poniedziałek, 28 marca 2016

No-fish burgery na bogato. Zmiany na blogu.

7 komentarzy:
 
Na blogu widoczne zmiany- nazwa się skróciła, grafika w nagłówku również inna.
Dlaczego ucięłam Wróżce skrzydła?
Nosiłam się z tym zamiarem już od jakiegoś czasu, a grafika gotowa jest gdzieś od miesiąca. Po prostu czekałam, aż będę miała cokolwiek, czym mogłabym się podzielić w nowym poście.
Po prostu chcę, żeby blog kojarzył się nieco mniej infantylnie. "Nieco" to słowo-klucz- jak widzicie, pozostałam przy komiksowej stylistyce. Ten zakątek sieci nadal będzie mniej wymuskany i minimalistyczny, niż blogi "profesjonalne", a bardziej mój.

Nowy nagłówek zrobiła mi Kiciputek, której jestem wielką fanką. Koniecznie odwiedźcie jej bloga. Tym razem nie rysowałam sama projektu, bo zależało mi na bardziej ekspresyjnej postaci Kikimory-Szpinakowej- mogłoby to przekraczać moje możliwości, poprosiłam więc o pomoc profesjonalistkę.

Przejdźmy do jedzenia.

Wiem, że teraz jest okres świąteczny i większość z Was pewnie nie może ruszyć się z miejsca przez trawienie tych wszystkich odświętnych pyszności. Może jednak znajdzie się paru roślinożerców (lub nie) takich jak ja- stawiających na zwykłe jedzenie, nie gotujących nic na zapas. Celebrujących tych parę dni wolnego słodkim lenistwem.

Wtedy warto rozpieścić siebie i innych (bez)rybnymi burgerami na bazie kaszy jaglanej. Użyłam tutaj jaglanki, bo ma strukturę idealnie nawiązującą do kotletów rybnych, które pamiętam z dzieciństwa (czy ktoś jeszcze mówił na nie "rybne pierdółki"?). W środku multum dodatków, które sprawiają, że nie można się oderwać od jedzenia- glonki, marchewka, groszek, oliwki, suszone pomidory.

Władujcie je do bułki razem z ulubionymi sosami i zieleniną albo po prostu zjedzcie same z jakąś sałatką. Gwarantuję fajerwerki.






Składniki na ok. 6 dużych burgerów
  • 1/2 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 1 średnia cebulka + chlust oleju
  • 2 średnie marchewki
  • szklanka mrożonego groszku
  • 3 arkusze nori
  • 10 czarnych oliwek
  • 8 połówek suszonych pomidorów z oleju
  • 4 łyżki ciemnego sosu sojowego
  • pieprz cytrynowy
  • tymianek
  • ok. 1/2 szklanki bułki tartej


Kaszę jaglaną płuczemy, parzymy wrzątkiem i gotujemy w ok. 1 i 1/3 szklanki wody. Kasza musi wchłonąć cały płyn i być lekko rozgotowana.
Na oleju szklimy drobno posiekaną cebulkę.
Na parze lub w wodzie gotujemy pokrojoną w kostkę marchewkę, po ok. 15 minutach dorzucamy mrożony groszek. Gotujemy warzywa do miękkości.
W misce łączymy ugotowaną, lekko wystudzoną kaszę, cebulkę razem z olejem, marchew, groszek. Dodajemy porwane na kawałeczki nori, posiekane drobno oliwki i pomidory, sos sojowy i przyprawy. Wyrabiamy masę ręką razem z bułką tartą. Powinna być dość zwarta.
Formujemy dłońmi duże, lekko spłaszczone burgery i pieczemy w 200 stopniach w termoobiegu przez ok. 20-25 minut na papierze do pieczenia.
Warto w środku czasu pieczenia obrócić je na drugą stronę.
Burgery można również smażyć na oleju, wtedy jednak masa musi być nieco gęstsza.

Smacznego!




7 komentarzy:

  1. Mimo ze w wersji "na komputer" przeglądanej mobilnie nagłówek baaardzo się wydłuża, podoba mi się ta zmiana. Jest lepiej niż było. A skoro żarcie jest równie pyszne jak dotychczas to żyć nie umierać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wydłuża się? Postaram się coś z tym zrobić.
      Dzięki za uznanie!

      Usuń
  2. Zmiany bardzo mi się podobają :) Genialny nagłówek :D

    OdpowiedzUsuń
  3. z sałatką bardzo chętnie bym zjadła :) nagłówek świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No proszę, proszę... Ze Szpinakowej Wróżki o szparagowych nóżkach i pergaminowych skrzydełkach stałaś się po Prostu Szpinakową - zdecydowaną i gotową do boju, z orężem w postaci szklanki z napojem mocy (szpinakowe smoothie?) i nieśmiertelnych glanach. Na szczęście zachowałaś zadziorną minę, z którą kojarzę Cię na żywo i... kolejny świetny przepis!
    Nowa odsłona blogu bloga przypadła mi do gustu, bo to, Twój styl pisania, który lubię pozostał, a zmiany graficzne stanowią przyjemne dla oka odświeżenie.
    Powodzenia i pozdrawiam
    Hans

    OdpowiedzUsuń
  5. Nagłówek od razu rzucił mi się w oczy i zachwycił, jest genialny! Twojego bloga wprost uwielbiam. <3 Nigdy nie jadłam nawet rybnych kotletów, ale czuję, że te będą pyszne! Pominę tylko oliwki, do których moje kubki smakowe nie chcą się przekonać. :/

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!