środa, 30 września 2015

"Czy wszystkie weganki to feministki?"- zapytał kolega z uśmieszkiem politowania, kiedy powiedziałam, że nie musi nieść wszystkich moich bagaży, bo ja też mam dwie ręce.

Tak, jestem weganką i feministką. Ba, moim zdaniem, jeżeli jest się weganinem ze względu na zwierzęta, a wcześniej kwestie równości płci nie były w obszarze bezpośredniego zainteresowania- feminizm to naturalna konsekwencja. Nie zawsze oczywiście musi tak być. Jeżeli więc jesteś weganinem/weganką, ale bronisz się przed przyczepieniem Ci "łatki" feministy/feministki- może warto przemyśleć sprawę jeszcze raz?



poniedziałek, 21 września 2015

Sambar- pod tą egzotyczną nazwą kryje się indyjska zupa, która składa się zazwyczaj z różnych warzyw, soczewicy, ziemniaków i tamaryndowca. 
Tamaryndowiec to kwaśny w smaku owoc. Można go dostać w Kuchniach Świata, sklepach z żywnością azjatycką i większości delikatesów w formie bloczku z suszonych owoców lub gotowej pasty- ze względu na wygodę użytkowania polecam tę drugą opcję.
Sposób doprawiania, dodatek kokosa i innych "bajerów" zależy już właściwie od inwencji kucharza oraz zawartości lodówki i szafek.
Tworząc swoją wersję wspomagałam się przepisami z I can't believe it's vegan i Vegelicious.
Obecnie ten rozgrzewający przysmak jest u mnie na szczycie subiektywnego rankingu zup, do spółki z japońską Miso Shiru.

Idzie jesień, trzeba się ogrzać. Koc, kot i zupa to zestaw idealny.




piątek, 18 września 2015

Już jestem po egzaminach. Jeszcze tylko brakuje mi jednej oceny, rozliczenia i już zaraz będę oficjalnie na trzecim roku studiów (praca licencjacka, aaaa!).

Obecnie korzystam z odrobiny wolnego czasu przed październikiem i odgruzowuję inne dziedziny życia.

Jem nadal do bólu prosto- w tym sensie, że robię dania wymagające ode mnie jak najmniej wysiłku. Jedynie zestawienia produktów czy przypraw mogą wydawać się mniej oczywiste, jak na przykład w tej sałatce. Na co dzień rzadko jadam glony. Oszczędnie używam też pasty miso ze względu na jej cenę.

Glony polecam kupować w Kuchniach Świata lub sklepach z żywnością azjatycką, wychodzi taniej. Natomiast moje ulubione miso kupuję tutaj.

I chociaż na pierwszy rzut oka ta sałatka to "sama trawa" i nie da się tym najeść- nic bardziej mylnego. Wakame są zaskakująco sycące, a to za sprawą dużej zawartości białka.



wtorek, 1 września 2015

Jestem teraz tuż przed egzaminami poprawkowymi.
Już trochę wariuję, mózg zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Daję więc sobie chwilę wytchnienia pisząc tego posta.

Jakiś czas temu napisała do mnie Diana z YEStem- firmy oferującej wegańskie usługi cateringowe w Warszawie.
Po dogadaniu z Dianą moich preferencji (zero wysoko przetworzonych słodzików, dania nisko tłuszczowe i niesmażone) oraz małych zawirowaniach organizacyjnych (przy całej mojej sympatii do Was- uważajcie na to ☺) dotarła do mnie paczka-niespodzianka.
Oto, co w niej znalazłam.






1. Śniadanie: pasta "rybna" z tofu, pieczywo razowe, do tego kiszony ogórek i paseczki marchewki.
To było moje pierwsze śniadanie na słono od bardzo dawna.