piątek, 8 stycznia 2016

Proteinowo-orzechowa granola poświąteczna

5 komentarzy:
 
Granola to wybawienie w przypadku zjawiska permanentnego niedoczasu. Wystarczy ją rano zalać mlekiem roślinnym, ewentualnie wkroić ulubiony owoc i już śniadanie odhaczone. Jej przygotowanie nie wymaga zbyt wiele wysiłku. Jest smaczniejsza od kupnej, można dodać do niej cokolwiek sobie wymarzymy i wcale nie trzeba do niej lać płynnych słodów czy oleju, aby wyszła idealna.

Rolę lepiszcza pełnią tutaj daktyle, mandarynki i masło orzechowe. Dodatkową robotę robi białko z groszku Green Love. Z punktu widzenia przyswajalności wartości odżywczych najlepiej jest spożywać je na zimno, ale jest też świetnym dodatkiem do wypieków (patrz ciasteczka snickersowe).
Dzięki tym składnikom granola jest idealnie posklejana. W przypadku standardowych dodatków typu sok owocowy, tarte jabłko, olej czy syrop z agawy, nie zawsze mi się to udawało.

Ta granola może nie jest najmniej kalorycznym jedzeniem na świecie, ale za to jest naładowana wartościami odżywczymi i pozbawiona niepożądanych składników, a przy tym zadowala kubki smakowe. Spożywana z umiarem na pewno nie będzie wrogiem w zrzucaniu poświątecznego balastu.







Składniki
  • 4 szklanki dowolnych płatków zbożowych (u mnie pół na pół owsiane i jęczmienne)
  • 2/3 szklanki mieszanki orzechów i pestek (u mnie migdały, nerkowce, laskowe, włoskie i pestki dyni)
  • łyżeczka cynamonu
  • 4 łyżki karobu
  • 3 miarki (66 g) białka z groszku Green Love (można zastąpić innym wegańskim gładko zmielonym białkiem, np. sojowym)
  • 1 i 1/2 szklanki suszonych daktyli
  • 2 średnie mandarynki
  • szklanka wody
  • 6 lekko kopiastych łyżek gładkiego masła orzechowego
  • 1 i 1/2 szklanki rodzynek



W rondelku umieszczamy daktyle, obrane mandarynki podzielone na cząstki i zalewamy szklanką wody. Wstawiamy na gaz, zagotowujemy i zmniejszamy ogień. Gotujemy parę minut, aż daktyle dobrze zmiękną. Miksujemy razem z masłem orzechowym.
W dużej misce mieszamy płatki, orzechy, pestki, cynamon, karob i białko z groszku. Dodajemy lekko przestudzone mokre składniki i mieszamy dokładnie- tak, aby nic się nie sypało. Masa powinna być bardzo gęsta, mocno pozlepiana i trudna do rozmieszania.
Wykładamy w miarę równomiernie masę na papier do pieczenia. Wstawiamy blachę do piekarnika nagrzanego do ok. 140-160 stopni. Mieszamy widelcem masę co ok. 15 minut, dzieląc ją przy tym na mniejsze kawałki. Jest to bardzo ważne zwłaszcza wtedy, kiedy macie piekarnik opiekający tylko od dołu/góry. Jeżeli nie ma pewności co do temperatury, należy obserwować, jak granola się zachowuje- powinna się bardziej suszyć niż piec i nie zbrązowieć za mocno.
Po ok. godzinie granola powinna być gotowa. Mieszamy ją na blaszce z rodzynkami i zostawiamy do ostygnięcia. Przechowujemy w szczelnym słoiczku.
Smacznego!





Wartości odżywcze w 100 g: ok. 330 kcal, 12 g białka, 57 g węglowodanów, 9 g tłuszczu. Odpowiada to mniej więcej dziesięciu łyżkom produktu.

Przy okazji przypominam, że nadal możecie kupić białko Green Love wykorzystując hasło rabatowe "SZPINAK115", po którym cena będzie niższa o 15%. ☺




5 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy blog. Ładne zdjęcia zachęcające do wykorzystania przepisów :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda bosko! Granolę to ja jem tonami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziś robiłam pierwszą granolę w życiu. :D Fakt, że to bardzo skraca czas, żeby zrobić śniadanie!

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!