poniedziałek, 21 września 2015

Sambar- moja wersja

9 komentarzy:
 
Sambar- pod tą egzotyczną nazwą kryje się indyjska zupa, która składa się zazwyczaj z różnych warzyw, soczewicy, ziemniaków i tamaryndowca. 
Tamaryndowiec to kwaśny w smaku owoc. Można go dostać w Kuchniach Świata, sklepach z żywnością azjatycką i większości delikatesów w formie bloczku z suszonych owoców lub gotowej pasty- ze względu na wygodę użytkowania polecam tę drugą opcję.
Sposób doprawiania, dodatek kokosa i innych "bajerów" zależy już właściwie od inwencji kucharza oraz zawartości lodówki i szafek.
Tworząc swoją wersję wspomagałam się przepisami z I can't believe it's vegan i Vegelicious.
Obecnie ten rozgrzewający przysmak jest u mnie na szczycie subiektywnego rankingu zup, do spółki z japońską Miso Shiru.

Idzie jesień, trzeba się ogrzać. Koc, kot i zupa to zestaw idealny.






Składniki na duży garnek (3-4 porcje)
  • 1200-1400 ml wody
  • 5-6 ziaren ziela angielskiego
  • 3 liście laurowe
  • po 1,5 łyżeczki całych ziaren kminku i kuminu
  • 1/2 dużego pora
  • 1 średnia cebula
  • 5-6 średnich marchewek
  • 1 spory korzeń pietruszki
  • 1/2 małego selera
  • 6 średnich ziemniaków
  • mała cukinia (lub inne dodatkowe warzywo, jakie macie pod ręką- dynia, kabaczek, zielony groszek, brokuł, cokolwiek)
  • 2/3 szklanki czerwonej soczewicy
  • 4 czubate łyżki pasty z tamaryndowca
  • 2/3 łyżeczki chili
  • łyżeczka kurkumy
  • 2/3 łyżeczki asafetydy
  • ok. 3 ząbki czosnku
  • łyżeczka mielonych ziaren kolendry
  • sól
  • ok 150 ml mleka kokosowego
W dużym garnku wstawiamy wodę na gaz wraz z zielem angielskim i liściem laurowym. Na suchej, rozgrzanej patelni prażymy kminek i kumin- tylko do momentu, w którym zacznie intensywnie pachnieć i strzelać (uwaga, łatwo przypalić), po czym dorzucamy przyprawy do wody. Gdy się zagotuje, dodajemy pokrojonego w mniejsze kawałki pora. Cebulę obieramy, kroimy na ćwiartki i opalamy nad palnikiem, po czym również dorzucamy do wody. Marchew, pietruszkę, selera obieramy, kroimy na mniej-więcej równej wielkości kawałki, dodajemy. Gaz zmniejszamy, aby zupa lekko bulgotała. 
Po ok 10 minutach dorzucamy obrane, pokrojone w większe kawałki ziemniaki (ja nawet do zup wrzucam je ze skórą- wystarczy dobrze wyszorować). Po kolejnych 5-10 minutach dodajemy przepłukaną soczewicę i pokrojoną w kostkę cukinię. Całość jest gotowa, gdy warzywa są miękkie, a soczewica wchłonie część płynu i zagęści zupę. Na jakieś 5 minut przed końcem gotowania doprawiamy zupę tamaryndowcem, chili, kurkumą, asafetydą, rozgniecionym czosnkiem, kolendrą, solą i mlekiem kokosowym. Mieszamy i gotujemy z przyprawami jeszcze chwilę, aż smaki się połączą i nabiorą mocy.
W razie potrzeby oczywiście dolewamy więcej wody lub doprawiamy mocniej do smaku.
Gotową zupę podajemy z ulubionymi dodatkami, najprościej z siekaną natką pietruszki.
Najlepsza jest na drugi dzień.
Smacznego!




9 komentarzy:

  1. Wygląda jakbym miała to polubić :) Muszę tylko upolować tę pastę z tamaryndowca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O mamo wygląda bosko! Na pewno spróbuję ją odwzorować, bo zaczyna się sezon na zupy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O dziwo nie jadłam takiej zupy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie miałam okazji jeszcze spróbować tej zupy, ale nic mnie nie powstrzyma przed tym by ją zrobić! składniki, najlepsze <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Oh, uwielbiam indyjskie zupy! Z pewnością bym ją wszamała :) Mam tylko pytanie: czy przez pastę z tamaryndowca zupa nie była kwaśna? Czy ona po prostu ma być kwaskowa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tym polega ta zupa, ona ma być kwaśna :) Oczywiście nie do przesady, ale musi to być wyczuwalne. Łagodzi ten efekt trochę mleko kokosowe. No i gotowa pasta jest zazwyczaj mniej kwaśna niż zrobiona na szybko "marmolada" z samych suszonych owoców.

      Usuń
  6. Pierwszy raz spotykam się z czymś takim jak Tamaryndowiec, nie zwrócił mojej uwagi w żadnym z odwiedzanych sklepów. Szkoda, bo ta bogata lista składników pewnie odwdzięcza się bogactwem smaków i aromatów!

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę wypróbować, na pewno będzie aromatyczna, tak jak lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  8. lubię takie orientalne dania!

    zapraszam do siebie :-) www.make-life-green.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!