środa, 13 maja 2015

Tofu pasta a'la wędzona makrela

7 komentarzy:
 
Testowania tofu ciąg dalszy. Dzisiaj biorę na tapetę BIO tofu wędzone od Polsoi.

Pewnie już się kiedyś z tym uzewnętrzniałam- uwielbiam zwykłe wędzone tofu tej firmy. Ma mocny smak wędzonki i idealną konsystencję. Potrafię wyjeść całą kostkę prosto z opakowania bez niczego.
Tutaj sprawa ma się nieco inaczej.
BIO tofu wędzone jest dużo bardziej... naturalne i neutralne. Skład pozbawiony jest soli czy dymu wędzarniczego. Dostajemy tofu o aksamitnej konsystencji, ale prawie bez smaku. Czuć jedynie delikatny aromat i posmak wędzonki, będący zapewne wynikiem naturalnego procesu wędzenia. 
Jest to jednocześnie wada i zaleta. Znowu miałam nadzieję na bardziej "gotowy" do spożycia produkt, tymczasem jesteśmy w posiadaniu bazy pod dalsze kulinarne przedsięwzięcia.
Wędzony smak, tak jak w przypadku poprzedniego tofu, można wzmocnić obróbką termiczną, ale na zimno też daje radę- np. w poniższej paście czy w sałatce po zamarynowaniu.
Duży plus za konsystencję. Delikatniejszy smak tego tofu sprawdza się w takich daniach, jak np. tofucznica, gdzie nie chcemy, aby wędzonka szczególnie dominowała.
Koniec końców mogę polecić.


Przejdźmy do pasty.
Makrela z wędzonego tofu nie jest moim autorskim pomysłem- podobny przepis już dawno widziałam na niezawodnej Puszce i obiecałam sobie, że kiedyś go zrealizuję. Zmieniłam nieco dodatki i sama ustaliłam proporcje.
Pasta wyszła tak pyszna i tak rybna, że nie mogłam wyjść z zaskoczenia.
Można by było nawet kogoś nią oszukać!

Jeżeli brakuje Wam smaku ryb, to ta pasta jest dla Was. Jeżeli nie, to i tak ją zróbcie, bo jest cudowna! U mnie na pewno zagości jeszcze nie raz. Już myślę nad tym, żeby nakarmić nią rodziców przy najbliższej okazji...







Składniki
  • kostka BIO tofu wędzonego Polsoi (200g; inne tofu, które się tu nadadzą to zwykłe wędzone Polsoi lub Sunfood)
  • 2 czubate łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • łyżka ciemnego sosu sojowego (w wersji bezglutenowej nieco więcej tamari)
  • malutki ząbek czosnku
  • szczypta ostrej papryki
  • wędzona słodka papryka
  • sól
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • olej lniany lub oliwa, ok 3-4 łyżek (u mnie łyżka lnianego i jakieś 2-3 łyżki oliwy; polecam użyć samego oleju lnianego, nadaje intensywnie rybny posmak)
  • 1/4 szklanki zimnej wody
  • 1 cebula dymka (razem ze szczypiorkiem)



Do pojemnika blendera wrzucamy pokruszone wędzone tofu, koncentrat, sos sojowy, posiekany czosnek, ostrą i wędzoną paprykę, odrobinę soli i sok z cytryny. Miksujemy na gładko. Dolewamy olej lniany i oliwę, miksujemy dalej. Podlewamy stopniowo wodę. Konsystencja powinna być gładka.

Siekamy drobno dymkę i dodajemy do pasty, mieszamy.
Podajemy z warzywami pociętymi w słupki lub z pieczywem.
Smacznego!




7 komentarzy:

  1. Właśnie dzisiaj chodził za mną wegański paprykarz albo jakaś pasta a la rybna! ;) Ostatnio robiłam paprykarz od jadłonomii, ale nie dodałam papryki wędzonej i wyszedł niestety mocno średni.

    OdpowiedzUsuń
  2. choć za tofu nie przepadam pomysł do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dobry przepis dla nielubiących tofu, z raczej dobry sposób, żeby je polubić ;)

      Usuń
  3. uwielbiam wędzone, mogę się nim zajadać nawet bez dodatków :) super pomysł na pastę! z przyjemnością wykorzystam przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  4. tofu a'la makrela :O świat nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać :) magia magia magia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kradnę przepis i zrobię dla taty <3 !!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam te ich nowe tofu - marynowane w sosie tamari jest genialne!

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!