niedziela, 10 kwietnia 2016

Natto- z czym to się je?

5 komentarzy:
 
Natto to fermentowany produkt sojowy z kuchni japońskiej. Jeżeli tylko mamy możliwość, warto je jeść ze względu na szereg wartości odżywczych, między innymi witaminę K. Oprócz dostępności może jednak wystąpić inny problem...
Ma ono tak specyficzny smak, że wiele z Was z pewnością by je znienawidziło po pierwszym kęsie.

Ja tak właśnie miałam- przyrzekałam sobie, że nigdy więcej tego obrzydlistwa do ust nie wezmę. Dałam mu jednak drugą szansę, czego nie żałuję, bo dzisiaj jem ze smakiem tego smroda średnio raz na miesiąc.

Swoje natto kupuję tutaj.

Z czym wymieszać ten produkt na dobry początek? Poniżej podaję przykładowy przepis, a właściwie luźny pomysł, z sugestią alternatyw poszczególnych składników.




Składniki na sałatkę obiadową dla 1 osoby

  • 6 dużych liści sałaty rzymskiej
  • 250 g pomidorków koktajlowych
  • 1/2 sporej papryki
  • szalotka
  • 100 g brązowego ryżu
  • 150 g natto
  • tamari
  • pieprz
  • sok z cytryny
  • pestki słonecznika



Sałatę rwiemy, pomidorki kroimy na połówki, paprykę i szalotkę w kostkę. Mieszamy w misce warzywa z ugotowanym ryżem, natto, tamari, pieprzem i sokiem z cytryny. Posypujemy pestkami słonecznika.





Zamiast sałaty rzymskiej można dać dowolną zieleninę- szpinak, jarmuż, rukolę.
Nie rezygnujcie z pomidorów- sok, który puszczają, fajnie miesza się z glutkiem z natto i powstaje sos o fajnej konsystencji. Podobnie się dzieje z tartymi ogórkami kiszonymi, ale na początek lepiej postawić na delikatniejsze warzywa. Natto i tak ma mocny smak.
Ryż można zamienić na kaszę gryczaną- paloną lub nie, również ciekawie się komponuje.
Jeżeli nie chcesz dodawać sosu sojowego, użyj miso- jakieś dodatkowe źródło umami na początek się przyda.
Pestki, orzechy, inne dodatki wedle gustu.

A Ty jak jesz swoje natto?

5 komentarzy:

  1. Muszę w końcu zamówić - Twoje danie wygląda super, bardzo brakuje mi pomidorków kojtajlowych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym spróbować, ale stacjonarnie jeszcze nigdzie nie spotkałam. Chyba trzeba będzie w końcu zamówić z internetu, toż to wielkie dobrodziejstwo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe... Gdzieś o tym słyszałam, ale nie próbowałam jeszcze nigdy.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli nie masz konta w bloggerze, podpisz się imieniem lub ksywą. Będzie mi bardzo miło wiedzieć z kim rozmawiam. :)
Miłego dnia!