sobota, 3 października 2015

Białko z groszku Shape It. Recenzja, rabat, ankieta.

2 komentarze:
 
Nawiązałam jakiś czas temu współpracę z Shape It- sklepem z artykułami dla aktywnych kobiet (chociaż faceci moim zdaniem też mogliby spokojnie z nich skorzystać).

Nie jest to sklep stricte wegański, ale znalazł się tam jeden produkt kierowany do weganek, a mianowicie białko z groszku Green Love. Z chęcią zgodziłam się na przetestowanie go, zwłaszcza, że próbowałam już białka grochowego The Protein Works i byłam ciekawa tego, jakie będą różnice.






Skład tej odżywki to izolat białka grochu i substancja przeciwzbrylająca: dwutlenek krzemu. Zawiera ono wszystkie niezbędne aminokwasy, w tym te egzogenne i rozgałęzione, w zupełnie niezłych proporcjach. Przypomnę, że  współczynnik PDCAAS dla białka grochu wynosi 0,69 w skali od 0 do 1, przy czym 1 oznacza najwyższą wchłanialność. Białko grochu jest więc całkiem porządnym źródłem czystego białka roślinnego, jeżeli z jakiegoś powodu nie chcesz korzystać z izolatu sojowego (więcej o PDCAAS tutaj).
1 porcja (22 g, jedna miarka) zawiera 84 kcal, 0,7 g tłuszczu, 1,1 g węglowodanów i 18 g białka.
Na stronie zaleca się spożywanie dwóch takich porcji dziennie, ale oczywiście nie trzeba sobie tego brać do serca. 18 g białka to całkiem sporo i już jedna taka porcja może nieźle podbić białko w diecie, o ile oczywiście menu jest bogate w różnorodne produkty- strączki, zboża, zielone warzywa, pestki, orzechy i inne zawierające sporo białka.



No dobrze, a jak się z tego korzysta?
Muszę przyznać, że swoim smakiem i uniwersalnością to białko bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło.
Pewnie pamiętacie, że nie byłam zbyt zachwycona białkiem grochowym The Protein Works- przebijający się smak "warzywnego piachu" sprawiał, że nadawało się ono tylko do koktajli z dużą ilością owoców i kakao czy karobu, ewentualnie kotletów. Do zielonych smufisów go nie dodawałam, bo psuło smak.

To białko okazało się dużo gładsze, bardziej miałkie i neutralne w smaku (po części to pewnie zasługa antyzbrylacza, ale na pewno nie tylko).
Na początek dodałam pół porcji do smoothie z jarmużu, trawy jęczmiennej, siemienia lnianego, mrożonej żurawiny, jabłek i śliwek + figa na wierzchu, całość na bazie wody. Wiem, że kolor jest obrzydliwy, ale musicie uwierzyć mi na słowo, że smakowało to o niebo lepiej, niż wyglądało. Białko było w smaku praktycznie niewyczuwalne i fajnie zagęściło całość.





Druga próba: samo białko + saszetka smakowa + mleko sojowe niesłodzone. Dostałam trzy rodzaje takich saszetek, zdecydowałam się na wanilię.
Jak wiecie, nie jestem zwolenniczką smakowych białek ze względu na różne dziwne składniki. W saszetce waniliowej przykładowo mamy: mleczan wapnia (spokojnie, jest wegański- otrzymuje się go z kwasu mlekowego), aromat waniliowy, substancję słodzącą: glikozydy stewiolowe (wyciąg suchy z liści stewii), substancję słodzącą: sukralozę.
Sztuczny aromat waniliowy czy sukraloza, która przy częstym i dłuższym użytkowaniu może być szkodliwa (klik) to zdecydowanie nie moje typy, ale muszę przyznać, że to wygodne rozwiązanie, gdy nie masz czasu i chcesz, żeby porcja białka smakowała troszkę lepiej.
Rzeczywiście, taka mieszanka okazała się naprawdę pyszna- otrzymałam gęsty, sycący napój waniliowy. Myślę, że jednak równie smaczny efekt uzyskałabym np. używając mleka waniliowego Alpro, albo jeszcze lepiej- mleka ryżowo-waniliowego Rice Dream, w którym jedynym środkiem słodzącym jest... ryż.






Dostałam również saszetki smakowe arbuzowe*, których jeszcze nie próbowałam. Zawieruszyły się też malinowe, o których za chwilę.

