, wegański i w dodatku "porcelanowo" jasny- brzmiało dobrze, więc się skusiłam.






Produkt mogłam przetestować dzięki uprzejmości Marty ze Sweet Piggy oraz samej Alvy, za co bardzo dziękuję- nigdy nie miałam przyjemności korzystać z lepszego podkładu.



Produkt dobrze się nakłada. Nie ma mocnego krycia, raczej wyrównuje koloryt skóry i lekko ją rozjaśnia, dzięki czemu można łatwiej uniknąć efektu maski. Nie zapycha porów, nosi się go komfortowo przez cały dzień. Jest bardzo dobrą bazą pod puder mineralny, który lepiej się wtedy trzyma na twarzy.

Moja cera jest ostatnio dosyć kapryśna, pojawia się na niej sporo krostek i drażni ją byle co. Podkład z Alvy na szczęście się do tego nie przyczynia. Nie czuję po jego nałożeniu żadnego dyskomfortu. Sądzę, że dla osób o wrażliwej skórze będzie ok.








Wadą może być cena: za tubkę o pojemności 30 ml zapłacimy 69 zł. Moim zdaniem jednak podkład jest warty swojej ceny ze względu na zalety, które wymieniłam wyżej. Wcześniej używałam tylko typowo drogeryjnych podkładów (jeszcze niewegańskich) i różnica między tym, co pamiętam a tym konkretnym podkładem jest kolosalna. Jeżeli tańsze podkłady Was podrażniają, do zachęcam do zainwestowania w Alvę.

Jeśli jednak chcecie najpierw pokombinować z tańszymi podkładami odpowiednimi dla wegan, to polecam zestawienie wegańskich podkładów na blogu Kocie Uszy (wpis powstał jeszcze zanim dostępny był recenzowany przeze mnie odcień).


Do mojej kosmetyczki wpadło też ostatnio kilka innych ciekawych produktów.




Szampon i odżywka Petal Fresh, 19,99 zł każdy (pojemność ok. 355 ml). Produkty organiczne i wegańskie (mają certyfikat "cruelty free and vegan"). Kupiłam je w Hebe, ale podobno są też do dostania w niektórych Rossmannach. Dostępne opcje do włosów farbowanych, antystarzeniowe i nawilżające. Dzisiaj będę ich próbować pierwszy raz.




Olejek do ciała antycellulitowy z Rossmanna. Nie jest to nowość, ale gorąco polecam. Moja skóra go kocha. Bardzo dobrze się go nakłada po prysznicu poprzedzonym szczotkowaniem ciała na sucho.




Olejek do twarzy z Rossmanna, ok. 10 zł. Jest przeznaczony do cery suchej, ale jestem dowodem na to, że nadaje się też do mieszanej. Używam go zamiast kremu na noc. Skóra jest po nim rano cudownie odżywiona. Buteleczka jest maleńka, ale wystarczą 3 krople na jeden raz.




Pasta do zębów dla dzieci bez fluoru Ziajka, ok. 5 zł. Dla dorosłych też się nada ☺. Jest bardzo delikatna, ale czyści bez zarzutu, może tylko trochę za mało odświeża i przeszkadza nieco słodki smak. Kupiłam ją w desperacji, bo potrzebowałam jak najtańszej pasty do zębów.




Krem do pielęgnacji gojącego się tatuażu Easy Tattoo. Mam go już od dawna, ale teraz używam go znowu do świeżego tatuażu.  Nie ma żadnych certyfikatów, ale wg researchu, który kiedyś robiłam, jest odpowiedni dla wegan. Nie wiem, jak teraz wygląda sytuacja, musiałabym znowu popytać. Jakościowo bez zarzutów, doprowadził mój tatuaż do porządku w tydzień, teraz już używam go bardziej profilaktycznie.
Gdyby ktoś chciał mieć stuprocentową pewność co do kosmetyku do tatuażu, to w Wegarni można kupić TattooMed.





A tatuaż prezentuje się tak. Jest to nic innego jak Mroczny Znak (Death Mark), który nosili Śmierciożercy, poplecznicy Voldemorta. Tak, wiem, może i jestem na to za stara, ale seria o Harrym Potterze odcisnęła na mnie duże piętno. To na pamiątkę mojej obsesji.

5 komentarzy:

  1. Żadnych produktów o których piszesz nie używałam, ale podoba mi się ten szampon i odżywka i w przyszłym tygodniu sprawdzę w moim rossmannie czy przypadkiem ich nie ma :) Podkładów nie używam jak na razie, ale wysłałam linka siostrze, bo ona szuka ostatnio jakiegoś naturalnego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Morze miłości za tak krejzolski tatuaż. Żałuję, że podkład tak drogi, ale pewnie kiedyś i tak się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja rowniez używam podkladow w kolorze porcelany :) jednak wybieram te dostępne w drogeriach, bo boje się zamawiać przez internet - ceny są przeważnie wysokie, a nie mam pewności czy trafię z odcieniem. Muszę się rozejrzeć za jakimiś próbkami Alvy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam odżywkę Petal Fresh i jest świetna!
    Ja się zbieram do przeczytania serii o Potterze po raz kolejny, setny chyba. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. W najbliższym czasie zamierzam się rozejrzeć za jakimś nowym podkładem, tym razem bardziej naturalnym, bo mój obecny Pierre Rene doprowadza mnie już powoli do szału. Zastanawiałam się nad Alverde, ale może skuszę się na Alvę, jeśli naprawdę jest porcelanowa :)
    Dzięki za polecenie mojego wpisu! :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!