Ogólnie więc pod względem smakowym i uniwersalności zastosowania białko Green Love wypada znacznie lepiej. Nada się do koktajli na bazie samej zieleniny i owoców oraz tych mlecznych. Myślę, że sprawdziłoby się też dobrze w słonych daniach, np.w tych burgerach. Według informacji na stronie Shape It jest to też świetny zamiennik jajek podczas pieczenia- z chęcią kiedyś wypróbuję.

Mina jednak rzednie przy porównaniu ceny.
Za kilogramową torbę białka grochowego The Protein Works zapłacimy 59 zł.
Zaś za małe opakowanie (zaledwie 220 g) białka Green Love... 49,90 zł.
Przykro mi to pisać, ale uważam to za dużą przesadę. Za taką cenę powinno tego białka być co najmniej dwa razy więcej, a i tak wciąż cenowo wypadałoby znacznie gorzej od The Protein Works.
Jeżeli więc komuś nie zależy na kwestiach smakowych i uniwersalności zastosowania w kuchni, a dodatkowo stara się oszczędzać, zdecydowanie warto zainwestować w TPW.
Ja akurat chętnie bym korzystała regularnie z Green Love. Do Twojej oceny zostawiam, czy stać Cię na korzystanie z tego białka. Jeżeli nie będzie to duży uszczerbek dla Twojego budżetu, to na pewno warto. Zwłaszcza, jeżeli nie masz potrzeby spożywania aż dwóch porcji takiego izolatu w ciągu dnia.




W tym miejscu muszę wyrazić drobny niesmak w związku z dołączonymi do paczki produktami: saszetką smakową malinową z koszenilą w składzie (*te arbuzowe niestety też ją zawierają) oraz tabletkami do ssania z witaminą D3 i koenzymem Q10 "na zdrowe zęby i dziąsła".
Koszenila jest składnikiem pochodzenia zwierzęcego i występuje w niektórych saszetkach smakowych od Shape It- jeżeli więc zdecydujecie się na zakupy tam, radzę patrzeć uważnie na składy.
Shape It jest powiązane ze sklepem SensiLab, w związku z tym dostałam taki oto suplement, również ze składnikami pochodzenia zwierzęcego, czyli niewegańską D3 i koenzymem Q10. Pomijam już fakt, że nie jestem za tego typu suplementami- pełno w nich zupełnie niepotrzebnych składników, takich jak np. substancje słodzące, zagęstniki itp.

Firmie radzę więc większą ostrożność we współpracy z wegańskimi blogami oraz oznaczenie na stronie które saszetki smakowe są odpowiednie dla wegan, aby zaoszczędzić nerwów przy zakupach potencjalnym klientom. 

Koniec końców białko mogę polecić- jakościowo jest na najwyższym poziomie, jest bardzo smaczne, sycące i uniwersalne. Kwestie cenowe są do indywidualnego rozpatrzenia.
Czy sama bym je kupowała? Pewnie tak, gdybym za cenę prawie 50 zł mogła dostać chociaż 500 g takiego białka.


Na koniec mam dla Was niespodziankę- kod rabatowy na zakupy w Shape It.
Po wpisaniu kodu SZPINAK115 otrzymacie zniżkę 15%. Myślę, że warto skorzystać i przekonać się w ten sposób o smaku białka groszkowego.
Kod działa też na sensilab.pl- jest tam dużo niekoniecznie wegańskich suplementów i kosmetyków, ale za to można tam nabyć zupełnie naturalne superfoods.

Może nie "najlepsze", ale z pewnością bardzo dobre i rzeczywiście polecam ☺

I jeszcze jedna fajna sprawa: Shape It przeprowadza ankietę dotyczącą nawyków żywieniowych. W oparciu o jej wyniki będzie poszerzana oferta.Warto więc ją wypełnić- im więcej osób będzie pisało o swoim weganizmie, tym większe prawdopodobieństwo na nowe wegańskie produkty w asortymencie!
Dodatkowo nagrodą gwarantowaną jest kupon o wartości 30 zł do wykorzystania w Shape It, można też wygrać nieco więcej kasy, jeżeli się Wam poszczęści, także warto.  ☺
I trzeba się spieszyć, bo ankieta będzie prowadzona jeszcze tylko przez dwa dni.
Można ją wypełnić tutaj.

2 komentarze:

  1. szczera opinia :) nie to, co na większości blogów... że wszystko ok i bajka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze się staram być fair wobec czytelników :)

      Usuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!